Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 05/2006 (Maj 2006)
REDAKCYJNE                              RECENZJE



  Michał Grązka
Kontakt







































































































Fani Star Wars o imperium i jego dziejach wiedzą już chyba wszystko. Nietrudno dzisiaj znaleźć oprócz sześciu filmów, dodatkowych komiksów, książek, figurek i innych tego typu mniej lub bardziej atrakcyjnych gadżetów, które "musisz mieć". W dzisiejszych czasach nie obyło się oczywiście bez stworzenia całej gamy gier komputerowych. Producentom, jak na razie, nie udało się stworzyć RTS-a, który zasługiwałby na nazwanie go obowiązkową pozycją nie tylko dla fanów kultowej sagi, ale także dla przeciętnych graczy, którym losy Imperium i Rebelii są całkowicie obojętne. To miało się jednak zmienić za sprawą nowego tytułu debiutującego właśnie studia Petroglyph, którym jest...

Star Wars: Empire at War


Jak już wspomniałem, do tej pory nie doczekaliśmy się żadnej wybitnej strategii opatrzonej licencją Lucasa. Po takich tytułach jak "Rebellion" czy "Force Commander" wielu zwątpiło już, czy stworzenie porządnego RTS-a o Gwiezdnych Wojnach może być możliwe. Po dłuższych testach i męczeniu Empire at War, stwierdzam z pewnością, że mamy wreszcie coś, w co będą chcieli grać nie tylko zapaleńcy, którzy nie mogą żyć bez wyimaginowanego uniwersum i wszystkiego, co je otacza.

Zaraz po odpaleniu mamy przed oczami całkiem ładnie skonstruowane menu. Jakieś stateczki latają w tle, coś połyskuje i ogólnie jest fajnie. Dobrym pomysłem na wstępie, jak w większości gier wykorzystujących nowe pomysły, byłoby przejrzenie samouczka. Tutaj takowy występuje, jest on podzielony na części, w których będziemy mogli grać, tak jak i w samej grze, po stronie Imperium i Rebelii. Jako, że po obydwu stronach konfliktu są różne nowości, warto jest ukończyć tutorial. Później, po wybraniu kampanii na gracza stawiana jest mała pułapka. Jako, że osobiście uważam Ciemną Stronę za łatwiejszą część, dzięki której zapoznajemy się z grą lepiej, powinno to być jakoś zaznaczone. Tu natomiast, pierwsza ikona do wyboru pozwala nam grać stroną przeciwną, dla której rozgrywka jest nieco bardziej skomplikowana i przeznaczona dla nieco bardziej zaawansowanych graczy. Zacznijmy więc od opisywania rozgrywki ze strony Dartha Vadera i spółki.

Pierwsze co przyjdzie nam zrobić w kampanii, to stoczyć krótką bitwę na powierzchni planety. Do dyspozycji dostajemy różne typy jednostek - wspomnianego już "hełmogłowego" Vadera, garstkę oddziałów Imperialnych Piechurów i parę maszyn ciężkich do niszczenia wrogich umocnień i wieżyczek. Każda z dostępnych jednostek ma wymienione w opisie siły wroga, przeciw którym jest skuteczna lub z którymi lepiej nie zadzierać. W ten sposób po wielu bitwach uczymy się, żeby do wieżyczek nie pchać piechoty, bo zostaniemy zmieceni zanim zdążymy zawrócić, a maszyn nie używać w terenach umożliwiających przyblokowanie ich przez przeciwnika. Po jakimś czasie udało mi się natomiast opracować inną taktykę. Zostawiałem wszystkie swoje oddziały (zazwyczaj sama piechota) w punkcie startowym planety, po czym ruszałem w samotny rajd którymś z bohaterów (początkowo Vaderem, później Imperatorem). Po zbudowaniu na zabranym wrogowi polu konstrukcyjnym stacji leczącej, ograniczałem się do wypadu, użycia mocy (Force Push przeciwko piechocie, Force Crush w starciu z pojazdami), powalczeniu do nagłego spadku życia, powrocie, uleczeniu się i znowu wypadu... itd. Po wykoszeniu całej obrony przywoływałem pozostawione wojska, aby szybciej zniszczyć budynki. Po znalezieniu takiego lub innego sposobu na bezproblemowe przechodzenie każdej potyczki, rozgrywka staje się schematyczna. Z drugiej strony, gdy zapragniemy skorzystać ze sprytnie przygotowanego przez twórców wariantu, którym jest automatyczne rozstrzygnięcie bitwy, poniesiemy dużo większe straty, niż własną, wypracowaną strategią. Dlatego lepiej jest trochę się pomęczyć, aby potem zamiast wydawać surowce na nowe wojska, móc wyposażyć się np. w nowe budynki. Przejdźmy więc do taktyczno - ekonomicznej strony gry. Do dyspozycji mamy mapę galaktyki w 2D, na której możemy rozbudowywać budynki oraz przygotowywać jednostki do szturmu i późniejszych uzupełnień oddziałów (podczas bitwy na powierzchni, aby uniemożliwić graczowi bezproblemowe zwycięstwo za sprawą ogromnej przewagi liczebnej, ograniczono możliwą maksymalną ilość wojsk na planecie, które po jakimś czasie, w czasie walki, można powiększyć wzywając wsparcie, jeśli takowe mamy). Możemy też pooglądać planety oraz bonusy, które daje każda z nich. Wszystkie po przejęciu zwiększają liczbę kredytów otrzymywanych po każdym galaktycznym dniu, a niektóre umożliwiają np. werbowanie nowych jednostek. Naturalnie, na orbicie planety gromadzimy również swoje siły powietrzne. Po prostym przeciągnięciu oddziałów możemy je łączyć i wysyłać do wielkich starć. Podczas potyczek w przestrzeni, pomimo, że są one w miarę ładnie zrealizowane, brakuje mi możliwości dowolnego obracania kamerą, co sprawia, że kosmos staje się płaski. Jednak nie patrząc na tą niedoróbkę można stwierdzić, że przyjemnie ogląda się starcia myśliwców. Ciekawie rozwiązano walkę z większymi jednostkami. Te są podzielone na sekcje, a którą będziemy w danym czasie atakować, zależy tylko od nas. Tak też możemy najpierw zabrać się za działka, aby uczynić wroga bezbronnym, rozwalić osłonę, po zniszczeniu której wszystko na statku szybciej ulega zniszczeniu lub na przykład uniemożliwić napływ dodatkowych myśliwców przez wysadzenie hangaru. Możliwości jest kilkanaście a jak postąpimy, zależy tylko od nas.

Jeżeli chodzi o grę po stronie Rebelii, to jest tu nieco trudniej. Technologii nie odkrywamy sami w takim stopniu, jak poprzednia strona konfliktu, ale po prostu kradniemy ją wrogowi. Imperium nie pozostaje obojętne na takie zaczepki i wysyła łowców nagród, aby zlikwidować szpiegów kradnących projekty i kredyty. Poza tym, gra jasną stroną, oprócz osłabienia sił jednostek i paru różnic, jak wspomniane wyżej wysyłanie szpiegów, jest podobna do tej, którą już zdążyliśmy poznać.

Jeśli chodzi o technikę wykonania, jest tu parę babolków i kilka ciekawych rozwiązań, o których należy wspomnieć. Po pierwsze, zoom w trakcie bitwy na planecie. Jest on dużo lepszy, niż w wydanym niedawno "Age of Empires 3". Mamy wystarczająco duże płynne oddalenie obrazu, a potem jest jeszcze możliwość kilku innych stopni, w których niestety znikają już ikony wydawania rozkazów, jednak pozwalają rozeznać się w sytuacji na całej mapie. Bardzo ładnie wpleciono w bitwy tryb kamery filmowej, po którego aktywowaniu pokazywane są najciekawsze (najczęściej) dziejące się obecnie na mapie wydarzenia, tak więc, gdy jesteśmy pewni wygranej i nie musimy pilnować atakujących wojsk, możemy przerzucić się na oglądanie scen, które swym wyglądem mogłyby urozmaicić obrazy na dużym ekranie.

Jeżeli chodzi o grafikę, to jest kilka niedoróbek, zwłaszcza w modelach statków i małym zróżnicowaniu kolonizowanych planet. Poza tym, wszystko jest zrealizowane ze starannością i dbałością o szczegóły. Nieco powolne wydają mi się niektóre animacje, jak np. wywijanie mieczem przez Dartha Vadera, który robi to tak, jakby ktoś trzymał go za rękę i nie pozwalał za szybko się poruszać. Oprócz tego, jest świetnie jak na strategię. Oceniając dźwięk, muszę przyznać, że prawie wszystko brzmi tu podobnie do tego, co słyszymy w kinie. Jedynie średnio podobał mi się głos bohatera Imperium, którego ciężki oddech jest podkładem pod jego kwestie mówione, co nie wypada zbyt dobrze. Do tej i innych rzeczy można się jednak przyzwyczaić, a w najgorszym wypadku po prostu nie zwracać na nie uwagi.

Podsumowując, jest to z pewnością najlepszy RTS o Gwiezdnych Wojnach i może być godnym reprezentantem strategii wśród gier z innych gatunków o tej tematyce, takich jak Jedi Academy, czy Knights of the Old Republic. Jeżeli lubisz ten gatunek gier i dodatkowo nie uważasz, że Star Wars to komercyjny gniot, spędzisz z Empire at War wiele dni obfitujących w dobrą zabawę.


OKIEM FANA: Star Wars: Empire at War bardzo ładnie ukazuję nam poczynania Imperium, a także Rebelii po przejściu Anakina Skywalkera na Ciemną Stronę Mocy. Najlepszą opcją jest to że można stworzyć swoją własną historię "starych warsów". Kolejność wydarzeń w grze zgadza się z tymi ukazanymi na dużym ekranie (np. poszukiwanie planów Gwiazdy Śmierci, schwytanie księżniczki Leii Organy przez Imperium). Bardzo ładnie tez pokazano mapę całej galaktyki gwiezdno wojennej (długo czekałem, aby zobaczyć jak daleko jest z Courscantu na Hoth ). Ciekawą rzeczą jest także możliwość sterowania flota imperialną i rebeliancką, bo chyba każdy fan Star Wars'ów chciałby zasiąść za stery X-Wing'a czy pokierować wielkim Niszczycielem Imperium :). Ale najfajniejszą według mnie rzeczą jest kamera jak z filmu. Możemy oglądać piękne Niszczyciele Imperium, które atakują stację Rebelii a potem przeskoczyć do walki między X-Wing'iem, a Tie Fighterem. Ogólnie Star Wars: Empire at War wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażanie i uważam, że każdy prawdziwy fan Star Wars powinien dodać tą grę do swojej kolekcji.

Autor: Tomek "Ciechu" Komarowski
  Star Wars: Empire at War                                                                                               OCENA
  Grywalność: 9   Grafika: 8   Dźwięk: 7+           8+
  + grafika i dźwięk
  + wierność z filmową sagą
  + nowe rozwiązania
  - schematyczność
  - niektóre modele statków
  - małe zróżnicowanie terenów


PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja