PLAYBACK, nr 11-12/2009 (47-48) Strona www: www.playback.pl
Forum: www.playback.pl/forum.htm Gry, książki, film, sprzęt, publicystyka
Dołącz do nas!

TEMAT NUMERU

Amadeusz 'ElMundo' Cyganek

Ekstraklasa pierwsza klasa

switch

Wszyscy narzekamy, że poziom polskiej ligi jest żałosny, że po murawie biegają skorumpowani sędziowie czekający na koperty, że stadiony przypominają kopalniane wyrobiska, a jednak co tydzień włączamy telewizor i na nowo emocjonujemy się kolejnymi pojedynkami najlepszych polskich zespołów. Można narzekać, można psioczyć, ale z jednym trzeba się zgodzić - nasza ekstraklasa ma swój wyjątkowy urok i koloryt.

W tym sezonie jest to widoczne aż nadto. Skończyły się złote czasy dla domorosłych bukmacherów, którzy tydzień w tydzień obstawiali zwycięstwa wielkiej trójcy polskiej piłki - Wisły, Legii i Lecha. Teraz każdy może wygrać z każdym, a wytypowanie, kto w przyszłym sezonie zagra klasę rozgrywkową niżej, to wróżenie z fusów - bo ogonek tabeli wydłużył się znacznie. Za to, jak tak dalej pójdzie, mistrza poznamy już na półmetku rozgrywek.

Po estońskim blamażu w pucharach wydawało się, że właściciel Wisły rozgoni całe towarzystwo na cztery wiatry i odda Białą Gwiazdę w inne ręce. Tymczasem Cupiał pożegnał się tylko z Jackiem Bednarzem, który od początku jakoś specjalnie przez kibiców szanowany nie był, choćby dlatego, że do Krakowa trafił po zakończeniu współpracy z warszawską Legią. Maciej Skorża zachował swoje stanowisko i zaczęły się dziać rzeczy niepojęte w skali polskiej piłki: trener stał się menedżerem odpowiedzialnym za transfery i ogólną politykę klubu, zaczęto budować siatkę skautów rozsianych na całym świecie, Bogusław Cupiał zapowiada, że w zimowej przerwie sypnie groszem, a sztab medyczny nie składa się już trzech doradców od spraw wszelakich i beznadziejnych, a kilku fachowców z odrębnych dziedzin. Budowa stadionu jest na ukończeniu, boiska treningowe "ponoć się robią", a włodarze Wisły tradycyjnie zapowiadają szturm na LM. Na krajowym poletku Wisła dzieli i rządzi, potknięcie z Polonią Bytom,Lechem i Legią to tylko wypadki przy pracy, choć, zwłaszcza te dwa ostatni, bardzo bolesne. Pojawiły się nowe wzmocnienia: Kirm i Alvarez znakomicie wkomponowali się w drużynę, postrach sieje duet Brożek-Małecki, a co się będzie dopiero działo, gdy do gry powrócą Boguski i Garguła… Wisła niezaprzeczalnie idzie na majstra - wreszcie zaczęło się coś budować, a nie burzyć. Oby tylko była to trwalsza konstrukcja, która wytrzyma jeszcze parę ładnych lat.

Ekstraklasa pierwsza klasa

Ekstraklasa pierwsza klasa

Na przeciwnym biegunie znajdują się dwie inne wielkie firmy: Legia i Lech. W Warszawie dzieją się doprawdy niewesołe rzeczy. Kibice bojkotują ITI, bo pieniędzy na transfery nie ma, zarząd narzuca fanom dziwne niedogodności, a w konsekwencji trybuny przy Łazienkowskiej świecą pustkami. Janowi Urbanowi kompletnie posypała się koncepcja gry: Legia razi nieskutecznością, a w obronie gra wyjątkowo nieporadnie. Chinyama nie okazał się zbawicielem, Rybus do spółki z Paluchowskim okazali się bohaterami jednego spektaklu, a pozbycie się kreatywnego Rogera to nie był dobry pomysł, bo Iwański totalnie nie radzi sobie z kreowaniem akcji Legionistów. Na całej linii zawodzi obrona; cieniem siebie jest w tym sezonie Dickson Choto, a Rzeźniczak miewa przebłyski, jednak zdecydowanie za rzadko. Gdyby nie słowacki bohater Jan Mucha, mogłoby być jeszcze gorzej. Kibice już domagają się głowy Urbana, choc zwycięstwo z Wisłą trochę utemperowało zapędy. Ale i tak hiszpańskie eksperymenty najwyraźniej sprawdzają się tylko w rezerwach Osasuny.

Kolejorz to największe zaskoczenie "in minus" tego sezonu. Pożegnano się z Franzem Smudą, dokooptowano do składu czeladnika Zielińskiego i efekty jakie są, doskonale widać. Lech to teraz grupka indywidualności, pracujących na kolejne zera przy wartości na rynku transferowym. Stilić, gdyby tylko mógł, uciekłby z Poznania tak szybko, jak to tylko możliwe, Rengifo ma już przygotowane miejsce u Smudy w Zagłębiu, Lewandowski marzy nie o złotówkach, a euro na koncie, a Arboleda ma już dosyć bananów i małpiego pohukiwania w polskiej lidze. Pan Zieliński na mentora się nie nadaje: połowę składu wyrzucił do rezerw, by nauczyć kolesiostwo dyscypliny, zarząd zawtórował szkoleniowcowi, zamroził premie, a prezes Lecha powiedział, że jak komuś się nie chce grać, to droga wolna i nikogo na siłę nie trzymamy. Ot, wielkopolska motywacja. A kibice już rozżalonym głosem śpiewają po cichu "Adios, puchary"…

Ekstraklasa pierwsza klasa

Ekstraklasa pierwsza klasa

Nieoczekiwanie siłą polskiej ekstraklasy stały się śląskie kluby: bytomska Polonia i chorzowski Ruch. Choć minęło zaledwie kilka kolejek, kibice niebiesko-czerwonych już otwarcie myślą o pucharach. Jurij Szatałow z grupki totalnie nieznanych zawodników stworzył kolektyw, który odprawia z kwitkiem wielkich mocarzy polskiej piłki: Wisłę, Legię czy GKS Bełchatów. Swoje wielkie chwile przeżywa młodziutki Szymon Sawala, skutecznym egzekutorem okazuje się nagle Podstawek, a nabytki z zagranicy, jak Killar, Barcik czy Bazik to rewelacje polskiej ekstraklasy. Z bytomskiej mąki Szatałow upiekł smaczny chlebuś, a kibice proszą o więcej. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia.

"Niebiescy" to z kolei totalne zaskoczenie, zwłaszcza po absolutnie nieudanym poprzednim sezonie, w którym Ruch ledwo uszedł z życiem i cudem wybronił się przed spadkiem. Zabójczo skuteczny duet Niedzielan - Sobiech, przebojowy Janoszka i jedna z najlepszych linii defensywnych ekstraklasy - chorzowianie godnie dotrzymują kroku Wiśle i wcale nie zapowiada się na to, by ta passa miała zostać nagle przerwana. Podwójna pucharowa radość na Śląsku? Niemożliwe nie istnieje.

W zupełnie odmiennych nastrojach znajdują się kibice Odry "Nigdy nie spadnie" Wodzisław. Co sezon typowani jako główni kandydaci do spadku uciekają spod gilotyny, przedłużając swój byt w ekstraklasie. Teraz jednak wodzisławskie słońce może zajść nad stadionem przy ulicy Bogumińskiej, bo Odra od początku rundy klepie niesamowitą biedę i jakimś cudem ciuła punkt po punkciku, uciekając ze strefy spadkowej. Ryszard Wieczorek już zapłacił głową, piłkarze stroją dobre miny do złej gry, a kibice mają powoli tego wszystkiego dość. Jagiellonia już wyprzedziła wodzisławian, Cracovia i Zagłębie zaczynają grać coraz lepiej, a Odra… A Odra konsekwentnie robi swoje, ale znając życie znowu w meczu "o wszystko" sprawią niespodziankę i zostaną w ekstraklasie.

Arka Gdynia - totalnie nieprzewidywalny zespół. Z jednej strony bezbarwne porażki (z Wisłą) czy remisy, a z drugiej bohaterskie zwycięstwa i wydarte punkty (z Lechem). Podopieczni Dariusza Pasieki zaczęli jednak wreszcie łapać rytm, a metody treningowe przywiezione prosto z Niemiec zdają się skutkować. Czyżby na stadion przy ulicy Olimpijskiej nadchodziły lepsze czasy?

Ekstraklasa pierwsza klasa

Ekstraklasa pierwsza klasa

Piast Gliwice i Lechia Gdańsk to zespoły, które w tym roku raczej nie zawojują ekstraklasy, ale za rok, kto wie? Klub z Traugutta wreszcie zaczyna tętnić życiem. Lechia pod wodzą młodego trenera Tomasza Kafarskiego potrafi napsuć krwi każdemu zespołowi w lidze. Z dobrej strony pokazuje się ambitny Buzała, zaś przez Kowalczyka przechodzi większość akcji ofensywnych gdańszczan. Lechia już zdążyła okrzepnąć w najwyższej klasie rozgrywkowej, teraz pora zdziałać coś więcej. Podobnie Piast - drużyna z niezwykle utalentowanymi zawodnikami (Smektała, Wilczek czy Szmatuła) + ligowi rutyniarze jak Olszar czy Biskup = naprawdę ciekawa i perspektywiczna drużyna, która już teraz psuje plany ligowym potentatom. Wystarczy przypomnieć męczarnie Wisły czy deklasację warszawskiej Polonii.

Drugi stołeczny klub, Polonia, znany jest przede wszystkim z szopki pod patronatem prezesa Wojciechowskiego. Jeszcze latem warszawiacy bili się w pucharach, teraz o Lidze Europejskiej mogą tylko pomarzyć. Tragiczne porażki z Piastem, gdzie tańczący z gwiazdami Radosław Majdan daje gościom trzy punkty za darmo, czy Śląskiem, składają się na obraz totalnej porażki. Za trenera Grembockiego módl się i ciężko pracuj, za Radolskiego tańcz, pij i popuszczaj pasa - a prezes Wojciechowski konsekwentnie stawia na ten drugi styl. Właściciel Polonii najwyraźniej dąży do pobicia rekordu zmienianych szkoleniowców w jednym sezonie. Radolsky totalnie nie radzi sobie z okiełznaniem drużyny: zmysł strzelecki zatracił gdzieś Ivanovski, Mąka jest cieniem samego siebie, a Kosmalski zamiast pomagać drużynie, prawi morały do mikrofonu. A potem wszyscy zdziwieni, że na mecze Polonii przychodzi góra tysiąc osób…

Gdyby nie minusowe punkty, Jagiellonia teraz biłaby się o puchary. Trener Probierz doskonale okiełznał zespół, duet Frankowski - Grosicki sieje postrach w lidze, a kibice czekają już na następny sezon. Bo ten aktualny przez decyzje Wydziału Dyscypliny PZPN jest już raczej stracony. No i jakby Jaga okazała się trochę lepsza na wyjazdach - brak zwycięstw na boiskach przeciwników od prawie dwóch lat to nie powód do dumy.

Ryszard Tarasiewicz ma ciężki orzech do zgryzienia. Praktycznie przed każdym meczem waha się przed ogłoszeniem podstawowej jedenastki, bo każdy mecz ma innego, niespodziewanego bohatera. Śląsk Wrocław to bardzo nierówny zespół: potrafią zagrać wspaniale, jak choćby w derbach z Zagłębiem Lubin, ale też zupełnie oddają przeciwnikowi pole do popisu jak w meczu przyjaźni z Wisłą. Strasznie nieregularnie broni Ivo Vazgec, a to "dzięki' niemu Wojskowi ponieśli porażkę z GKS-em Bełchatów. Obrona również nie należy do najsolidniejszych, choć występują tam zawodnicy z reprezentacyjną przeszłością, jak choćby Pawelec. Zdecydowanie najsolidniejszą formacją jest pomoc: kreatywny Mila, który zdecydowanie odrodził się we Wrocławiu, przebojowi Marek i Janusz Garncarczykowie i odważny, nie stroniący od ostrych starć Ulatowski. Śląsk ma potencjał, wszystko w rękach trenera Tarasiewicza.

Cracovia jest jak przeciekająca łódź - nigdy nie wiadomo, kiedy zatonie, ale dobry sternik może pomóc uniknąć najgorszego. Orest Lenczyk przejął schedę po Arturze Płatku w sytuacji, której nie można pozazdrościć - 0 punktów, druzgocące porażki (2:6 z Lechią), a jednak Pasy podźwignęły się i na chwilę uciekły ze strefy spadkowej. Jak długo jeszcze Cracovia będzie chować się przed gilotyną i czy prezes Filipiak kiedykolwiek zauważy, że na Kałuży potrzebne są gruntowne reformy? Nawet najlepszy jasnowidz tego nie wie…

Równie szybko przygoda z ekstraklasą może zakończyć się dla dwóch tegorocznych beniaminków: Korony Kielce oraz Zagłębia Lubin. Obydwa zespoły grają ogony, przegrywają hokejowymi wynikami, a jednak jakimś cudem utrzymują się nad strefą spadkową. Dobra passa może jednak nie trwać wiecznie: Smuda do cudotwórców nie należy, z garstki średnich piłkarzy nie stworzy nagle silnego ligowego kolektywu, a Zagłębie Miedziowe nagle kasą nie sypnie, bo kryzys. Z kolei Korona zbiera zawodników z ligową przeszłością (Edi, Edson czy Gajtkowski), ale oszałamiających efektów pracy Marka Motyki jak nie było, tak nie ma. Według mnie zarówno przed piłkarzami, jak i kibicami obydwu zespołów ciężka walka o być albo nie być w ekstraklasie.

Ekstraklasa pierwsza klasa

Ekstraklasa pierwsza klasa

Nasza najlepsza liga jednak jest nienormalna - w tej chwili więcej zespołów pretenduje do spadku z najwyżej klasy rozgrywkowej niźli walczy o majstra. Zobaczymy, co przyniesie zimowa przerwa, być może udane transfery i solidnie przepracowana przerwa pozwoli którejś z drużyn zaskoczyć cały piłkarski światek? Dopóki piłka w grze…