II Wojna Światowa? Chryste Panie, nie ma już nic bardziej oryginalnego? Lata 1939-45 to chyba najbardziej oklepany okres w historii. Wysadziliśmy już setki niemieckich bunkrów, zniszczyliśmy kilometry przewodów radiowych, wykorzystaliśmy tony naboi, zabiliśmy setki tysięcy gotowych oddać życie za ojczyznę wrogów… i wygląda na to, że załatwimy setki kolejnych bezbronnych wojaków. R.U.S.E to nie tylko taktyka i kombinowanie, gdzie podłożyć minę, gdzie się okopać i na którym wzgórzu ustawić haubicę - to także, a może przede wszystkim nieczysta dyplomacja.
To właśnie sabotaż ma być główną siłą nowej produkcji studia Eugen, odpowiedzialnego za wydaną niegdyś całkiem niezłą strategię Act of War. Dostaniemy do dyspozycji szereg kart - akcji specjalnych, które w jednym momencie mogą zupełnie zmienić przebieg potyczki. Za ich pomocą upozorujemy atak, jednocześnie uderzając w tyły wroga i przełamując zasieki obronne przeciwnika. Możemy także delikatnie odsłonić sobie wojenną mgłę i dyskretnie zaglądnąć, co też tam oponent kombinuje i jaki sprzęt zabiera ze sobą. Szpiegowie postarają się zdobyć jak najwięcej dokładnych informacji o stanie posiadania przeciwnej armii, zaś sabotażyści delikatnie nadszarpną konwój ciężarówek lub czołgów, demontując gąsienice czy przebijając opony. Ot, taka delikatna robótka.
Nieraz właśnie te działania potrafią przesądzić o ogólnym rozrachunku i wyniku potyczki. Na wokandę zostanie wystawiony nasz zmysł taktyczny i umiejętność dobrania odpowiedniej "akcji specjalnej" do działań wroga - to właśnie będą klucze do ostatecznej wiktorii. Nie należy także zapominać o tym rzeczywistym teatrze działań, dlatego na chwilkę zostawmy pozakulisowe machlojki i skupmy się na tej czysto wojennej stronie R.U.S.E.
Działania swoją skalą od razu przywodzą na myśl kapitalny World in Conflict, tyle, że w skali mikro. W produkcji studia Massive przez ekran przewijały się tysiące jednostek, tutaj obserwować będziemy co najwyżej setki, co wcale nie oznacza, że ogarnie nas rozpaczliwa nuda. Dysponujemy praktycznie każdym rodzajem jednostek: samolotami różnej maści, piechotą czy wszelakimi maszynami lądowymi. Dzięki temu na ekranie czasami będziemy oglądać nie zaciętą walkę i spektakularne eksplozje, a barwne i zróżnicowane korowody jednostek. Należy także wspomnieć o świetnym narzędziu, za którego pomocą nawigowanie wojennych poczynań najprawdopodobniej okaże się wygodne jak nigdy. Wszystkie operacje poprowadzimy bowiem z poziomu… stołu taktycznego. Tak, to normalny mebelek, na którym zamieszczono makietę terenu działań. Wszelkie nasze posunięcia zaznaczane są tak jak na przedbitewnym briefingu - za pomocą strzałek i krzyżyków, a jednostki umieszczamy dzięki bardzo ciekawie wyglądającemu rozwijalnemu menu. Tam znajdziemy też słynne już akcje dywersyjne, podpowiedzi dla początkujących i wszelkie statystyki dotyczące siły rażenia naszych jednostek.
Co jednak, gdy chcemy szybko powrócić do samego centrum wydarzeń? Nic prostszego - wystarczy użyć kółka myszki. Zoom prezentuje się znakomicie już na pierwszych filmach z rozgrywki - bardzo szybko przemieszczamy się pomiędzy stanowiskiem dowodzenia a polem bitwy, co umożliwia szybką reakcję na ruchy przeciwnika. Panowie z Eugen przyznają, że przyświeca im także inny cel: stworzenie gry przystępnej także dla nowicjuszy, by, rzecz jasna, powiększyć docelowe grono odbiorców, dlatego w finalnej wersji produkcji znajdziemy sporo ułatwień, podpowiedzi i tabelek, mających pomóc laikom wejść w skomplikowane zasady rządzące R.U.S.E. Na całe szczęście, weterani dostaną możliwość wyłączenia tych pomocy i będą się cieszyć nieskrępowaną rozgrywką.
Wizualnie R.U.S.E nie prezentuje się jakoś nadzwyczajnie. Produkcja korzysta z autorskiego silnika twórców, IRISZOOM Engine, i widać, że bardziej zależy im na zoptymalizowaniu swojej produkcji niż rozgrzaniu naszych kart do czerwoności. Znakomicie wykonano wspomniany już zoom, rozgrywka na pierwszych gameplayach prezentuje się bardzo płynnie. Należy także wspomnieć, iż w jednej chwili możemy swoim zasięgiem objąć nie tylko skrawek pola, ale cały teatr wojny od wschodu do zachodu, dzięki czemu mamy pełny przegląd sytuacji.
R.U.S.E będzie hitem, i to nie tylko wśród sporej rzeszy wielbicieli RTSów. Przystosowanie do niedoświadczonych, domorosłych strategów i szereg innowacyjnych zmian w stosunku do tradycyjnych przedstawicieli drugowojennych produkcji - to wszystko powinno przesądzić o sukcesie najnowszej produkcji Eugen i Ubisoftu. "Podstęp" powinien pojawić się na naszych półkach sklepowym już w lutym przyszłego roku - ja osobiście czekam ze zniecierpliwieniem.

