Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 05/2006 (Maj 2006)
REDAKCYJNE                              RECENZJE



  Krzysztof Dżułyński
Kontakt


Galeria
Kliknij aby powiększyć!









Producent: Carapace
Dystybutor: Cenega
Wymagania: procesor 233 MHz, 64 MB RAM, karta graficzna z 8 MB, 200 MB wolnego miejsca, Win 9x/2000/Me/XP





















Street Tennis

Gdyby nie to, że moją pracą jest przechodzenie gier, aby je następnie oceniać, to podejrzewam, że Street Tennis gościłby rekordowo krótko na moim pulpicie. A tak stał się tylko grą, nad którą męczyłem się niemiłosiernie przez tą, niecałą godzinę. ST grą wybitną nie jest i pewnie tego domyślił się każdy, jednak także jej dużo brakuje do pozycji przeciętniaka. Oczywiście, nawet jeśli wziąć pod uwagę, iż powyższy tytuł pierwszej świeżości nie jest, to i tak nikt nie wmówi mi, że nawet te parę lat temu lepszych gier nie było.


Początek jakże krótkiego romansu z grą był nad wyraz dobry. Instalacja przebiegła naprawdę szybko. Jednak tuż po, wszystkie nadzieje na dobry tytuł przepadły nieodwracalnie. Jeszcze nie spotkałem się z grą, której brakowałoby wzoru ikony .exe. Zamiast tego widnieje niezbyt przyjemny dla oka, windowsowy prostokącik. W gruncie rzeczy, aż takie poważne przewinienie to nie jest, lecz zawsze pierwsze wrażenie jest ważne, a w tym wypadku zostało zepsute. Ale może dalej będzie już tylko lepiej. Na nadzieje zawsze się znajdzie miejsce...

Jednak już po minucie zabawy przekonałem się jak blisko byłem prawdy. Tytuł jest wręcz odpychający. Już na tym etapie pożegnałbym się z 'tym czymś' i więcej do niego nie wracał. Ale mus, to mus. Przede wszystkim, chyba nic dobrego w tej grze nie ma, co by mogło przedłużyć jej żywotność, bądź przyciągnąć większą ilość graczy przed ekrany. Poczynając od obleśnej grafiki, poprzez kiepskie udźwiękowienie, kiepskie sterowanie, kończąc na mało zróżnicowanej zabawie. Skutkiem tego, po grę sięgną tylko wielbiciele wirtualnego tenisa, którzy nie pominą żadnego tytułu traktującego o ich ulubionym sporcie. Inni gracze, cóż... Im radzę się trzymać od pudełka z tym programem daleko, a jeżeli masz chęć w to pograć, to lepiej usiądź sobie w jakimś zacisznym miejscu i poczekaj aż Ci przejdzie. Grze jednak nie da się odmówić jednego. Jeżeli kogoś naprawdę nie lubisz i chcesz mu sprawić jakiś 'miły' prezent, to z pewnością Street Tennis powinien spełnić Twoje oczekiwania.
Ale żeby nie pozostawić recenzji na tym poziomie, postaram się przybliżyć, co tylko się da. Chociaż tak naprawdę nie ma, o czym pisać.

W każdym razie po sukcesie gry Virtua Tennis (także recenzowanej w tym numerze Playback) narodziło się, co prawda w bólach mnóstwo klonów. Jednak nikt jeszcze do mistrza nawet się nie zbliżył. I w tym momencie pojawiła się ambitna firma Carapace, która nie chciała kopiować pomysłów SEGI, tylko postanowiła podejść do sprawy w inny sposób. Porzucając najsławniejsze korty świata oraz wielkie sławy przeniosła się na uliczne miejscówki i dołożyła kilku 'luzackich ziomków'. Wydawałoby się, że to doskonały pomysł na poważnego konkurenta VT, jednak jak widać, nie sprawdziło się to w praniu i dziś możemy oglądać produkt, na który szkoda każdego grosza, oraz jakże cennego czasu.

Abyśmy się nie nudzili autorzy dali nam do wyboru aż 2 (słownie: dwa!) tryby do zabawy. Pierwszym jest trening, który i tak nas do poważniejszej rozgrywki nie przygotuje, a drugi to zwykły mecz, w którym może wziąć nawet czterech graczy. Tylko, co z tego, skoro podejrzewam, że nikt tej pozycji znajomym nie pokaże. Naprawdę szkoda, iż producenci nie pokusili się o danie nam możliwości zabawy w karierze. Ale widać, że kariera z Virtua Tennis była chyba za trudna do przeniesienia do własnego programu. Nie lepiej jest z kortami, których zawrotna liczba sięga czterech jakże pięknych miejsc. Konkretnie gra na różnych kortach niczym się nie różni, oprócz nowego tła, które możemy podziwiać. Tylko żeby zachwycać się widoczkami, trzeba by być ślepym. Inaczej, co niektórzy bardziej wrażliwy uciekną z krzykiem.

Co do zawodników, to zbytnio dużego wyboru także nie mamy. Ot tylko pięć postaci, w tym dwie koebieto-podobne stworzenia. Oczywiście każda z nich ma po kilka współczynników opisujących je, jednak podczas zabawy żadne różnice nie są odczuwalne. Lecz i tak nie robiłoby to żadnej różnicy skoro te pikselowate ludki są na tyle piękne, że i tak długo byś na nie patrzył, więc co dopiero mówić o grą nimi. "Fantastyczna technologia motion capture umożliwiła twórcom stworzenie niezwykle realistycznych animacji. Obejrzyj wspaniałe smecze, serwisy, bloki i woleje." Cytat zaczerpnięty z okładki wydaje się tutaj zupełnie nie pasować. Może to błąd w druku ?! Ruchy 'ludków' są okropnie sztuczne i brak im płynności. A gdzie te obiecywane wspaniałe zagrywki? Może zapomnieli ten aspekt gry zaimportować do niej. Trudno się mówi...

Jednak to wszystko, o czym pisałem zdaje się być niczym, przy takim całkowicie skopanym sterowaniu. To, co nam wymodlili programiści woła o pomstę do nieba. Osobnymi klawiszami kierujemy krokami tenisisty, osobnymi uderzamy piłkę, a jeszcze innymi kierujemy jej lotem. Wydawać się może to niezbyt skomplikowane, jednak już podczas pierwszego meczu okazuje się to nadzwyczaj niewygodne. I tak dzięki temu możemy się pożegnać z grą pod siatką, ponieważ odebranie szybszej piłki jest niemalże niemożliwe, jeżeli nie niewykonalne.

O grafice już, co nie co wspominałem, więc pozostał nam tylko dźwięk. Ten owszem jest dostępny, lecz aż tak rewelacyjny nie jest. Ostatecznie wyłączyłem wszelkie odgłosy w grze i słuchałem muzyki z płyt. Jednak żeby nie było, wspomnę, że jedyne efekty dźwiękowe, jakie będzie nam dane usłyszeć to odbicia piłki, które za każdym razem są takie same, oraz jęki grających sportowców.

Podsumowując, grze bardzo wiele brak nawet do średniego poziomu rozrywki komputerowej. Jest okropna i zamiast spędzić kilka miłych chwil relaksu, denerwujemy się praktycznie na każdym kroku. Pomimo że cena jest w miarę niska, to i tak szkoda tych pieniędzy. Już lepiej ze znajomymi wyskoczyć na bursztynowy napój (niepełnoletni czytają: soczek) i czas, który byśmy spędzili nad grą, spędzić podbudowując stosunki towarzyskie...
  Street Tennis                                                                                                                      OCENA
  Grywalność: 2+   Grafika: 3-   Dźwięk: 1+           3
  + szybka instalacja i deinstalacja
  + fajny prezent dla znienawidzonej osoby
  + więcej nie zauważono
  - kilka błędów
  - sterowanie
  - grafika
  - dźwięk
  - mało różnorodna
  - brak kariery
  - można by tak długo wymieniać


PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja