Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 05/2006 (Maj 2006)
REDAKCYJNE                              RECENZJE



  Mariusz Janas
Kontakt


Galeria
Kliknij aby powiększyć!











Producent: Dark Works
Wydawca: Ubisoft
Wydawca PL: Cenega Poland
Kategoria: gry akcji / survival horror
Tryb gry: single player
Tryb multiplayer: brak
wymagania wiekowe: 18+
Wymagania: procesor 2 GHz, 512 MB RAM, karta grafiki 128 MB, 2,2GB HDD
















































Cold Fear

- To miał być taki miły wieczór - z żalem pomyślał Tom Hansen, mając przed oczami twarz Kathy, która nawet nie usiłowała ukryć irytacji na wieść, że kolejna ich randka została przeniesiona na bliżej nieokreśloną przyszłość. Telefon od Szefa Pogotowia Straży Przybrzeżnej USA komandora Jacka Rileya nie pozostawiał żadnych wątpliwości - jest problem, a od problemów jest właśnie on! Natychmiast stawił się na lądowisku w bazie, gdzie po odprawie przeprowadzonej w iście sprinterskim tempie wraz ze swoimi podwładnymi z zespołu alarmowego załadował się do jedynego środka transportu, jaki znała jego służba, czyli śmigłowca Black Hawk UH-60 A. Po chwili byli już powietrzu obierając kurs zgodnie z rozkazami. Rozkazy tym razem były dziwnie lakoniczne. Via satelita dotarła do bazy informacja, o rosyjskim statku wielorybniczym, który dryfował ponad 85 mil od brzegu i jakby tego było mało, nie stwierdzono na pokładzie obecności załogi. Dziwna sprawa. Matka Natura też doszła do wniosku, że rozkazy ma w ......., fundując sztorm na "8" w skali Beauforta połączony z wściekłą ulewą. - Samo lądowanie na pokładzie statku w takich warunkach to czyste samobójstwo - skonstatował sucho fakt Tom zapinając karabińczyk szelek na linie desantowej. Nie wiedział wtedy, że utrzymanie się przy Życiu w ciągu nadchodzących kilku nocnych godzin graniczyć będzie w cudem, a spotkanie z Nieznanym na wiele następnych lat stanie się powracającym koszmarem!


Nie będę usiłował ukryć, że survival - horror to kategoria gier komputerowych, która cieszy się moimi szczególnymi względami. Klimat grozy, nieprzewidywalność rozwoju akcji, swoiste "przyparcie do muru" i szybkie tempo akcji, które wymusza niemal intuicyjne podejmowanie decyzji w trakcie gry to cechy, które potrafią mnie "skleić" z klawiaturą na długie godziny. Takie tytuły, że wymienię tylko cykl "Resident Evil", czy też "Dino Crisis" potrafiły skutecznie odciąć mnie od otaczającej rzeczywistości, co niekoniecznie musi być złe biorąc pod uwagę "wyczyny" niektórych gostków udających polityków. O grze, "Cold Fear" wiedziałem sporo przed oficjalną premierą, a i Producent, czyli studio Dark Works po debiucie na rynku produktem niezwykle udanym, jakim okazał się tytuł "Alone In The Dark: The New Nightmare" dawał nadzieję na godziwą roz{g}rywkę.

Treścią gry jest historia oficera Straży Przybrzeżnej USA biorącego udział w akcji ratunkowej{?} na morzu Beringa w trakcie mocnego sztormu. Obiektem misji jest dryfujący rosyjski statek wielorybniczy, z pokładu, którego w niewyjaśnionych okolicznościach znikła załoga. Czy naprawdę znikła okaże się w trakcie gry! Pomimo pokus olbrzymich, które mną targają w chwili pisania tego tekstu, aby ukazać szczegóły rozgrywki nie uczynię tego. Tytułowy "Zimny strach" nie raz zagości na dnie duszy każdego z Was - Drodzy Gracze i akurat to gwarantuję zupełnie bezinteresownie. Sam początek rozgrywki daje przedsmak czekających "atrakcji". Desant z śmigłowca na tańczący na wysokiej, sztormowej fali, w strugach ulewnego deszczu pokład statku wielorybniczego i pierwsze kroki sterowaną postacią są praktyczną demonstracją tego, co przed nami. Otoczenie tętni dynamicznym ruchem. Pokład tańczy pod stopami, oczy zalewane kolejnymi falami tracą ostrość widzenia, a i bezpośredni kontakt z ścianami nadbudówek statku, czy relingami pod naporem wściekle atakujących fal zależnie od wybranego stopnia trudności zawsze kończy się obrażeniami. Tak się dzieje w wariancie optymistycznym, gdy prowadzonemu przez nas Tomowi udaje się ustać na pokładzie, niestety w grę wchodzi też wariant pesymistyczny, który przewiduje bezpowrotne zmycie falą z pokładu i wejście w ten sposób w skład menu żerujących w okolicy drapieżników. A potem ........, potem to już może być tylko gorzej. Okazuje się, że strażnicy towarzyszący Tomowi zostali wybici niemal do nogi przez zmutowane, podobne w zachowaniu do "zombie" istoty, które w poprzednim wcieleniu były ludźmi, mało tego - porozumiewają się między sobą po rosyjsku! W czasie misji przyjdzie Nam zwiedzić cały statek od zęz po górny pokład eliminując po drodze niezwykle celnie strzelających przeciwników i wykonując w tym czasie kolejne elementy zadań. Niemniej kluczowe jest dla gracza utrzymanie Toma przy życiu. I nie będzie to łatwe, jako, że jesteśmy CELEM w tym polowaniu z nagonką. Nieraz przekonacie się, że nie wszystko jest akurat tym, na co wygląda! Facet, który spoczywa przy trapie na niższy pokład mimo, że wygląda na stuprocentowego truposza z malowniczą, osmaloną prochem dziurą na środku czoła, która powstała w wyniku niezawodnego działania Kałasznikowa w momencie, gdy znajdziemy się w zasięgu jego cuchnącego zapachu nagle budzi się z katatonicznego snu i próbuje wysłać Toma na łono Abrahama. Takich i podobnych niespodzianek jest bez liku! Samo strzelanie z różnych typów broni palnej na kiwającym się w rytm nadbiegających fal pokładzie to nielicha zabawa, wymagająca momentami wręcz małpiej koordynacji. Wspomnę też o konieczności uważnego eksplorowania kolejnych pomieszczeń z uwagi na konieczność odnalezienia elementów niezbędnych dla biegu fabuły, jak notatki, klucze i kody, oraz amunicji i apteczek. W trakcie przeszukiwania statku spotkamy Annę Kamsky, córkę szalonego naukowca {nie powiem, milutka to osóbka}, którą dodatkowo przyjdzie nam chronić przed nagłym zejściem z tego świata za sprawą różnych stworzeń zaludniających statek. Co niektóre z nich mają ciekawy zwyczaj używania martwego ludzkiego ciała w celach jak najbardziej instrumentalnych, po czy w chwili unicestwienia "swoistego ludzkiego środka transportowego" są w stanie natychmiast znaleźć następny dla siebie azyl w kolejnym martwym i zimnym jak głaz facecie. Mnie skojarzyło się to z głośnym w swoim czasie filmem "Thing". Do eliminacji żyjątek w pełnym asortymencie posłuży nam umiarkowanie obfity arsenał składający się z broni białej, oraz palnej długiej i krótkiej z nieśmiertelnymi braćmi: Kałasznikowem i Shootgunem. Dla miłośników grilla do dyspozycji miotacz ognia - jak dla mnie za mało wydajny w działaniu. Po wykonaniu zadań związanych z lokalizacją okrętową, akcja przeniesie nas na platformę wiertniczą i tam już pozostaniemy do Wielkiego Finału. Powiem tak: zwieńczenie rozgrywki tak mnie zaskoczyło, że chwalić przezornych, którzy zabezpieczają rezerwowego save-a. Straciłem dwa dni na "rozgryzienie sympatycznego mutanta", nim dane było mi zobaczyć zakończenie gry. W tym czasie parę razy znalazłem się na krawędzi desperacji zmieszanej z szaleństwem, kiedy tylko jedno pytanie tłucze się we łbie - jak drania wykończyć?! Po osiągnięciu celu poczujesz Drogi GRACZU ulgę, że koszmar się skończył i żal, że już się skończył.
Oprawa graficzna wykonana jest na więcej niż przyzwoitym poziomie, a momentami wręcz doskonale. Wzburzone fale, zacinający deszcz, czy wreszcie zalane oczy wodą z charakterystycznym rozmyciem ostrości obrazu są zrobione po prostu świetnie. Sama dynamika obrazu, ruch statku na fali we wszystkich kierunkach, a nawet ruch ładunku na boomie okrętowym, że nie wspomnę już o grze świateł i cieni to naprawdę świetnie wykonana praca grafików studia Dark Works. Przeciwnicy Toma Hansena zróżnicowani zostali "urodą" i poziomem AI, co powoduje, że są kłopotliwi i uciążliwi. Krótko mówiąc - nie ma lekko! Skoro już dotknąłem kwestii przeciwników i rozgrywki to moim zdaniem można zastosować dwie metody. Pierwsza rodem spod Somosierry na wzór szarży szwoleżerów Kozietulskiego, czy też bliżej naszych czasów metodologia stosowana przez pewnego dżentelmena o ksywce "Rambo", czyli palec na języku spustowym i do przodu, niech trup ściele się gęsto! W mojej ocenie stosowanie takich rozwiązań przynosi zdecydowanie słabiutkie efekty. Ja zastosowałem metodę walki znaną z cyklu "Sprinter Cell", czyli ciche podejście i szybka śmierć. Poza paroma miejscami w toku rozgrywki, gdzie upływający czas ma znaczenie i trzeba się mocno sprężyć, aby zmieścić się w limitach resztę można załatwić koncertowo w ten właśnie sposób. Jest to czasochłonne, ale to nie Służewiec i wyścigi konne, a generalnie to pospiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł. Faktem jest, że mimo wyrafinowanych metod parę razy, szczególnie na pokładzie trafiłem w taki "kocioł", że z trudem wyprowadziłem Toma z opresji.

Słów kilka o ścieżce dźwiękowej do "Cold Fear". Dla ludzi lubiących "twarde" brzmienie ta gra to uczta dla uszu. Nic dziwnego, w oprawie muzycznej maczał palce ekstrawagancki, denerwujący, szalony i ..............., wiele innych mniej, lub bardziej pochlebnych określeń Marylin Mason. Ja tego muzyka słuchać mogę na okrągło, oglądać - uczciwie powiem - niekoniecznie, ale słuchać powtarzam, bardzo chętnie!

Do tego antałka miodu pod tytułem "Cold Fear" zmuszony niestety jestem dodać łyżkę dziegciu. Słabością gry jest niewątpliwie jej treść. Mając niezły materiał wyjściowy do scenariusza Autorom nie chciało się dopracować spójnej treści, która opowiadałaby całość historii i wyjaśniała jej wszystkie kulisy. Wielka szkoda. Wyjątkowy niedosyt sprawia deficyt w grze zagadek, szczególnie zagadek zmuszających do szerszego zatrudnienia szarych komórek. Trudno przecież uznać za zagadkę zadanie typu, z punktu "A" do punktu "B" dostarcz kod dostępu. A można było tutaj naprawdę wykazać się inwencją! Żal zmarnowanej szansy na grę w pełni "kompletną".

Pora, zatem na podsumowanie. Gra studia Dark Works pod tytułem "Cold Fear" jest pozycją udaną. Ma swoje zalety w postaci nietuzinkowej treści, chociaż moim zdaniem słabo i po macoszemu potraktowanej, z grafiką i muzyką na niezłym poziomie, oraz utrzymanym klimatem właściwym dla survival - horrorów. Nie posiada większych i co ważniejsze irytujących błędów, niestety sam czas rozgrywki nie poraża długością. Chciałoby się dłużej nurzać w tym klimacie mrocznym jak spojrzenie mutantów, ale tutaj Twórcy gry nie dali Nam tej szansy. Wymagania sprzętowe nie należą do grupy tzw. "wyśrubowanej", co rokuje szerszą potencjalnie rzeszę zainteresowanych tym tytułem Graczy. Niestety dla części Czytelników mam smutną nowinę: gra przeznaczona jest dla Graczy pełnoletnich, będą, więc musieli chwilę poczekać nim zagrają w "Cold Fear". Graczy lubiących ten gatunek gier mimo niedomagań, o których wspomniałem zachęcam do wcielenia się w Toma Hansena, gdyż po prostu ta gra jest tego WARTA!
  Pariah                                                                                                                                 OCENA
  Grywalność: 8   Grafika: 8+   Dźwięk: 8+           8+
  + temat
  + grafika na więcej niż dobrym poziomie
  + klimatyczna ścieżka dźwiękowa
  + utrzymany klimat dla gier tego gatunku
  - brak sensownego rozwinięcia treści
  - mała ilość zagadek, a te, które są nie nastręczają większych trudności
  - stosunkowo krótka rozgrywka


PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja