Sam muzyk Na Serio określił mianem concept albumu, płyty bardzo osobistej o wydźwięku diametralnie odmiennym od tego ze Stylu Życia Gnoja. Prace nad materiałem trwały 4 miesiące, co może zaskakiwać, jako że znajdziemy na nim 20 pełnych utworów. Nie jest to przy tym krążek lekki i przyjemny w odbiorze, co bynajmniej nie znaczy, że mamy do czynienia ze zła muzyką.
To, co będzie stanowiło największe zaskoczenie dla fanów Peji, to teksty. Emocjonalne, bardzo osobiste, niemające wiele wspólnego z tymi z pierwszej solówki. Raper twierdzi, że w jego życiu zaszło wiele zmian w tym okresie i wyraźnie słychać to na płycie. Zniknęły hedonistyczne, agresywne utwory, ich miejsce zajęły refleksje nad własnym życiem, tęsknota za zmarłą matką, czy radość z bycia z kobietą. Peja próbuje swych sił w utworach romantycznych (np. KC) i o ile sam efekt nie jest najgorszy, to utwór ten brzmi trochę śmiesznie, jeśli przypomnieć sobie dokonania Rysia z poprzedniej płyty (niesławne Tak Bardzo Chcę). Nie można jednak odmówić raperowi odwagi, gdyż niewielu muzyków byłoby w stanie w tak otwarty sposób mówić o swojej przeszłości i przyznać się do własnych błędów. Z pewnością jednym z najbardziej zapadających w pamięć kawałków jest Kochana Mamo. Ma on formę listu do nieżyjącej już matki, w którym Peja ocenia swoje dokonania i jednocześnie daje ujście swojej tęsknocie za rodzicielką. Na Serio to nie same ciężkie kawałki, jest kilka lżejszych numerów np. Gruba Impra z Rysiem 2, czy To Co Robimy, jednak dominuje tematyka bardziej doniosła.
Umiejętności Peji oraz licznie występujących gości są jedną ze słabszych stron albumu. Jeśli chodzi o flow i technikę Rysiek wciąż tkwi w 2002 roku i coraz bardziej odstaje od czołówki sceny. Rymy czasownikowe, kiepska intonacja, monotonne flow niestety nie uatrakcyjniają tego krążka. Dodatkowy problem stanowią rapujący goście, spośród których jedynie Pih, Vixen i Kaczor coś sobą reprezentują. Reszta to niestety wacki na tragicznym poziomie. Nawet Chada zawiódł swoją zwrotką, zaś słodkie podśpiewywanie Mroza dosyć szybko zaczyna denerwować. Na plus wybija się featuring Glacy przypominający stare dobre czasy, gdy Sweetnoise nagrywał z Peją.
Od strony muzycznej jest za to wyśmienicie, w końcu za produkcję na tej płycie odpowiada czołówka polskich bitmejkerów. White House, DNA, Vixen, czy DJ Zel doskonale wywiązali się ze swojej roli. Na płycie dominuje klasyczne brudne brzmienie przywodzące na myśl koniec lat 90. w Nowym Jorku. Ma to swoje wady, gdyż z pewnością nie przypadnie do gustu miłośnikom szybkich bangerowych bitów rodem ze Stylu Życia Gnoja, jednak reszta powinna być przynajmniej zadowolona.
Bardzo ciężko jest podsumować ten album. Z jednej strony, otrzymujemy interesujący, bardzo osobisty i refleksyjny materiał, z drugiej podany on jest w niezbyt ciekawej formie, zaś liczni goście zakłócają odbiór tej płyty. Nie jest to krążek dla miłośników Stylu Życia Gnoja, ale wątpię by naprawdę spodobała się pozostałym słuchaczom. Peja pokazał, że wciąż potrafi coś z siebie wykrzesać i nie należy go przedwcześnie skreślać, jest to z pewnością jego najlepszy album od 2005 roku. Szkoda tylko, że w ogólnym rozrachunku Na Serio to zaledwie średniak.
Tracklista:
01. "Na Powierzchni (feat. Triple Impact)
02. "Szczęście" (feat. K8 & DJ. Zel)
03. "Byłem, Jestem, Będę" (feat. Wozik)
04. "Na Serio" (feat. DJ. Decks)
05. "Hip Hop" (feat. DJ. Taek)
06. "Gruba Impra z Rysiem 2" (feat. Gandi Ganda & Kobra)
07. "Kochana Mamo" (feat. Marek Pospieszalski)
08. "Peneriada" (feat. Triple Impact)
09. "Obudź Się (Pod prąd 2)" (feat. Chada)
10. "To Jeszcze Nie Koniec" (feat. Paluch)
11. "Śmiertelna Pasja Rap" (feat. Kaczor)
12. "Poszukując Ideału" (feat. Mrozu)
13. "To Co Robimy" (feat. Vixen)
14. "Pozwól Mi Żyć (Są Chwile)" (feat. Glaca & Ana)
15. "Mamy Ten Flow" (feat. Brahu & Sheller)
16. "Pokonując Granice" (feat. DJ. Taek)
17. "KC"
18. "Zbyt Dużo Bólu" (feat. Pih)
19. "To Jeszcze Nie Koniec" [DNA Remix] (feat. Paluch)
20. "Epilog"

