PLAYBACK, nr 04-05/2009 (40-41) Strona www: www.playback.pl
Forum: www.playback.pl/forum.htm Gry, książki, film, sprzęt, publicystyka
Dołącz do nas!

ZAPOWIEDZI

Bartosz 'qjin' Woldański

Venetica

switch
Venetica
  • Gatunek: action cRPG
  • Producent: Deck 13
  • Wydawca: dtp/Anaconda
  • Data premiery: III kwartał 2009

W życiu gracza są takie chwile, że wątpi w istnienie czegoś, co będzie go jeszcze w stanie zaskoczyć. Być może to symptomy przejedzenia materiałem. Trudno określić, czy przekroczenie tego i tak nadmiaru sprawiłoby, że nigdy więcej by nie spojrzał na swój ulubiony gatunek. Jednakże są tacy gracze, którzy mają już po dziurki w nosie kur znoszących pozornie złote jajka, ale z nadzieją wypatrują spoza kurnika iskierki, która czeka by ją rozpalić.

Zdawać by się mogło, że w świecie komputerowych, jak i konsolowych RPG-ów było już wszystko. Dziewice oddane w hołdzie smokom, tępienie tych drugich przez rubasznych krasnoludów, bohaterowie o innej orientacji seksualnej niż Bóg nakazał, dziwaczne stworzenia kierujące się pożądaniem krwi czy jakże wyświechtana amnezja i problemy z odnalezieniem zagubionej tożsamości. Venetica, twór Deck13, próbuje wyłamać się z wytartych schematów, serwując graczom możliwość wcielenia się w córkę... Śmierci. Wbrew pozorom, tak naprawdę szykuje się nowa postać w "przerobionym" już niejednokrotnie świecie fantasy. Zatem wizję innowacyjności, a tym bardziej oryginalności można sobie w tym przypadku wsadzić między nogi, przynajmniej w teorii, gdyż doświadczenie mówi mi, że w praktyce wirtualność, tak jak życie realne, lubi płatać figle.

Venetica

Venetica

Jeszcze nienarodzone dziecię autorów serii Ankh czy Jacka Kane'a to typowy przedstawiciel gatunku action cRPG z otwartym światem, choć nie tak bardzo jak choćby w Oblivionie oraz Falloucie 3, a bardziej na miarę Fable 2 (zresztą nie tylko pod tym względem przypomina dzieło Petera Molyneuxa). Choć Venetica zapowiada się na zwyczajną mieszankę gry akcji i "erpega", to trafimy do miejsca rzadko eksploatowanego przez producentów, a mianowicie do XVI wieku i fantastycznej krainy wzorowanej - uwaga - na Wenecji. A co ważniejsze - nie jako zwykły śmiertelnik, tylko, jak już wspomniałem, jako córka samej, niepodważalnej Śmierci. Wbrew pozorom, nie będzie to szkielet kobiety przykryty czarną szatą, a po prostu istota ludzka mająca walory zachowane na swoim miejscu, choć skrywająca pod skąpym ubraniem tajemnicze moce, które pomogą nam w wykonaniu zadania. A nim nie jest przyjęcie pałeczki po tatusiu. Corpus - organizacja, na której czele stał ojciec Scarlett (tak brzmi imię przedstawionej heroiny), musi wybrać następcę "wypalonej" Śmierci, a tymże sukcesorem zostaje niejaki Viktor, wprawny w swym fachu nekromanta, skrywający w zanadrzu misterny plan - przejąć kontrolę nad światem. Jak zapewne się domyślacie - to nam przyjdzie zapobiec katastrofie i napsuć trochę krwi żądnemu władzy absolutnej kontynuatorowi działalności uprzedniej Śmierci.

Venetica

Venetica

Wenecja, poza charakterystyczną architekturą budowli, nie będzie się zbytnio niczym specjalnym wyróżniać, także w kwestii "treści". Trochę pozwiedzamy, pooglądamy widoki, poszukamy informacji u NPC-ów, zdobędziemy zlecenia do wykonania, by posunąć warstwę fabularną do przodu, a nawet staniemy się świadkami wątku miłosnego, czyli właściwie nihil novi. W tłumie za to rzucać się w oczy mogą wrogowie, nie tylko w postaci ludzkiej, gdyż przyjdzie nam ubić maszkary przypominające ogromne nietoperze, bestię wzorowaną, zdaje się, na Rancorze z Gwiezdnych Wojen czy stworzenia wynurzające się z głębin wód w kanałach. Szykuje się zatem spora ilość "mięcha" do wytłuczenia.

Venetica

Venetica

Niezgorzej prezentować się ma walka, czyli element, który z całą pewnością przyczynia się w niemałej części do sukcesu action cRPG-ów. Potoczki rozgrywać się będą oczywiście w czasie rzeczywistym, a systemowi walki najbliżej chyba do tego z Fable. Podstawowym arsenałem ma być broń biała w różnych odmianach (np. młot pozwoli dostać się do lokacji pozornie niedostępnych dla zwykłego wyjadacza chleba), od zabójczych szabel do naostrzonych mieczy. Jednakże wspomagać się przyjdzie nam niczym innym, jak magią. Mocami, które najprawdopodobniej odziedziczyliśmy po tatku. Na pierwszym filmiku widzieliśmy, jak Scarlett potrafiła magicznym pchnięciem otworzyć skrzynię czy tuż po wyzionięciu ducha zmartwychwstać i jak przeciwnik Scarlett, tak Scarlett niedoszłemu zabójcy. Twórcy do tej pory zbyt wiele szczegółów nie zdradzili, ale wydaje mi się, że takich niespodzianek, jak te zaprezentowane, nie zabraknie. Co ciekawe, córka Śmierci będzie awansować na wyższe poziomy, a wraz z nimi - standardowo - nauczymy się nowych umiejętności i poszerzymy wachlarz ciosów.

Venetica

Venetica

Venetica tworzona jest na tym samym engine'ie graficznym, na jakim "śmigały" Ankh czy nowszy Jack Kane. Właściwie nawet o tym nie wiedząc, łatwo zauważyć podobieństwa między tymi tytułami. Ciepłe kolory pasują zdecydowanie do otoczki gry. Podobnie zresztą jak w poprzednich tworach Deck13 Interactive i tu ma być "jajcarsko", a w takim razie oprawa wizualna idealnie wpasuje się w lekki klimat tejże produkcji. Wydawać by się mogło po pierwszych zajawkach, że szykuje się rozgrywka mniej humorystyczna, a bardziej poważna, to nadal da się wyczuć te resztki, którym charakteryzowały się inne wytwory producenta. Mimo że użyty tu silnik odpowiedzialny za szatę graficzną nie jest już pierwszej świeżości, to widać znaczący postęp i chociaż nie powala i nie wtapia w tapczan jednocześnie - może się podobać, szczególnie gdy popatrzy się na najnowsze obrazki. Wisienką na torcie zaś jest cykl dnia i nocy. Całość już teraz wygląda co najmniej poprawnie, nie spodziewając się szału możemy się mile zaskoczyć. I z takim nastawieniem podchodzę nie tylko do oprawy wideo, ale ogólnie do Venetiki.

Zatem na zakończenie króciutko. Z fusów herbacianych wywróżyłem, że to będzie porządny produkt z gatunku action cRPG, jednak w oparach utkwiła na moment mgiełka zdradzająca, że praktycznie zerowe doświadczenie autorów w tego typu produkcjach może źle odbić się na ostatecznej jakości. Wszak na razie słyną wyłącznie z całkiem niezłych przygodówek. Nie mają u mnie, co prawda, dużego kredytu zaufania, lecz czasem warto dać szansę nie tylko grom, które już w zapowiedziach uważane są za hity, ale także tym "maluczkim". O tym, czy małe może przeobrazić się w wielkie - przekonamy się w III kwartale 2009 roku. Byle Śmierć nas nie dopadła.