PLAYBACK, nr 11-12/2009 (47-48) Strona www: www.playback.pl
Forum: www.playback.pl/forum.htm Gry, książki, film, sprzęt, publicystyka
Dołącz do nas!

KSIĄŻKA

Krzysztof 'Elmo' Dżułyński

Pieśń Łuków. Azincourt

switch
Pieśń Łuków. Azincourt
  • Autor: Bernard Cornwell
  • Wydawnictwo: Espirit
  • Rodzaj oprawy: miękka
  • Ilość stron: 600
  • Cena: 39,90 zł

Bitwa pod Azincourt, w której udział wzięły dwie nienawidzące się nacje, jest jedną z najważniejszych w historii obu krajów - Anglii i Francji. I chociaż było wiele innych potyczek, które bardziej wpłynęły na losy tych państw, to z pewnością październik (a właściwie 4 listopada*) 1415 r. zapadł w pamięci wielu osób. I to właśnie o Azincourt Bernard Cornwell postanowił napisać w swojej najnowszej powieści.

A dlaczego akurat o tej bitwie? Co czyni ją tak wyjątkową, wartą mitów? Henryk V, przekonany o swoich prawach do francuskiej korony, wydał majątek na zorganizowanie armii, z którą miał podbić sąsiadów zza kanału. Lecz po dotarciu na brzeg długie oblężenie Harfleur znacznie osłabiło angielskie siły. Co ciekawsze, wcale to nie zaszkodziło pewności króla, który twierdził, że po jego stronie stoi sam Bóg. I tak z osłabioną armią, wyniszczoną przez choroby i długą walkę postanowił ruszyć do Calais. Powodów tej decyzji możemy się dziś jedynie domyślać. Wiemy jedynie, iż nie było to spowodowane chęcią grabieży napotkanych miast. Możemy podejrzewać także, że Henryk wcale nie chciał stanąć twarzą w twarz z siłami Francuzów, bowiem wtedy od razu ruszyłby na Paryż. Być może chciał jedynie pokazać siłę angielskich wojsk, które bezkarnie przemaszerowałyby przez tereny należące do Francji, jednocześnie upokarzając ją.

Niestety, jak się okazało, osiągnięcie celu nie było zbyt łatwe. Bowiem pogoda, wyczerpanie, szybko kurczące się zapasy oraz problemy z przekroczeniem Sommy był niemalże przysłowiowym gwoździem do trumny. Lecz o dziwo Francja, która miała ogromną przewagę w siłach, mająca komfort walki na własnym terenie i swobodę wyboru daty potyczki sromotnie przegrała. Co zawiniło - dziś można jedynie gdybać. W każdym razie Anglicy, u progu śmierci, za pomocą łuczników rozgromili przeciwników przekonanych o zwycięstwie. I tym sposobem z góry przegrana bitwa, wpisała się do annałów historii jako najbardziej zaskakujące zwycięstwo, o którym potem przez wieki krążyły pieśni.

Bernard Cornwell postanowił opisać trudy żołnierskiego życia i dzieje ataku Anglików oczami jednego z uczestników tych wydarzeń, co pozwala niemalże naocznie obserwować te dramatyczne wydarzenia. Powieść zaczyna się na rok przed wydarzeniami pod Azincourt. Młody łucznik, Nicholas Hook, zostaje skazany na banicję i wyrusza do Francji, gdzie uczestniczy w obronie Soissons i jest świadkiem brutalności miejscowych oddziałów. Zmuszony do ucieczki w kierunku Anglii trafia w końcu pod opiekę Sir Johna Cornewaille'a i razem z nim wchodzi w skład wojsk przygotowywanych przez Henryka V.

Widzimy więc doświadczenia jednego z wielu podobnych sobie ludzi, którzy ruszyli w paszczę lwa, świadomi zbliżającej się śmierci. Możemy poznać motywy kierujące nie tylko przywódcami, lecz także osobiste pobudki maluczkich, którym już nie raz zaglądał w oczy strach. A wszystkie uczucia doskonale pokazują dokładne opisy, ociekające krwią, brutalnością i surowością epoki. Wyśmienicie obnażają dramatyczną codzienność ludzi, mających to nieszczęście żyć w "ciemnych wiekach". Dodatkowo długie opisy oblężenia miasta i portu Harfleur, a także samej bitwy pod Azincourt pokazują grozę, jaką bez wątpienia musiała przeżywać każda jednostka. Bowiem armia, to nie jest zbiór anonimowych ludzi. To coś więcej.

Pieśń Łuków. Azincourt

Pieśń Łuków. Azincourt

To zbiór bohaterów. Z całą pewnością można nazwać tak każdego łucznika, każdego zbrojnego, który walczył po obu stronach barykady. Chociaż warto wspomnieć, że Cornwell obdarł wszystkie postaci z bohaterstwa i heroizmu. Nikt nie jest dobrym, ani złym, tak samo jak w życiu nic nie jest czarno białe. A oprócz ciągłej walki jest także czas na przygodę, miłość i zemstę. Książka więc nie jest tylko suchą, historyczną notką, która skupia się na jednej sprawie, przymykając oczy na cały, otaczający nas świat.

I chociaż autor opisuje wydarzenia z oczu opowiadającego się po jednej ze stron konfliktu, to stara się nikogo nie oceniać, zachowując dystans do wydarzeń. Należy pamiętać, że nie tylko Anglicy mieli dobre powody (co prawda polemizowałbym na ten temat) do walki, ale także i Francuzi. Co prawda sprowadzanie konkretnych decyzji i pobudek do całych nacji, zamiast do głowy państwa może wydawać się w pewnym momencie śmieszne, lecz takie to już były czasy. W każdym razie Bernard Cornwell postanowił jedynie przedstawić wydarzenia, ocenę pozostawiając czytelnikowi.

Pieśń Łuków. Azincourt spełnia swą rolę nie tylko jako powieść historyczna, ale także jako powieść przygodowa, dostarczając ogromne ilości rozrywki na najwyższym poziomie. Co prawda mówi o bardzo poważnych tematach, wydawałoby się niełatwych w odbiorze, lecz 600 stron mija jak z bicza strzelił i pozostawia spory niedosyt. Chciałoby się więcej tak dobrych książek, tak wiernie trzymających się historycznych wydarzeń i postaci. Polecam gorąco. Bardzo nikłe szanse, że do końca roku ukaże się jeszcze lepsza pozycja.

* Wydarzenie to miało miejsce 25 października, lecz po zmianie kalendarza przez Chrześcijan obecnie datowane jest na 4 listopada.

Jedno z najciekawszych wydarzeń historycznych i wielka przygoda w jednym.