|
Olivier
stał na nabrzeżu przystani portowej i rozpamiętywał
wydarzenia ostatnich godzin. Dziwnymi zaiste ścieżkami
chadza jego własny los! Parę dni temu wydawało mu się,
że nic nie jest w stanie przeszkodzić jego ożenkowi,
na który nawiasem mówiąc miał coraz mniej
ochoty.
Odsiecz
przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Wezwał go jego
wuj Ethan Lavisheart, który był jedną z barwniejszych
postaci w jego rodzinie. Ba! Niektórzy poza plecami wuja
znacząco pukali się w czoło, co miało w ich mniemaniu
oznaczać stan psychiczny wuja, lub też jego brak. Może
właśnie to, co tak drażniło, czy też wręcz irytowało
statecznych i dystyngowanych członków rodu Lavishearth
w nim budziło szczerą sympatię dla osoby wuja. Patrząc
teraz na leżący o rzut kamieniem Kair był dumny, że
to właśnie Jemu wuj poruczył zadanie kładąc na szali
w razie niepowodzenia cały swój majątek i honor.
Zadanie, które w istocie było kwintesencją osobowości
Ethana; zuchwałe i szalone jak on. W końcu nie każdy w
ciągu 80 dni zamierza odbyć podróż dookoła Świata!
– Nie ma się, co lenić, do Dzieła, wszak wuj mi
zawierzył i czeka – pomyślał Olivier, ruszając
poszukiwanie środka lokomocji, który suchą stopą
dostarczy go do hotelu w Kairze.
Studio Frogwares wykorzystując nieśmiertelną powieść
Juliusza Verne`a „ W 80 dni dookoła świata”
stworzyło grę przygodową, która tylko dyskretnie
wskazuje swoje korzenie z pierwowzorem. Dzieje się to w
czasie intro wprowadzającego do gry, kiedy Ethan
Lavisheart informując swojego bratanka, Oliviera o
dokonanym przez siebie zakładzie i jego ewentualnych
przykrych następstwach dla siebie dla poprawienia
samopoczucia młodzieńca i chcąc uwiarygodnić realność
jego wykonania powołuje się na osobę Phileasa Fogga,
który podobnego wyczynu dokonał 27 lat wcześniej.
Komentator sportowy powiedziałby, że piękne to
zagranie! Od tego momentu przygody Oliviera biegną już
swoim torem, przy czym całość zadania powierzonego młodzieńcowi
jest wzbogacona o konieczność dostarczenia czterech
dokumentów, rzecz jasna Ważnych dla wuja i jednocześnie
potwierdzających uczciwy przebieg zakładu. Naiwny
jednak jest ten, który sądzi, że pępowinę Twórcom
udało się przerwać! Na tym polega WIELKOŚĆ Verne`a,
po nim już niewiele w takiej fabule można umieścić.

W istocie cała treść gry jest związana z książką
Vern`a, od początku do końca. Nasz młody bohater,
Olivier Lavisheart, po rozmowie z wujem otrzymuje od
niego zadanie, do wykonania, którego potrzeba 80 dni,
sporo szczęścia i odwagi, oraz niezachwianej wiary w
samego siebie. Zadanie proste jak włos Jimmiego Hendrixa,
trzeba tylko w tym czasie okrążyć naszą Mateczkę
– Ziemię, korzystając z dowolnych środków
transportu. Z uwagi na czas akcji gry, czyli rok 1889 użytkowanie
linii lotniczych British Airways raczej nie wchodzi w grę.
Stawka tej gry jest wysoka, gdyż wujo poszedł mówiąc
dzisiejszym młodzieżowym slangiem „na maksa po
bandzie”! Oprócz tradycyjnej możliwości utraty
dobrego imienia Angielskiego Dżentelmena w grę wchodzi
utrata całego majątku do ostatniego pensa. O szczegółach
rozgrywki nie napiszę ani słowa z przyczyn tradycyjnie
znanych, a dla słabeuszy są solucje i poradniki.
Pocieszającym jest dla Graczy o mniejszym stażu w grach
przygodowych, lub wręcz nowicjuszy, że nie znajdziecie
w tej grze zagadek „piętrowych”, powodujących
wysypkę na zmianę z atakami desperacji rodem z gier
„syberiopodobnych”. Tu mamy inny zakres działania
determinowany głównie upływającym czasem. Do tego Twórcy
przewidzieli, że bohaterowie Muszą spać i jeść
{a zegar tik – tak, tik – tak}, a także
sensownie wydawać pieniądze sponsora, czyli wuja. Te
pieniądze czasami nasz bohater będzie musiał
wykorzystać do przekupienia osoby w tym momencie niezbędnej
dla dalszego rozwoju akcji {zupełnie przypadkowo wygląda
to na korupcję, ciekawe, co na to minister Z.?}. No cóż,
taka proza szarego życia. Liczyć się będzie
spostrzegawczość, zdolność prowadzenia rozmów i
negocjacji. Do tego czasami tu i ówdzie trzeba będzie
się zakraść, aby cos odkryć. Możliwości gra naprawdę
stwarza wiele. Do tego w ramach wcześniej wspomnianego wątku
„transportowego” dodam, że do dyspozycji
naszych bohaterów będą stały różne środki
komunikacji od wielbłądów i słoni zaczynając,
poprzez różne machiny do przemieszczania się, na
sterowcach kończąc.Wspomnieć jeszcze należy tłumek
około 100 interaktywnych postaci, z którymi przyjdzie
zawrzeć nam znajomość. Brak mi co prawda w tej grze wątku
sensacyjnego, napięcia, emocji, czegoś na kształt
przyprawy do dobrej potrawy, która potęguje smak
jednocześnie zaostrzając apetyt. Szkoda, jak dla mnie
trochę jest za „grzecznie”! Kolejne etapy
podróży Oliviera i spółki obfitować będą w
zaskakujące zwroty akcji, wymuszające przejęcie
inicjatywy i uruchomienie pokładów pomysłowości dla
osiągnięcia celu głównego, czyli zamknięcia pętli
podróży okołoziemskiej w tytułowych „80
Dniach”. Egipt, Indie, Japonia i Ameryka dostarczą
naszym bohaterom niesamowitych wyzwań. Sam Olivier
wykonując wolę wuja Ethana wiele o nim samym się
dowie, o jego zdolnościach i niesłychanie kolorowym,
awanturniczym i pełnym przygód życiu. Wyzwania, przed
którymi z kolei on sam stanie ukażą mu jego własną
wartość. Konstrukcja gry jest przyjazna tak wobec początkujących
Graczy, którym polecałbym stopień trudności określony
jako Turysta, natomiast Starych Wyjadaczy na pewno
zadowoli poziom maksymalnie zaawansowany, czyli Łowca
Przygód. Na koniec dodam jeszcze, że Autorzy zadbali o
szczegóły w grze, że wspomnę w tym miejscu chociażby
architekturę, która jest właściwa dla każdego
regionu świata, tak ze nie ma możliwości natknięcia
się na chińską Pagodę w centrum Kairu. Mamy do
czynienia z pełnokrwistą i rasową grą przygodową!

Zajmijmy się przez chwilę stroną audiowizualną gry
„80 Days”. Gra posiada sensowne wymagania
sprzętowe, co wróży jej dużą popularność, wszak
nie każdy w domu posiada kombajn zbudowany na
czterogigowym procku i grafice na poziomie minimum
GeeForce 7800 GTX. Grafika wykonana w pełnym środowisku
3D pełna jest kolorów i starannie wykonanych detali.
Jest, na co popatrzeć, szkoda tylko, że poza niezbędnymi
postaciami Autorzy z większą szczodrobliwością nie
„ zaludnili” poszczególnych lokacji, ze
szczególnym uwzględnieniem miast i ulic. Biorąc pod
uwagę poziom grafiki w poprzedniej produkcji studia
Frogwares pt. „Podróż do wnętrza Ziemi”
widać wyraźny postęp i jest to jak najbardziej pożądany
kierunek. Warstwa dźwiękowa generalnie, czyli muzyka,
dialogi i odgłosy otoczenia są na więcej, niż
przyzwoitym poziomie i to bardzo cieszy. Trzeba przyznać,
że gra została solidnie napisana i wydana, co czyni z
niej pozycję pożądaną w kolekcji każdego Gracza
gatunku Adventure Game.

Na koniec niespodzianka. Grę w wersji angielskiej
dostarczył mi kolega, który na chleb powszedni zarabia
jeżdżąc po Europie dużą ciężarówką. Zbierając
materiał do tej recenzji znalazłem POTWIERDZONĄ
informację, że „80 Days” pojawi się na
polskim rynku gier komputerowych. Powiem więcej: wydawcą
gry jest Gameranking.PL {Pozdrowienia!}, a dystrybutorem
firma PLAY {także Pozdrowienia!}. Gra ma być wydana w
polskiej wersji językowej i w cenie – UWAGA
– 29,90 PLN. To jest dla mnie rewelacja!
Nie pozostaje mi nic innego, jak ocenić grę jako udaną,
stwarzającą możliwość dobrej zabawy. Drobne
niedomagania, jak momentami lekko wkurzający system
sterowania postaciami nie jest w stanie zepsuć wrażenia
ogólnego. Kto zatem jest zainteresowany perspektywą
przeżycia „podróży życia” powinien uzbroić
się w odrobinę cierpliwości, jako, że premiera
„80 Dni” w wersji PL przewidziana jest na
pierwszą połowę marca 2006 r. i poczekać, zbierając
kaskę na”legala”, do czego szczególnie zachęcam!
Serdecznie Pozdrawiam Graczy Wszelkich i Czytelników i
do następnego zaś!
|