![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
Witamy w magazynie Playback!
GRAJ Z PLAYBACKU!
Numer 05/2006 (Maj 2006) |
|
|
|
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
REDAKCYJNE
RECENZJE |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
![]() Mariusz Janas Kontakt Galeria Kliknij aby powiększyć! ![]() ![]() ![]() ![]() Producent: Future Games Dystybutor: Dreamcatcher / The adventure Comp. Wydawca PL: ONI Games tryb gry: single player wymagania wiekowe: 12+ Wymagania: procesor 800 MHz, karta grafiki 32 MB, HDD 2,5 GB
NiBiRu: Age of Secrets
Martin Hollan odłożył słuchawkę telefonu na widełki aparatu i pogrążył się w zadumie. W czasie ledwo co zakończonej rozmowy z wujem Francis de Wilde zauważył, że ten był w stanie najwyższej ekscytacji, a stan taki u wuja był niesłychaną rzadkością. Przebieg rozmowy też niewiele wyjaśniał. Wuj krótko i treściwie z profesorską manierą, co u niego akurat w pełni było uzasadnione, z uwagi na posiadany od wielu lat tytuł naukowy, zaprosił go do swojego domu, gdzie na miejscu miał mu przekazać rewelacyjne wręcz wieści. Rewelacyjne, z jego rzecz jasna punktu widzenia. Wspomniał tylko enigmatycznie, że sprawa dotyczy ostatniego okresu istnienia III Rzeszy i tajemnych projektów naukowców niemieckich. I to właśnie czyniło z tej rozmowy i podniecenia rozmówcy sprawę poważną, ponieważ wuj Martina był znanym badaczem tego okresu i z powodu błahostki na pewno tak by się nie zachowywał. - Ciekawe, co też Wujaszek wygrzebał i co tak mocno go "podkręciło" - pomyślał Martin, zbierając się do opuszczenia przytulnego mieszkania. Poprzednia gra czeskiego studia Future Games pod tytułem "Black Mirror" była pozycją na tyle interesującą, że kolejna pozycja "NiBiRu" bez przeszkód zagościła w moim komputerze. Spodziewałem się kolejnej gry przygodowej o wartkiej akcji, okraszonej zagadkami i klimatem właściwym dla opowiadanej fabuły. Zwykle bywa tak, że opinie zawsze są subiektywnie i moja też nie będzie inna. Tyle tytułem wstępu i przechodzimy do rzeczy, modnie zwanej ostatnio meritum. Gra zaczyna się w momencie, gdy główny bohater, młody i obiecujący archeolog otrzymuje telefoniczną prośbę o spotkanie ze strony swojego wuja profesora Francis de Wilde. W ten właśnie sposób zaczyna się spotkanie Przeszłości z Teraźniejszością, w którym to przyjdzie nam niezmiernie aktywnie uczestniczyć. W czasie rozmowy Martin dowiaduje się, że wuj korzystając z własnych kanałów dotarł do osób będących w posiadaniu dokumentów i śladów odsłaniających tajemnice ostatnich dni "Tysiącletniej Rzeszy" i zaciekłej walki naukowców niemieckich o stworzenie "wunderwaffe" - cudownej broni, która miała odwrócić widmo klęski od hitlerowskich Niemiec. Z informacji przekazanych przez wuja wynika, że w sprawie tej dodatkowo może występować tajemnicza planeta i plany jeszcze bardziej tajemniczej broni zagłady, przy których obecne środki unicestwienia ludzkości wydają się dziecinnymi zabawkami. Jedyna droga prowadzi do Czech, gdzie w trakcie budowy nowej autostrady przypadkowo odkryto wejście do tajemniczego kompleksu, który zdaniem wuja, może być powiązany z całą tajemnicą. Tam też zgodnie z prośbą wuja Martin ma spotkać się z osobą posiadającą informacje w tej sprawie. Dalej jak w reklamie - "prosisz i masz!". Martin wyrusza do Pragi, lecz tu na miejscu wskutek śmiertelnych komplikacji "czeskiego kontaktu" nie osiąga zamierzonego przez wuja celu, lecz zostaje wplątany w międzynarodową aferę. Dokładnie jak w starych filmach Alfreda Hitchcocka, w pierwszym akcie trzęsienie ziemi, a potem to już tylko może być gorzej. I jest gorzej. Razem z Martinem przemierzać będziemy kraje i kontynenty w trakcie wyjaśniania intrygi będącej osią gry. Stałe zatrudnienie znajdą też "szare komórki", które niezbędne będą do rozwiązywania zagadek występujących w omawianym "NiBiRu" - rasowym przedstawicielu gier przygodowych! Wspomnieć tylko wypada dla porządku, że stopień skomplikowania zagadek wzrasta wraz z postępami w grze. Nie można też zapomnieć o informacjach uzyskiwanych w drodze rozmów, które umiejętnie przetworzone przez Gracza przybliżać będą do wyjaśnienia "Wielkiej Tajemnicy". Treść fabuły, oraz klimat noszą ślady powinowactwa z starszą produkcją, czyli "Black Mirror", co stanowi niewątpliwy atut tej gry. Dla miłośników "przygodówek" ten tytuł będzie niewątpliwie gratką, mimo słabszego wykonania tego projektu w stosunku do treści, no cóż, czasem tak się zdarza. "NiNiRu" jest klasyczną grą przygodową z sterowaniem click&point, wykonaną w pełni dwuwymiarowej grafice z trójwymiarowymi postaciami. Generalnie lokalizacje z ich statycznymi elementami wykonane są dobrze i na przyzwoitym poziomie, a dbałość o szczegóły momentami wręcz wyśmienita, jak chociażby w epizodzie czeskim. Autorzy zadbali tu o szczególny klimat, za każdym razem inny i ściśle związany z aktualnym miejscem i stanem rozgrywki. Nic dziwnego, bowiem w tle mamy mroczne czasy współczesnej cywilizacji z nazizmem w tle i szalonym austriackim gefrajtrem niejakim Adolfem H. Oprawę muzyczną zgrabnie dopasowano do całości gry. Jest mrocznie, ponuro, a czasami pompatycznie i to wszystko powiązane jest ściśle z grą. Osobną sprawą jest dźwięk otoczenia, środowiska, w którym rozgrywa się akcja, czy też głosy postaci. Ten element został pieczołowicie przez czeskich autorów potraktowany, ba! Zadbano nawet o akcenty wymowy postaci zgodnie z położeniem geograficznym! Naprawdę jest nieźle. Niestety, animacja postaci wyraźnie nie dostosowała się do ogólnego poziomu wykonania gry. Martin przemieszcza się, tak moi Drodzy - przemieszcza, gdyż nie śmiem jego ruchu nazwać chodzeniem w sposób, który na bieżący użytek zdefiniowałbym jako "posągowy". On nie chodzi, lecz sunie jak stary tramwaj na szynach! Graficy i animatorzy dali trochę ciała mogli spróbować tchnąć w niego trochę żywotności. Momentami ten jego ruch doprowadzał mnie do "lekkiej drżączki giercowej" połączonej z szczękościskiem impulsywnym! Pora na kompleksową ocenę. "NiBiRu" to niewątpliwie udana gra przygodowa, z ciekawą i zajmującą fabułą. Grafika i udźwiękowienie na niezłym poziomie. Jedynie, co z żalem stwierdzam, nie jest to gra o przesadnej długości, czyli "przechodzi" się przez nią o wiele za szybko. Z tego też względu nie zagłębiałem się szczegółowo w meandry rozgrywki, aby jej nie "spalić". Miłośnicy tego gatunku gier nie będą żałować wydanych na nią niewielkich zresztą pieniędzy, co w chwili obecnej jest niewątpliwym atutem tego tytułu. Wszak trend obecny wyraża się w zasadzie golenia do gołej podszewki portfeli społeczności Graczy, czego przykładem może być orientacyjna na razie cena "Ojca Chrzestnego" ustalona, nie boję się użyć tego słowa szalonym poziomie niemal 160 PLN! Szajba Panie i Panowie! Szajba totalna! Zapraszam do gry "NiBiRu", bowiem warta tego jest i basta!
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||||||||||||||||||||||||