PLAYBACK, nr 11-12/2009 (47-48) Strona www: www.playback.pl
Forum: www.playback.pl/forum.htm Gry, książki, film, sprzęt, publicystyka
Dołącz do nas!

KSIĄŻKA

Krzysztof 'Elmo' Dżułyński

Dopóki widzę twój cień

switch
Dopóki widzę twój cień
  • Autor: Agnieszka Fibich
  • Wydawnictwo: Klucze
  • Rodzaj oprawy: miękka
  • Ilość stron: 240
  • Cena: 29,90 zł

Co roku na rynku ukazują się setki, jak nie tysiące, powieści kryminalnych. Praktycznie niemożliwe jest zatem, aby każda z nich trzymała wysoki poziom. Tak naprawdę większość prezentuje nudne i proste zagadki, wtórne fabuły oraz infantylnych bohaterów. Czy Agnieszce Fibich udało się ustrzec przed tymi przymiotnikami? Niestety - zapowiadało się dobrze, skończyło się jak zawsze.

Ot, tradycyjna powieść o miłości i przetrwaniu z agentami w tle. Kiedy młoda i piękna Natalia ginie w tajemniczym wypadku, jej mąż Wiktor nie chce nawet dopuścić tego do swoich myśli. Przekonany o wciąż trwającym, koszmarnym śnie, nie może wyjść z rozpaczy. Pewnego dnia trafia jednak na dowody wskazujące na pewne rozbieżności. Nagle rozbłyska światełko nadziei i Wiktor, podążając za nim, rusza tropem zaginionej żony. Okazuje się, że Natalia uwikłana jest w działania tajemniczej grupy, planującej jakąś akcję. Pytanie tylko o co w tym wszystkim chodzi i jaką rolę ma odegrać porwana dziewczyna, której śmierć upozorowano.

Z początku powieść się strasznie dłuży, lecz na szczęście z czasem nabiera rumieńców. Początkowo skupiamy się na losach Wiktora, ale z biegiem czasu oś fabuły zostaje przerzucona na Natalię i może się zdarzyć nawet, że chwilowo zapomnimy o głównym bohaterze. Wszystko byłoby ciekawe, gdyby nie to, że przebieg wydarzeń poznajemy nim jeszcze nastąpi. Nie ma mowy tu o rozwiązywaniu skomplikowanych zagadek, bowiem prawdopodobnie autorka doszła do wniosku, że najlepiej podać kawę na ławę i niech czytelnik się nie przemęcza. I tak przygody małżeństwa po przejściach są pozbawione nawet odrobiny niezbędnego w kryminałach napięcia.

Dopóki widzę twój cień jest powieścią na wskroś prostą, nakierowaną jedynie na dawanie czytelnikowi rozrywki. Bez angażowania umysłu, bez angażowania uczuć. Po prostu siadamy wieczorem do książki i niczym zombie przerzucamy kolejne strony, tak naprawdę nie przejmując się zbytnio przeżyciami głównych bohaterów. Być może historia o agentach nie za bardzo pasuje do polskiej rzeczywistości i to właśnie przez brak realnych zdarzeń nie możemy podejść to tego wszystkiego na poważnie. A szkoda, bowiem historia początkowo zapowiadała się obiecująco.

Dopóki widzę twój cień

Dopóki widzę twój cień

Niestety Agnieszce Fibich zabrakło czegoś, co cechuje najlepsze powieści z tego gatunku. Wielowątkowej i skomplikowanej fabuły obfitującej we wciągające zagadki, ciekawych i barwnych postaci, opisów nadających scenom kolorów, czy też po prostu odrobiny dreszczyku, trzymającego czytelnika w niepewności oraz kazał przeczytać jeszcze jedną stronę. Tymczasem mamy do czynienia z książką wtórną i nudną. Nie zaskoczy ona nawet kogoś, kto nigdy wcześniej nie miał kontaktu z kryminałami. Pewna dziennikarka napisała o nieoczekiwanych zwrotach akcji. Cóż, jeśli chodziło o kilkunastostronicowe fragmenty z tajemniczymi postaciami, w których zaskakiwało jedynie ostatnie słowo, obracające wszystko o 180 stopni... Cóż, za takie środki kreowania historii podziękuję.

Tak naprawdę szkoda każdych pieniędzy wydanych na tę książkę. Zwłaszcza, że każdy grosz można wykorzystać inaczej, lepiej. Ze znacznie większym pożytkiem dla czytelnika i innych osób. Po Dopóki widzę twój cień możesz sięgnąć jedynie wtedy, gdy już przeczytałeś wszystkie inne dostępne na rynku nowości, a jednocześnie poznałeś każdy tytuł z klasyki gatunku i po prostu się nudzisz. Miej jednak świadomość, że być może lepszym wyborem byłby kolejny z tysiąca Harlequinów.