PLAYBACK, nr 11-12/2009 (47-48) Strona www: www.playback.pl
Forum: www.playback.pl/forum.htm Gry, książki, film, sprzęt, publicystyka
Dołącz do nas!

RECENZJE

Szymon 'Whiteman' Białas

Bionic Commando

switch
Bionic Commando
  • Gatunek: akcja / TPP
  • Producent: Grin
  • Wydawca: Capcom
  • Data premiery: 04.09.2009
  • Dystrybutor pl: Cenega Poland
  • Platforma: PC/ Xbox 360
  • Pegi rating: 18+
  • WWW: oficjalna strona
  • Cena: 99,90 zł

Przywracanie do życia bohaterów, którzy święcili triumfy generacje konsol wstecz wydaje się być ryzykownym przedsięwzięciem. Z jednej strony pojawia się istotny aspekt odtworzenia klimatu pierwowzoru, z drugiej - "montaż" mechanizmów, które są spotykane we współczesnych produkcjach. I jakby tego było mało przedsięwzięcie staje się jeszcze bardziej karkołomne, kiedy to developer decyduje się na pecetową konwersję.

Bionic Commando to klasyczna platformowa gra akcji, jak również klasyczne odgrzewanie kotleta. No, może nieco bardziej efektowne, bo niegdyś był to kotlet dwuwymiarowy - teraz zaś w trójwymiarze. W roli głównej ponownie obsadzono Nathana Spencera - swojego czasu bohater wojenny, obecnie niesłusznie osądzony za przestępstwo i skazany na karę śmierci. Jak łatwo się domyślić, jego losy szybko się odwracają. Dochodzi bowiem do atomowego zamachu terrorystycznego, w którym to lokalna metropolia - Ascension City - szybko przekształca się w postapokaliptyczne ruiny. Władze dają szansę zadośćuczynienia nieszczęsnemu Spencerowi - posyłają go do zbadania sprawy, oczywiście z niebezzasadnym przekonaniem, że odwali on całą czarną robotę. Nathan, pod władaniem zręcznych palców gracza, podejmuje się wypełnienia obywatelskiego obowiązku.

Bionic Commando

Bionic Commando

Nieocenioną pomocą przy misji "dokopania badassom" oraz przemieszczaniu się po zgliszczach futurystycznego miasta jest biotyczne ramię Spencera. Zdecydowanie bardziej użyteczne wydaje się być w drugim przypadku, kiedy poruszanie się "na piechotę" jest zwyczajnie niemożliwe. Porównań znów nie trzeba szukać daleko - ot, człowiek-pająk w nieco innym wydaniu. Omawiane biotyczne ramię funkcjonuje jako mechaniczny wysięgnik, hak pozwalający dostać się na wyższe kondygnacje. Jak wspomniałem - może zostać również wykorzystane w celach ofensywnych. Prócz "chwytania" delikwentów, wykańczanych później spektakularnym kopniakiem, niezwykle użyteczne wydaje się przy interakcji z elementami otoczenia. W bezpośrednim starciu jegomość Spencer ma niewielkie szanse na przeżycie, dlatego właśnie istotnym jest, ażeby rozstrzygać pojedynki z dystansu. Wtedy to za pomocą biotycznego ramienia szybko niwelujemy zagrożenie, ciskając wrakami czterokołowców, resztkami gruzu i tym, co znajdzie się pod "ręką" (bądź tym, co przewidział developer).

Bionic Commando

Bionic Commando

Początkowy widok przy eksploracji jednego z pierwszych etapów rozgrywki wydaje się być nader obiecujący. Stojąc nad miejskim urwiskiem i obserwując słoneczny horyzont z kilkudziesięciopiętrowego wieżowca, wydaje się nam, że w końcu komuś udało się zawstydzić wiadomego "mena". Czar pryska już po kilkunastu sekundach, ponieważ niespodziewanie to, co wydawało się przestrzenią do okiełznania, okazuje się radioaktywną ścianą, z którą Nathan definitywnie musi przegrać. Wolność i jako taki free-roaming jest złudny, gracz natomiast jest prowadzony za rączkę (gwoli ścisłości - za ramię) po ścieżce wytyczonej przez designerów.

Samo korzystanie z dobrodziejstw "pomocnej, bionicznej dłoni" jest wyjątkowo intuicyjne, początkowo wymaga jedynie odpowiedniego wyczucia. Przy całej przyjemności czerpanej z wykonywania powietrznych ewolucji, powyższe rozwiązania bardzo irytują. Zwłaszcza że drobne potknięcia przy przechodzeniu z jednej sekwencji skoku do następnej niejednokrotnie kończą się ekranem wczytywania. Poziom irytacji ponownie wzbiera, bowiem stan gry zapisujemy tylko w określonych miejscach. Oczywiście nie byłoby w tym nic złego, poza faktem, że Spencer traci żywot stosunkowo łatwo… I tak po wykonaniu kilku podniebnych trików i pokonaniu oponentów, znów korzystamy z bionicznego ramienia, które jednak niefortunnie przyczepia się do niewłaściwej kondygnacji. Nie pomaga nerwowe maltretowanie myszki, postać ląduje w wodzie, gdzie podziela los głównego bohatera Titanica. Argh?

Bionic Commando

Bionic Commando

Bionic Commando

Bionic Commando

Eksterminacja przeciwników, pośród których prócz zwyczajnych "komando" znajdziemy zmechanizowane jednostki, nie odbywa się tylko i wyłącznie za pomocą nagminnie używanego już ramienia. Dostajemy również dosyć standardowy arsenał broni palnej, przydatny zarówno w bliskim starciu, jak i z dystansu (snajperka/wyrzutnia rakiet). Tym razem wynik rachunku jest zdecydowanie na plusie, bowiem wizualizacja ofensywnych możliwości Spencera wygląda naprawdę imponująco. Bolączką jest jedynie nieodpowiednie zbalansowanie poniektórych broni, oraz nieodparte przeświadczenie, że konfrontacje z przeciwnikami mają miejsce na ograniczonych powierzchniach. A predyspozycje bojowe Nathana aż domagają się większego pola manewru. W miarę postępów w grze znajdujemy sposób na odpowiednie wykorzystanie owych predyspozycji, bowiem z braku kreatywności/czasu (?) twórcy nasyłają coraz liczniejsze oddziały wrogów.

Mówiłem co prawda o intuicyjnym poruszaniu się pomiędzy kilkupoziomowymi kondygnacjami, jednak wspomniałem też we wstępie, że konwersje należą do zadań karkołomnych. W zasadzie jest to kwestia przyzwyczajenia i oswojenia z rozgrywką; nomen omen - interfejs gry żywcem wyjęto z wersji konsolowej, co też obrazują screeny.

Bionic Commando

Bionic Commando

Jedynym elementem Bionic Commando, przy którym narzekanie byłoby czynnością niestosowną, jest oprawa graficzna. Mamy tu wizualne odzwierciedlenie zniszczonego miasta, piękne refleksy światła i rozległe pole widoku bez rezygnacji z cieszących oko szczegółów. Równie spektakularnie wypada to w przypadku potyczek z wrogami i destrukcji otoczenia, gdzie mimo wszystko animacja trzyma stały poziom wyświetlania klatek. W superlatywach można scharakteryzować warstwę dźwiękową - destrukcja otoczenia kwitowana jest odzewami czy okrzykami ze strony głównego bohatera, któremu głosu udzielił Mike Patton. W tle przygrywa odpowiednio stonowana muzyka, w oczywisty sposób przybierająca na dynamizmie w momencie wymiany argumentów z oponentami. Nie będę wieszać psów również na trybie rozgrywki wieloosobowej, gdyż ten - mówiąc wprost - "spełnia standardy", będąc miłym czasoumilaczem.

Bionic Commando

Bionic Commando

Jako takie umilanie czasu Bionic Commando zapewnia przez około 9 godzin, jednakże ostatnie poziomy gry czynią to wręcz "na siłę". Będąc szczerym - produkcja Capcomu zapewnia rozrywkę w pełnym tego słowa znaczeniu, rajcuje przy potyczkach, jednak w pewnym momencie ten czar pryska i powszednieje. No i te liczne próby sprawdzenia granic cierpliwości gracza. Dla samego aspektu wizualnego oraz satysfakcji z użytkowania bionicznego ramienia, owe granice wypadałoby przekroczyć.

Metryczka

  • Wymagania: Procesor Core 2 Duo 2.6 GHz, 2 GB pamięci RAM, karta grafiki z 512 MB (GeForce 8800 lub lepsza), 8 GB HDD, Windows XP SP2/Vista.
  • Plusy: + dopracowana grafika + sposoby użytkowania biotycznego ramienia + spektakularne walki + udźwiękowienie
  • Minusy: - idiotycznie rozmieszczone punkty zapisu - ograniczenia terenu dostępnego do eksploracji - bywają momenty, w których rozgrywka po prostu zniechęca do kontynuacji - niedopracowanie poniektórych elementów
  • Video: 8
  • Audio: 7
  • Grywalność: 6

Ocena Playbacku

7