
Krzysztof Dżułyński
Kontakt
Galeria Kliknij aby powiększyć!
IV Rzeczpospolita
Zwykle wszelkie zasługi na tle literatury sensacyjnej zgarniały amerykańskie powieści, które już w dniu premiery lądowały na listach bestsellerów. Nie zawsze, jednak to zaszczytne miano stanowiło gwarancję dobrej zabawy. Po wielu niepowodzeniach z wybieraniem tytułów według list popularności, przestałem ufać reklamie i wszelkim opiniom głoszonym przez prasę codzienną. Nigdy także nie spodziewałem się znaleźć książki (w klimatach zagranicznych mistrzów gatunku) rodzimej produkcji wartej polecenia. Jak życie pokazuje wszystko się zmienia. Po lekturze IV Rzeczpospolitej przekonałem się, że polskie też może być dobre. Znowu z wiarą patrzę na przyszłość gdzie produkty "made in Poland" będą stawiane na równi z innymi w szerokim świecie...
Nowa powieść pana Grzegorza M. jest o tyle ciekawa, że w czasie wydawania, zbliżaliśmy się do wyborów na nowego prezydenta. Na kartach książki nie tyle dobrze umieścił tą sytuację, ale także z powodzeniem zaprezentował "prawdziwą twarz" polityków oraz alternatywę jakże dobrej dla nasz przyszłości kraju. Aż dziw, że nie podniosły się głosy sprzeciwu ze strony bardziej opasłych panów w garniturach za kilka tysięcy, z łysinką pięknie prezentującą się w blasku słońca. W końcu zostały poważnie zagrożone ich stanowiska pracy, jakże dobrze płatnej pracy, tudzież małego raju na własność. W dzisiejszych czasach, kiedy wraca cenzura, o jeszcze większej sile niż poprzednio, aż dziw, że pozostają ludzie, którzy nie poddają się dyktaturze tych dwóch od księżyca i bez wahania ukazują swoje zdanie.
Akcja rozpoczyna się podczas zaprzysiężenia nowego prezydenta RP. Jedyny moment w życiu państwa, kiedy to na jego czele nie stoi żadna jednostka. Podczas uroczystości zbierają się wszystkie najważniejszy persony życia politycznego i nie tylko. W jednym momencie wszyscy gromadzą się w pod jedną "wiejską kopułą". I to właśnie wykorzystuje Zani wraz z kumplami, którzy organizują napad terrorystyczny. Ale czy jednak robią to tylko dla własnej korzyści?
W chwili największego kryzysu walkę podejmuje pułkownik Langer. Chyba jedyna osoba z całej opisanej hałastry, która myśli racjonalnie i walczy o dobro... można powiedzieć Narodu ;). Czy szef Departamentu do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych Sztabu Generalnego zachowa zimną krew do końca? Czy zawładnie ambicjami osób, które za wszelką cenę chcą zgarnąć zasługi dla siebie? Czy zdoła zrozumieć sytuację terrorystów? Czy dokona rzeczy niemalże niemożliwej w naszej rzeczywistości, czyli skoordynowania wszystkich służb przeznaczonych do tego typu zadań? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam do książki.
Autor doskonale pokazuje, że nie jesteśmy bezpieczni. Polska tak naprawdę w ogóle nie jest przygotowana na wypadek ataku terrorystycznego. Idealnie nam ukazuje tragiczne systemy działania wszystkich organów państwa. Dodatkowo w sposób całkowicie humorystyczny komentuje wszystkich po kolei. Poczynając od policji, poprzez wojsko i służby specjalnie, kończąc na osobach sprawujących najważniejsze funkcję, nie pozostawia suchej nitki na nikim. Przedstawiona historia jest zarazem pełna grozy, napięcia, szybkich skoków akcji, oraz humoru. Chyba dzięki temu tak dobrze się ją czyta. Ja jedynie narzekam na sam początek książki, który można ominąć, ponieważ jest po prostu nudny. Jednak jest to moje osobiste zdanie, z którym niekoniecznie wszyscy muszą się zgadzać. Gdyby nie moja wrodzona ciekawość, obawiam się, że pominąłbym jedną z lepszych książek sezonu. A tak czasu spędzonego z tym tytułem nie żałuję i z chęcią przy najbliższej przydarzającej się okazji sięgnę po nią po raz kolejny.
Gdyby uważnie przejrzeć cały tekst powieści można by ułożyć całą listę błędów, które są odzwierciedleniem braku kompetencji wśród wybranych przez nas polityków. Smutne jest, że żyjemy w kraju beż większych nadziei na przyszłość, który to pogrążają sami obywatele, którzy to przecież powinni go chronić.
Bardzo ciekawy element całości stanowi tekst nowej konstytucji, który w rzeczywistości byłby doskonałym rozwiązaniem na dalsze życie w tym kraju. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej propozycji, odpowiednie osoby wyciągnęły wnioski, z tak prostego i wręcz "gołego" przesłania. Mathea nie bawił się w ukrywanie różnych treści ideologicznych, tylko wysunął je na pierwszy plan, obnażając wszystkie brudy.. Może takie bezpośrednie podejście przemówi, co niektórym do rozsądku, skoro inne sposoby nie dały rezultatu.
Książka jest naprawdę warta polecenia. Jest to lekka, aczkolwiek trzymająca poziom, literatura praktycznie dla każdego czytelnika. Największym plusem jest chyba ukazanie tego całego chaosu w państwie w sposób humorystyczny i zdystansowany, przez co przestępny dla każdego. Jeżeli masz chwile wolnego czasu, nie masz nic ciekawego na półce, z czystym sumieniem radzę zaopatrzyć się w ten, naprawdę dobry tytuł. Polska sensacja rośnie w siłę!