Pojęcie przełomu należy jednak rozumieć dwojako. Z jednej strony jest to otwarcie się wokalistki na zupełnie inną grupę odbiorców, a z drugiej to kompletne odcięcie się od wcześniejszej stylistyki. Chylińska wraz z chłopakami nagrała bowiem płytę taneczną. To i tak w sumie ciężkie do kategoryzacji, gdyż całość generalnie jest w miarę różnorodna. Sam tytuł jest nawet widoczną aluzją do nazwy pewnego znanego niemieckiego duetu. Dlatego to czego możemy oczekiwać przed przesłuchaniem, to pewnie kiczowaty dance rodem z lat .80.
Ale pozory mylą. Wskazywał już nawet na to singiel "Nie mogę cię zapomnieć". Ugrzeczniony głos Agnieszki wpleciony został w gatunek house i przypomina "Love At First Sight" Kylie Minogue. Największym problemem okazał się jednak tekst, który został dopasowany do muzyki. Jest on prosty i nijaki jeśli mamy porównać go z wcześniejszymi dokonaniami wokalistki. Dlatego gdy piosenka zaatakowała stacje radiowe, to było wiadomo, że jej jedyne właściwe miejsce to zatłoczona dyskoteka.
Całokształt Modern Rocking sprawia bardzo podobne wrażenie. Mimo różnorodności inspiracji, wszystko trzyma się ściśle muzyki elektronicznej. "Niebo" krąży gdzieś w okolicach synthpopu z lat .80, "Zima" jest kombinacją chilloutu i acid jazzu, a "Wybaczam Ci" kojarzyć się może ze współczesnym niemieckim dance'em. Między tą ścianą komputerowych dźwięków pojawia się jeszcze perkusja i gitara lecz występują one w śladowej ilości. Te liczne wariacje na temat gatunku całościowo tworzą w miarę spójną popową płytę.
Jedyny utwór, który w pewien sposób może być kojarzony z mocniejszym brzmieniem artystki, to "Normalka", gdzie słychać rozładowanie gniewu z przeszłości prezentowanego w formie głębokich dźwięków z Brooklyn Bounce oraz szybkiego tempa niczym w energetycznej hard rockowej piosence. Nawet tekst jest odrobinę buntowniczy, więc jest to zdecydowany ukłon w stronę jej dawnych fanów.
Lecz czy tego tak naprawdę oczekiwaliśmy od Chylińskiej? Reaktywacja na pewno jest kontrowersyjna gdyż podzieli fanów dość mocno. Konserwatyści i wielbiciele O.N.A szybko zapomną o ugrzecznionej i mainstreamowej Agnieszce, a osoby otwarte na nowe brzmienia odnajdą w albumie coś intrygującego. Szkoda tylko, że uczucie niedosytu pozostanie. Przez długi czas na wokalistce będzie ciążyła klątwa krzykliwej buntowniczki życia i zanim minie szok nowego image'u upłynie dużo czasu. A zgodnie z treścią tekstu "Ostatniej łzy", artystka nie ma w planach powrócić do rockowych korzeni. Musicie więc sami wybrać czy zaakceptować nową, "lepszą" Chylińską.
Tracklista:
1. Ostatnia Łza
2. Foch
3. Niebo
4. Zima
5. Powiedz
6. Nie mogę Cię zapomnieć
7. Normalka
8. Plim Plam
9. Wybaczam Ci

