![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
Witamy w magazynie Playback!
GRAJ Z PLAYBACKU!
Numer 05/2006 (Maj 2006) |
|
|
|
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
REDAKCYJNE
RECENZJE |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
![]() Krzysztof Dżułyński Kontakt Galeria Kliknij aby powiększyć! ![]() ![]() ![]() ![]() Gatunek: Przygodówka Producent: RA Images Dystybutor: Nicolas Games strona gry: http://www.daemonica.com/TheGame.htm Wymagania: procesor 1 GHz; 256 MB RAM; grafika z 64 MB; WIN 98/2000/ME/XP
Daemonica
Daemonica... Trudno cokolwiek o niej napisać na wstępie. Ot taki tytuł, który nie jest ani dobry, ani też do końca zły. Gra jakich wiele, z niewykorzystanym potencjałem i wykonaniem na "odwal się". Nie pomogą tutaj tłumaczenia, że jednak dzięki tym "uproszczeniom" utworzył się unikalny klimat. Po prostu twórcy powinni pomyśleć nad zmianą branży, albo kategoryczną poprawą. Ale wszystko po kolei. Instalacja gry przebiegła w miarę szybko i mogłem przystąpić do wątpliwej zabawy. Pierwsze ładowanie gry... Aby się nie nudzić wziąłem pierwsze lepsze pisemko i zdążyłem przeczytać jeden, dosyć rozbudowany artykuł. Gdy wreszcie ukazało się Menu Główne programu, pierwsze, co postanowiłem, to zajrzeć do ustawień. Tylko niestety nie było tam co zmieniać. Po niezbyt miłym początku przystąpiłem do właściwej zabawy. Jednak chwila później znów ukazał się ekran ładowania. I tak większość czasu podczas gry spędzą się patrząc w ekran z jakże pięknym logiem zaczynającym się na D (czteroliterowe skojarzenia na pewno by pasowały doskonale). Każde odwiedzenie jakiegoś budynku, bądź rozpoczęcie rozmowy poprzedza dosyć żmudne wczytywanie danych. A najgorsze, że sprawcą tego nie jest komputer, który wymagania sprzętowe programu pozostawia w tyle, acz niedouczeni programiści, którzy nie potrafili tak napisać gry, aby uniknąć zbędnych przerw podczas zabawy. I tak zamiast się relaksować, dochodzi do frustracji. Niestety taka postać rzeczy odrzuca potencjalnego nabywcę Daemoniki, przez co większość osób po pierwszych dziesięciu minutach zapomni o tym tytule i nawet nie raczy splunąć na niego. Smutne to, ponieważ gra prezentuję naprawdę ciekawą, aczkolwiek niewykorzystaną tak jak trzeba historię. Akcja toczy się w czasach odpowiednich naszemu średniowieczu. W miasteczku Cavorn dochodzi do morderstwa. Burmistrz, który chce uchronić mieszkańców od zła wzywa do pomocy Nicholasa Farepoynta, Łowcę Bestii. Człowieka władającego językiem Daemoniki, dzięki któremu ma możliwość porozumiewania się z umarłymi. Zadanie odnalezienia zabójcy wydaje się bardzo proste - ogranicza się tylko do odnalezienia dowodów, albowiem jedyny podejrzany dynda sobie wesoło na szubienicy. Prosta z pozoru sprawa zaczyna się bardzo ciekawie rozwijać. W zastraszającym tempie przybywają nowe dowody obciążające nowe osoby, ale nie ubywa zagadek. Sam początek może wydawać się nudny, wręcz mozolny. Ogranicza się do zwiedzania wszystkich miejsc po kolei i rozmawiania z każdym napotkanym NPC. Jednak żeby tak pięknie nie było, programiści postanowili obrzydzić nam czas rozrywki przed monitorem. Cała gra jest liniowa. Nie sposób zagubić się w całej intrydze, albowiem przez cały czas jesteśmy prowadzeni za rękę. Aby rozpocząć następne zadanie musimy ukończyć bieżące. Nie jest możliwe także zamienienie kolejności przyjmowania zleceń. Po prostu idziemy jak po sznurku. Czasami jedynie mamy wybór jak rozwiązać spór. Czy załagodzić go umiejętnie poprowadzoną rozmową czy doprowadzić do pojedynku i rozlewu krwi. No i nie zdradzając samego zakończenia mogę powiedzieć, że mamy dwie możliwości ukończenia zabawy, co raczej wiosny nie czyni... Wracając do kwestii walki, której zbyt wiele tutaj nie zaznamy. Znowu rzuca się w oczy pójście na łatwiznę przez pewne leniwe osobniki. I tak pojedynek toczymy przy pomocy kombinacji bloku i uderzenia. Na początku prowadzenie efektywnego starcia może wydawać się troszkę uciążliwe. Jednak po poznaniu jakże trudnej mechaniki ;) żaden przeciwnik nie będzie stanowił większego zagrożenia, przez co ten element rozrywki staje się po prostu nużący. Gra przed premierą była zapowiadana jako RPG z domieszką przygody. Jednak jest zupełnie inaczej. Konkretnie z gier RPG został chyba tylko zapożyczony widok z kamery, oraz ewentualnie ekwipunek. Bo walki, które zresztą są nieliczne, były już nie raz wprowadzane do tego kanonu gier w uproszczonej postaci, identycznej jak w omawianym tytule. Ogólnie rzecz biorąc na grę składają się tony tekstu. Czyli kolejny pomysł, który nie wszystkim może się spodobać. Większość czasu spędzisz przekopując się przez dialogi, czy samą narrację bohatera, która stanowi swoisty zamiennik cut-scenek. Tekst jest spójny i napisany bardzo dobrym językiem, przez co z łatwością można się zanurzyć w przedstawioną historię. Polonizacja została przeprowadzona prawidłowo, brak jej jakichkolwiek błędów, które mogłyby razić. Jednak zupełnie inną sprawą jest gra aktorów. Oczywiście można się tutaj doszukać osobistości z ciekawie podłożonym głosem, gdzie aktor naprawdę wczuł się w odgrywaną rolę, jednak w większości narracja, bądź dialogi są po prostu zrobione kiepsko. Postacie odzywają się monotonnym głosem, w którym na darmo można szukać choćby krztu emocji. Czasami powoduje to śmieszne sytuacje, kiedy to w sytuacji pełnej grozy, nasz bohater odzywa się sennym głosem, jak by zaistniała sytuacja kompletnie go nie obchodziła. Dziwne podejście do sprawy, zwłaszcza do głównych ról, ale ostatecznie można wyłączyć dźwięk i skupić się tylko na czytaniu ;) Program nie prezentuje się nazbyt atrakcyjnie. Praktycznie przez cały czas towarzyszy nam ciemność urozmaicana deszczem. Może się czepiam, jednak potrafi to irytować. Lokacja jest bardzo mała, co niektórych może znudzić i spowodować klaustrofobię, zwłaszcza po ukończeniu kilkunastu innych najnowszych i podobnych tytułów. Okolica, po której wędrujemy, jest mało urozmaicona. W gruncie rzeczy w kółko powtarzają się te same tekstury krzaków i drzew. Zabudowa miasta także nie zachwyca. Wystrój wnętrz jest jeszcze gorszy. Do tego dochodzą mało szczegółowe postacie. Nie zachwyca także kamera o rzucie izometrycznym, która obejmuje za małą część obrazu, przez co zwiedzanie okolicy jest niewygodne. Żadne tłumaczenia, że tak miało być nie usprawiedliwiają tutaj nikogo. Osobiście już dawno bym dał sobie spokój z tą grą i rzucił ją głęboko w kąt, jednak dzięki konieczności ukończenia gry, odkryłem, że aż taka zła nie jest. Ale czy znajdą się inni, na tyle wytrwali, aby w brzydkim kaczątku odnaleźć coś z łabędzia? Daemonica to tytuł dziwny. Z jednej strony można go nienawidzić, z drugiej jednak, jak się go pokocha to miłością bynajmniej nie braterską. Poprzez dziwne rozwiązania programistów gra ma swój specyficzny klimat, który czasami urzeka, jednak częściej doprowadza do szału. Większości może się nie spodobać strona wizualna, a znowu innych odrzucić przytłaczająca ilość tekstu. Jednak każdy powinien dać tej grze szansę, aby mogła pokazać drzemiący w niej potencjał. Osoby które przedkładają słowo pisane nad ładne animacje, mogą doliczyć jeden punkt do końcowej oceny.
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||||||||||||||||||||||||||||