Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 05/2006 (Maj 2006)
REDAKCYJNE                              RECENZJE



  Krzysztof Dżułynski
Kontakt


  Mariusz Janas
Kontakt


Galeria
Kliknij aby powiększyć!


























































































































































































































































Co z tą Polską...
... czyli jak to krajem nad Wisłą moher zawładnął.


"W pogoni za bzdurą. W lęku przed cenzurą"

Dupa! Jak to radośnie brzmi. Wydaje się, iż jest to zwykłe słowo (ot nazwa pewnej części ciała), na które normalny człowiek oburzyć się nie powinien. Jednak możliwe, że już za parę chwil, za wypowiadanie się o takich, jakże sprośnych rzeczach będzie można oberwać babciną torebką po łbie, która to (babcia, nie torebka) na stare lata wyruszyła na podbój świata, zamiast się wnuczkami zajmować. A więc korzystając z ostatnich chwil wolności słowa mogę sobie naużywać. Mam nadzieję, że jeszcze nikt nie zabroni mi wypowiadać swojego zdania, które jak by nie patrzeć zostało w poniższym artykule wyrażone w sposób bardzo przyjazny niektórym ikonom naszej kultury ;). Jednakowoż nie ograniczę się tylko do problemów wymienionych na początku, tylko pochwalę także inne czyny tej całej hołoty (nie mylić z Gołotą).

"Legalni przestępcy, urzędowe sępy. Hieny w mundurach, szczury w garniturach."

- jak to wyśpiewywał pewien skład z Poznania. Czyż nie pięknie to się wkomponowuje w obraz dzisiejszego "pana możnego". Aż płakać się chce, kiedy zwykłego, szarego człowieczka męczą i grożą mu wszelkimi karami za byle przewinienie, bo nawet nie przestępstwo. A tymczasem jeden z drugim w gmachu na Wiejskiej kombinują i z sekundy na sekundę się wzbogacają o niemałe sumki. A gdy ktoś ich przyłapie... Cóż zdarza się, ale wtedy trochę szumu się robi, potem wszyscy zapominają i można spokojnie przystąpić do dalszej, jakże wątpliwej służby Ojczyźnie. Pół biedy jeszcze, gdy ograniczają się do takiego egzystowania. Gorzej, gdy taki cwaniak nabierze chęci do kandydowania na wyższe stanowiska. Śmiesznie, a nawet żałośnie to wygląda, jak taki spalony burak z wyrokiem kandyduje na urząd prezydenta. Toć to takie cuda Panie się tylko u nas się dzieją.

"Nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała kaczka dziwaczka. Lecz zamiast trzymać się rzeczki robiła piesze wycieczki"

Będąc już przy najwyższym, tudzież najbardziej zaszczytnym stanowisku w kraju nie sposób pominąć naszej gwiazdeczki, która z obory wypłynęła na szerokie wody świata. Pomijając kwestie tej krynicy niezgłębionego intelektu o mocy wina mszalnego, który bełkocząc składa wiele obietnic, których i tak nie wykonuje, skupmy się na osobie pierwszej (ostatniej ?!) damy Polski.
Krew mnie zalewa, kiedy widzę taką kobietę bez klasy, nie potrafiącą się zachować przed kamerą, która ma zamiar reprezentować nasz naród za granicą. Owszem, urodę nie każdy ma i to jest jasne. Jednak chyba każda osoba publiczna powinna potrafić się pozytywnie zaprezentować. Ale gdzie tam... Nasza gosposia drepcze sobie z reklamóweczką. Zaiste śmiesznie to wygląda, jak ktoś nie potrafi podołać powierzonemu zadaniu i zachowuje się jak w cywilu. Ludzie, toż to zwykły obciach. Sam bym się tak nie pokazał na bardziej oficjalnym spotkaniu, a co dopiero taka żona prezydenta...

"Jak ja was kurwy nienawidzę i jak ja wami, kurwy gardzę. Jak ja się za was kurwy wstydzę, gdy za granicę czasem zajrzę"

Co z tą Polską? Jest to tytuł pewnego programu, od którego zapożyczyłem tytuł dla tego artykułu. Nie na darmo wspominam program Lisa. Albowiem oglądając go, drażni mnie pewna stronniczość prowadzącego, a nawet swoiste wchodzenie w dupę (jeszcze można używać takiego słownictwa :p) pewnej części władzy. Niestety szanowny pan przylizany nie raczy wysłuchać nikogo więcej, nawet jeśli ten ktoś ma coś sensownego do powiedzenia. Zostawmy go w spokoju. Niech sobie robi, co chce we własnym programie. Ale niech do cholery nie raczy nas tym dręczyć. Zresztą sam poziom programu nie jest zbyt wysoki. Bo co to za rozrywka jest oglądać kilka przypalonych w solarium gęb, które nawzajem wrzucają sobie. Jedyne, co nam zostaje, to chować głowy w piasek i to nie ze strachu, lecz ze wstydu. No, bo jak tu spojrzeć w oczy takiemu Amerykaninowi, Niemcu, czy Anglikowi.. Ale sednem sprawy nie jest sam talk-show, lecz doskonały przykład jak to w Polsce panuje coś na kształt monarchii. Tyle, że na czele nie stoi jedna osoba, lecz partia, bo o porozumieniu to możemy pomarzyć, która nie liczy się ze zdaniem innych ludzi. Czy tak powinno się dziać w państwie demokratycznym? Nie, ale panowie opaśli robią sobie na tym gruncie istne pole bitwy, a co gorsza nie walczą o dobro ludu, lecz własne cztery litery. Kłócą się między sobą, wsadzają do więzień, a tymczasem każdy po kolei powinien wylądować za kratkami i byłby święty spokój.

"...By panował Rydzyk, ale ty razem z nim. (...) Zadbaj o to już sam, aby wszyscy oglądali telewizję Trwam"

Żeby nie było mało kaczki podpisały pakt z samym... Ojcem Rydzykiem. W pewnym momencie obrażając się na wszelkie media, wypięli swoje... plecy i do sejmu wpuścili tylko telewizję Trwam. Nie wiem, co oni sobie myślą, ale ja sądzę, że fakt podpisania paktu stabilizacyjnego, (który i tak się rozleciał chwilę później) powinien być dostępny dla każdego i w każdych, publicznych mediach. Dziwne to, to jest, ale cóż począć. Po prostu rodzi się druga TePsa, kochany monopolista. Lecimy dalej i dochodzimy do powrotu cenzury. Otóż w kraju powszechnej wolności słowa ni stąd, ni zowąd pojawiły się ograniczenia. Tylko dziwne, że obrażać można wszystkich tylko nie króla moherowych beretów i spółki.

Ostatnio, kiedy to Kazimiera Szczuka będąc w gościnie u Wojewódzkiego sparodiowała to i owo, za co od telewizji emitującej ten program została zażądana dosyć wysoka kara. Tylko najlepsze jest to, że ta parodia, jak by nie patrzeć, wcale oczerniającą nie była. Zresztą jestem ciekawy, co na to ma do powiedzenia sama poszkodowana, która jakoś swego zdania nie wyraziła jak dotąd. Śmieszne to wszystko jest zwłaszcza, że naśladowanie innych w celach rozśmieszenia publiczności jest całkiem popularne i nikt jeszcze z tego powodu nie płakał. Z samej Szczuki ludzie się regularnie naśmiewają w znacznie gorszy sposób i jakoś była gospodyni programu "Ostatnie Ogniwo" fochów nie puszczała. Widać zależy to od poczucia humoru, i krytycznego podejścia do siebie, którego zapewne wielu innym brakuje.
Jestem ciekawy czy wysuną oskarżenia także do Majewskiego, który niedługo później w swym programowym kabarecie nawiązał do tej sytuacji ukazując starego grzyba, który zamiast siedzieć w Kościele, powinien zostać wygnany z kraju ;). Tylko niestety tak się złożyło, że jest nietykalny przez "naszych", a jedyną osobą, która może mu coś zrobić to sam Benedykt XVI, który ma dużo ważniejsze sprawy na głowie.
"Telefon z góry, to minister kultury. Znów burza na górze, będą zmiany w kulturze."
A teraz dla naszego społeczeństwa graczy, rzecz niemal najważniejsza. Otóż tych dwóch od księżyca, zamiast grzecznie się bawić między sobą, weszli na grunt polityki i żeby zadowolić, co niektórych bardziej konserwatywnych, czy tez pokazać, że cokolwiek robią w tym kraju bezprawia postanowili się wziąć za kulturę. Jednak cała siła działania skupiła się na czasopismach oraz właśnie na grach komputerowych. O ile w czasopismach po prostu będą wymuszone "formy grzecznościowe" i brak wulgaryzmów, o tyle w świecie wirtualnej rozrywki mogli porządnie nabroić. I tak nasze szczęście, że nie zaczęli kombinować na własną rękę, tylko wykorzystali system PEGI obowiązujący na całym świecie. Tylko jestem ciekawy, w jakim kierunku dążą skoro w większości przypadków i tak nic to nie da. Bo jaką przeszkodą będzie zakup gry z pewnymi ograniczeniami wiekowymi, skoro ten sam nieletni w każdym kiosku dostanie pismo pornograficzne, czy w coraz większej ilości placówek w Polsce także papierosy, czy alkohol. Niestety, w dzisiejszych czasach, kiedy każdemu brakuje pieniędzy, taki sprzedawca myśli tylko o takim potencjalnym konsumencie jako o kliencie, od którego można zarobić parę groszy. Jednak z drugiej strony ograniczenia wiekowe wydają się całkiem sensownym rozwiązaniem, albowiem ostatnio na ulicy widziałem dwóch dzieciaków w wieku na oko 10-12 lat, którzy to licytowali się, który z nich brutalniej, czy też bardziej widowiskowo wykończył przeciwnika. Pomimo tego, podejrzewam, że ataki na owe programy i tak się nie skończą. Fajnie jest poczytać opinię ekspertów, którzy sugerują się tylko tytułem gry, tak jak to było w przypadku osławionego Beyond Good & Evil. Oczywiście słówko "Evil" skazuje grę na wieczne potępienie.
"Raz, dwa, trzy, cztery, maszerują wyższe sfery"
Smutne jest, że w kraju prawa panuje bezprawie, dzięki czemu politycy robią wszystko, co zechcą. Żeby się przypodobać zapewniają nas o wszystkim, jednak, kiedy przychodzi, co, do czego, obietnice te okazują się bez pokrycia. A sam obiecujący wygrzewa dupsko w ciepłych krajach za nasze pieniądze. Lecz żeby pod ich nieobecność nie było nam nudno wymyślają coraz to bardziej bzdurne przepisy, które mają nam na celu tylko uprzykrzyć życie i wyciągnąć od nas kasę na kolejne służbowe wakacje i wyjazdy. A pan kurdupel zamiast rozwiązać sejm i rozgonić ten zwierzyniec na cztery wiatry, jedynie im kiwa palcem niczym przedszkolanka niegrzecznemu dziecku. Jednak jest w tym i pozytywna strona. Przynajmniej u nas, jako w jednym z niewielu państw w Europie można się pośmiać nie oglądając kabaretu, czy komedii. A takich dziwów to nigdzie na świecie się nie znajdzie. Stacje z zagranicy powinny walić drzwiami i oknami, aby robić filmy dokumentalne o tutejszych okazach głupoty i debilizmu. Ale czy to wystarczy, aby zatrzymać tłumnie wyjeżdżających młodych ludzi? W każdym razie ja zamierzam z tym walczyć póki można i każdy patriota powinien robić to samo. Polska jeszcze będzie krajem mlekiem i miodem płynącym :D A tymczasem...
"Polska płonie od morza do Tatr, a ja stoję na balkonie i patrzę jak Polska płonie.
Wieje wiatr, ogniowy wiatr, Polska płonie od Bałtyku do Tatr."

Krzysztof 'elmo' Dżułyński

W artykule wykorzystano fragmenty utworów:
"Kęs" - 52 Dębiec
"Virus SLD" - Kukiz,
"Moherowe Berety" - Big Cyc,
"Hipis" - Pudelsi
"Wolność słowa" - Pudelsi
"Polska płonie" Kazik
oraz
"Kaczka dziwaczka" - Jan Brzechwa

W artykule wykorzystany fotosy z www.joemonster.org

Warto zajrzeć:
List do KRRiTv: http://www.dostepne.info/szczuka/index.php
Moher Fan: http://www.moheroweberety.net/go/pl


KLECHISTAN

Jest taki Kraj. Kraj leżący w centrum Europy, pomiędzy Odrą a Bugiem. Kraj ten zamieszkuje Naród wedle swojego mniemania jednorodny etnicznie, religijnie, społecznie i światopoglądowo. Kraj, o którym poniektórzy z jego czasowych władców myślą, że jest pępkiem świata, jeszcze inni zwą przedmurzem chrześcijaństwa. Kraj ten z Narodu swojego dla Świata wydał wielkie rzesze Bohaterów, którzy z reguły o "Waszą", a nie "Naszą" Wolność walczyli i ginęli chwalebnie. Kraj, którego Wielcy przedstawiciele z reguły marli poza granicami niejednokroć w biedzie okrutnej, lub wybrali los tułaczy, bo własna Matka - Ojczyzna ich nie chciała. Kraj pełen DUMY i CHWAŁY, przekonany o swoim posłannictwie dziejowym i Władcach nim rządzących pełnych wiary, że należy unormować i wtłoczyć w ramy przepisów penalizowanych z całą surowością prawa każdą cząstkę życia jego Obywateli w imię Absolutu Najwyższego. Kraj, w którym dla równowagi jego wątpliwego mniemania o Samym Sobie zbudowanie kawałka kilometrowego {1000 metrów}, zwanego często zupełnie bezzasadnie autostradą, ale za to z bramkami do ściągania myta urasta do rangi przedsięwzięcia równego lotowi kosmicznemu pomiędzy odległymi galaktykami. Kraj ten to moja Ojczyzna - Polska

Playback" jest zinem internetowym o tematyce komputerowej, a dokładniej rzecz definiując w swojej domenie zakreślił miejsce dla gier komputerowych szeroko rozumianych i wszystkiego, co wokół nich się dzieje. Niestety od RZECZYWISTOŚCI wyjącej jak bezdomny pies udać się nie da!

Wydarzenia ostatnich kilku tygodni przymuszają mnie do zabrania głosu w sprawie tak oczywistej jak WOLNOŚĆ - zjawisko wielopłaszczyznowe i fundamentalne. Wiek, który osiągnąłem i fakt, iż wiele przemian w Naszej Ojczyźnie widziałem na własne oczy upoważnia mnie do wyrażenia własnej opinii w sprawie dziwnych delikatnie ujmując wydarzeń ostatniego czasu. Ale, by uzyskać szerszą perspektywę słów kilka o nieodległej przecież Przeszłości.

Przez ostatnie 17 lat obserwowałem zmiany dziejące się wokół mnie z uwagą jednakową dla tych dobrych i złych. Cieszyłem się jak dziecko, gdy likwidowano Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, czyli znienawidzoną Cenzurę. Wierzyłem święcie, że szlag trafia dożywotnio tę instytucję wsławioną dławieniem Wolności i swobody w każdej postaci. Od tej chwili oficjalnie mogłem posiadać w własnym domu na półce książkę Wielkiego Aleksandra Sołżenicyna "Archipelag Gułag", bez strachu, że do domu "wjadą" mi smętni faceci w popelinowych prochowcach, a następne kilka lat spędzę na "umacnianiu socjalistycznej". Tych radości - wielkich i małych było wiele, a każda utwierdzała mnie w przekonaniu, że w mojej Ojczyźnie nie będzie już nigdy powrotu dla zamordyzmu, tęsknot za ręcznym sterowaniem życiem publicznym, a sama Władza będzie jak to się dzisiaj modnie mówi transparentna i uczciwa. Widziałem też odradzanie się, czy też niesamowitą sanację postawy Kościoła Rzymsko - Katolickiego, który będąc cały czas w życiu publicznym w okresie tzw. "komuny" obecnym i wspierającym ruchy demokratyczne działające niejawnie z przyczyn oczywistych, teraz wkroczył pewnie wraz z swoimi wychowankami i przyjaciółmi na "salony władzy". Wejście było "smocze"! Na początek zwrot zagrabionych dóbr kościelnych przez poprzednią formację ustrojową i tych, które nigdy nie były w jej posiadaniu, lecz podarowane przez władzę ze strachu, lub też zwykłego włazidupstwa elegancko zwanego serwilizmem. :Potem było "uszczęśliwienie" młodzieży nieobowiązkowo obowiązkową w praktyce religią w szkołach wszystkich szczebli. Gwoli sprawiedliwości przyznać muszę, że jako alternatywa dla katechezy wymieniana była Etyka, ale skąd u licha nagle pojawić się mieli nauczyciele tego przedmiotu? Inicjatorzy tej wtedy "nowości" dysponowali armią "Men in Black". Warto wspomnieć, że wtedy Episkopat zarzekał się na wszystkie świętości, że katecheza prowadzona będzie przez Kościół nieodpłatnie i bez korzystania z przywilejów należnych braci nauczycielskiej. I co? I ucho od śledzia! Teraz nasi "faceci i damy w czerni" szarpią kasę ze szkolnictwa i mają wszystkie przywileje wynikające z Karty Nauczyciela! Po zdobyciu tego przyczółka dalej poszło już łatwiutko, bułka z masełkiem, że tak powiem. Policja, Wojsko Polskie, Straż Pożarna i pozostałe firmy "mundurowe", wliczając w to będącą na skraju nędzy Służbę Zdrowia otrzymały kapelanów. Aby było śmieszniej wszyscy oni w owych służbach "okupują" etaty oficerskie do generalskich włącznie, pobierając za nie przynależne apanaże. Dalej było jeszcze weselej. Podpisanie Konkordatu z Watykanem odbyło się w takiej atmosferze, że szkoda ją nawet wspominać. Ówczesna Pani Premier zarzuty o nieprawidłowości w tej sprawie, zahaczające wręcz jak poniektórzy twierdzili o zwykłe kanty mężnie "wzięła na ciało". Zasługi nie zostały zapomniane, bo potem została Ambasadorem pełnomocnym przy Watykanie! I tak nam wesoło, lub czasem mniej biegło życie w III RP. Co jakiś czas ujawniali się oszalali "nawróceni" i "ortodoksi religijni", którzy próbowali wywierać wpływ na życie publiczne. Na szczęście bezskutecznie. Społeczeństwo w swojej masie nieźle wykształcone nawet jak na warunki europejskie, przy okazji każdych wyborów "kopa" wypłacało oszołomom, wariatom i różnym innym dewiantom, którym się wielkość zamarzyła. Niestety, zdolności asymilacyjne idiotów są godne pozazdroszczenia, a i kolejne wybory w końcu aspirujących do władzy nauczyły, że niekoniecznie w trakcie kampanii wyborczej prawdę mówić należy.

Minęło bez mała pół roku od serialu wyborczego, bo tym razem sfinansowaliśmy jako społeczeństwo z własnych podatków cyrk podwójny, czyli parlamentarno - prezydencki. Nie mam zamiarów najmniejszych definiować, lub broń mnie Panie Boże tego "chocholego tańca" komentować, jaki odbywa się na Naszych oczach - to się nie wydaje, jak mawia pewien idol o zielonych włosach. Niemniej ostatnie wyczyny Władzy mało optymistycznie rokują na przyszłość. Zagarnięcie władzy w mediach i obsadzenie skompromitowanej Rady ds. Mediów, czy jak się to nazywa, zamiast rozgonienia jej na cztery wiatry to kompromitacja PIS-u, za którą zapłaci on w najbliższych wyborach. I nie pomoże tu tuba propagandowa pewnego koncernu pod światłym{?} przewodnictwem pewnego Ojca Dyrektora. Swoją szosą ciekawe: fachowiec ten posiadający w hierarchii kościelnej raczej poślednią rangę jest w chwili obecnej NIEUSUWALNY jak Rysy w Tatrach. Wypowiadali się z troską biskupi, zabrał głos nawet przedstawiciel Watykanu, czyli jak by nie patrzał "Dyrekcji" dla naszych rodzimych "sukienkowych", że kierunek działalności medialnej nie bardzo, że coś z tym trzeba, że........Efekt? Zero! Ojciec Dyrektor T. trwa jak jego telewizja "Trwam" i ma się dobrze! Efektem działania nowej ekipy do spraw mediów pod światłym kierownictwem pewnej pani, której miernikiem kompetencji jest poziom pobożności ostro wzięła się za pismaków wszelkiej maści. Postanowiono, bowiem zadbać o poziom etyczny i moralny tej rozwydrzonej bandy! Nigdy nie przypuszczałem, że ja to napiszę - ja wychowywany w ramach etyki i moralności socjalistycznej, bo innych wartości oficjalnie w PRL-u nie było. I PRL przegrał z kretesem, tak jak niebawem z hukiem przerżnie wszystko ta "zdewociała" ekipa! Na początek dobrano się do "Polsatu" i personalnie Kazimiery Szczuki za to, że odważyła się okpić koncern z Torunia, wraz z personelem tam pracującym. Zarzuty wobec sympatycznej prowadzącej między innymi "Najsłabsze Ogniwo" były kolokwialnie ujmując z "grubej rury". Poszło m.in. o naigrywanie się z osoby niepełnosprawnej, tak jakby przez membranę głośnika radiowego widać było, kto klepie "zdrowaśki i różańce" w rydzykowym studio. Do tego doszła symboliczna grzywna w wymiarze połowy "nowej bańki" w prawdziwych PLN. Nie przepadam za Kubą Powiatowym, ale po tej akcji obiecuję oglądać każdy jego show przez najbliższe dwa lata, o ile go wcześniej "Święci" nie skasują. W międzyczasie innej dziennikarce wycięto artykuły już po opuszczeniu jej pisma z drukarni i tak się ta nasza wesolutka rzeczywistość kiwa. Od lewej do prawej i odwrotnie zależy od skutku wyborczego. No i nasz wielki w swoim zaangażowaniu prawotwórczym Parlament. Pełen jest pomysłów tak światłych, że jeżeli uda się je tylko wprowadzić powrócimy jako społeczeństwo wzorem praczłowieka na drzewo chyba! Becikowe już przeszło, dodatkowa kasa w ramach zasiłków dla wszelkiej maści patologicznych "dzieciorobów" już w drodze. Po co studiować, zdobywać nowe kwalifikacje i rozwijać się intelektualnie, skoro można żyć z "własnej końcówki" niekoniecznie do komputera i Internetu, wszak prokreacja to do niedawna zajęcie przyjemne, a teraz może być jeszcze dochodowe do tego stopnia, ze na posiadaniu kilku dzieci będzie można dojechać do "emerytury socjalnej". I nad tym wszystkim wszechobecny duch się unosi - duch niezastąpionego Kościoła. Niestety inwencja moralistów nie zna granic. Poszli za ciosem po raz kolejny.

Na celownik wzięto gry komputerowe. Ich deprawujący, niszczący wpływ na psychikę wzięły pod obcasy kościelne i okołokoscielne kręgi władzy. Wszeteczność, jaka bije z GTA San Andreas, czy wręcz satanizm z lejącym się strumieniem niewinnej krwi w "Vampire: Masquerade Bloodlines" to sztandarowe wręcz przykłady demoralizowania naszych Kochanych cherubinków domowych! To, że ukochany Tatuś narąbany gorzałą jak dzika świnia na zagonie w obecności małoletnich dzieci gwałci ICH Matkę to małe piwo, bo w niedzielę przed obiadowym rosołem przekaże "znak pokoju" i połozy 1 Złoty Polski na tacy. To, że "świecący" przykładem swoim dzieciom przedsiębiorczy rodzice wyłudzają dodatek mieszkaniowy z MOPS to jest ok. Ostatnio modne i powszechne jest "kiwanie" w rozliczeniach czynszowych, szczególnie należności za wodę. Wodomierze bez pardonu traktowane są "szpilkowaniem", magnesami i cholera jedna wie, czy jeszcze! I to jest moralne?!! Episkopat Polski, co roku oznajmia światu, że nasza Ojczyzna to Kraj Katolicki w całej rozciągłości, gdyż jest w nim ponad 99,3 katolików w populacji. Czy ten bezmiar draństwa, który codziennie nas otacza, pobicia, mordy za parę groszy, noworodki na śmietniku to dzieło tych brakujących 0,7 procenta społeczeństwa? Oczywiście, że nie! Ale łatwiej jest za przeproszeniem pieprzyć o ograniczaniu dostępu do gier, niż skutecznie walczyć z bezrobociem, szczególnie wśród młodzieży. Władza skutecznie zwalcza bezrobocie głównie w swoich rodzinach zatrudniając "samych swoich" - za moich czasów to nepotyzm się nazywało. Na całym świecie jest działający od lat system oznaczania dostępności gier na rynku. Prosty i czytelny, ale naszym urzędasom nie leży w żaden sposób, bo wyklucza możliwość indywidualnego decydowania wg własnego widzimisię. No i w takim układzie nie ma mowy o "wziątkach" i nie myślę w tym wypadku o szlachetnej grze karcianej brydż. A może o tym, czy daną grę mogę kupić WŁASNEMU DZIECKU ma decydować na przykład dzielny poseł, który wyłudził z Kancelarii Sejmu tyle kasy na paliwo nie posiadając samochodu, że musiałby pożyczonym jeździć do końca swojego wesołego życia? On też jest rzecz jasna człowiekiem Wiary Głębokiej! Wiary w naiwność wszystkich dookoła! Na naszych oczach kurczy się zakres swobód obywatelskich. Ingerencja czynników kościelnych w sferę świecką jest aż nazbyt widoczna. Niszczenie ekspozycji wystawowych w przyczyn dogmatycznego pojmowania wiary, wprowadzanie "tylnymi drzwiami" Cenzury, ograniczanie dostępu do informacji i tych dóbr kultury, które nie idą w parze z "katolickim" w rozumieniu oszołomów postrzeganiem świata, oraz próby narzucenia jedynie słusznego światopoglądu to piekielnie niebezpieczna gra.

W mojej ocenie zainteresowanie czynników władzy sferą elektronicznych mediów, w tym świata gier komputerowych stanowi niebezpieczny precedens. Udana ingerencja i narzucenie Nam Wszystkim, czyli UŻYTKOWNIKOM jedynie słusznej linii to powrót, tak Szanowni Gracze - powrót do mrocznych czasów zamordyzmu. Dzisiaj nie zagrasz w "Ojca Chrzestnego", mimo, że masz ukończone 18 lat i w świetle prawa jesteś pełnoletni, jutro nie otrzymasz pracy, bo jesteś Zielonoświątkowcem, lub Adwentystą Dnia Siódmego. Przypomnijcie sobie "Folwark zwierzęcy" Orwella! Kto nie czytał tego absolutnie Wielkiego Dzieła Literatury Światowej, tego ja osobiście Gorąco i szczerze zachęcam do tej lektury. Przeczytacie tam o zwierzątkach równych i równiejszych, podziale dóbr wspólnie wytworzonych {hehehe!} i innych ciekawych rzeczach, które mnie nieodparcie kojarzą się z rzeczywistością dnia dzisiejszego naszej Ukochanej Ojczyzny!

Co na koniec? Zamiast podsumowania, swoistego resume - pomyślcie nad tym, co chciałem Wam przekazać w tym tekście w lęku przed rysującymi się perspektywami i pomysłami aktualnej władzy wspieranej przez pretorianów Ojca Dyrektora i jego osobiście. Ten problem by nie zaistniał, gdyby tzw. kulturalna, światła, inteligentna i wykształcona część społeczeństwa zamiast wierzyć w sondaże poszła do wyborów! Tak "moherki" wygrały i chcą nam usłać równie moherową przyszłość. Morał? Prosty jak włos Murzynka Bambo! Na następne wybory trzeba iść i głosować, zgodnie z własnym sumieniem, ale za to z dala od kościelnej kruchty!

Mając duże wątpliwości, czy będzie dane WAM to przeczytać {czasy mamy, jakie mamy!} Serdecznie Pozdrawiam Wszystkich Czytelników!

Mariusz PIRX Janas

PS. Dla ścisłości: ten tekst powstał z potrzeby chwili, a ja sam wracam z powrotem do Świata Gier!

PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja