|
Do
tej gry podchodziłem z dość dużym dystansem. Wiem,
czego można się spodziewać po tańszych produkcjach
nawiązujących do sportów bardziej ekstremalnych.
Z
jednej strony gra jest całkiem znośna, względem
podobnych produkcji, ale nie wiem czy ogólne
rozczarowanie nie górowało nad zadowoleniem z
prezentowanego tutaj produktu. Trudno jest mi także
ocenić tą grę, z jednej strony nasuwają mi się oceny
w miarę pozytywne, ale znowu z drugiej mam przeczucie,
że jednak „Shaun Murray” nie zasłużył na
to. Ale może zacznijmy od początku.
Po dosyć udanej grze Tony Hawk’s Pro Skater
rozpoczął się dosyć obfity sezon na gry traktujące o
sportach ekstremalnych, poczynając od zwykłej, szarej
deski, a kończąc nawet na hulajnodze. W większości,
wszystkie tytuły wychodziły pod znaną marką
Activision. Między innymi można tu wymienić: Mat
Hoffman’s Pro BMX, żałosny Scooter Pro (ten od
hulajnogi), czy jeszcze Kelly Slater’s Pro Surfer.
Niestety po za logiem twórcy ów programów, niczym nie
nawiązywały do kultowego Tonego. Już nasz rodzimy
„Małysz” był bardziej ekstremalny ;). Głównie
były to denne produkcje, o których szybko zapomniano...
I bardzo dobrze. Opisywany Wakeboarding może góruje nad
tymi tonami crapu, ale i tak nie zasługuje na aplauz.

Tym razem porzucamy deskę, rower i inne przedmioty
tortur, a za to przywdziewamy na nogi deskę snowboardową
i ruszamy ku wzburzonym falom... eee... zbiorników
wodnych? ;)
Muszę przyznać ze grało się całkiem przyjemnie,
jednak z godziny na godzinę przyjemność ta malała. Po
prostu pomimo nowych tras i co raz to lepszych trików,
jakoś to wszystko wydawało się być wtórne. Czyżby
dejavu? Możliwe, bo nawet tricki w większości były żywcem
wzięte z Pro Skater. Rozumiem, że innej możliwości
nie ma, ale ludzie tworzący tą grę mogliby to jakoś
ładnie i ciekawie przedstawić. Na pewno odmiennie od
staruszka skate’a.
Odpalając Wakeboarding Unleashed ukazuje Nam się dosyć
ubogie menu z zaledwie trzema trybami zabawy. Po kolei:
kariera, w której wykonujemy powierzone Nam zadania, a
ich jest całkiem sporo. Szkoda tylko, że wszystkie się
powtarzają, przez co bardzo szybko pojawia się uczucie
znużenia. Następnymi trybami są: Free Ride oraz Free
Drive. Na pierwszym możemy poszaleć na już odkrytych
planszach, bez żadnych ograniczeń i limitów czasowych.
Z kolei na drugim siadamy za sterami motorówki. Szkoda
tylko, że ten ostatni tryb jest nudny jak flaki z olejem
i praktycznie nic ciekawszego się w nim nie dzieje. No
chyba, że ktoś lubi sobie pływać tym nawodnym wehikułem,
ot tak po prostu...
Do gry zostało przeniesionych siedem znanych postaci świata
wodnych nart oraz jedenaście mniej lub bardziej
ciekawych tras. Tak naprawdę postacie prawie niczym się
od siebie nie różnią po za wyglądem. Wbrew
statystykom, wszelkie różnice nie są odczuwalne w
naszej grze. Trasy, chociaż rozmieszczone w różnych
miejscach świata, wieją nudą. Po parokrotnym
przejechaniu trasy dokładnie można zapamiętać już
rozkład wszystkich elementów i przeszkód. Nawet po
kilkanaście wyzwań/zadań na każdej z nich, nie zdaje
egzaminu i nie trzyma Nas długo przed małym ekranem.
Grafika trzyma poziom, chociaż ogólne doświadczenia
wizualne wskazują jej wiek na kilka lat wstecz. Gra mogłaby
zauroczyć, gdyby wyszła pięć lat temu. A teraz jest
znośnie, chodź wielbiciele pięknych obrazów będą
narzekać. Czasami uproszczenia w teksturach otoczenia
wchodzą na jaw i aż opychają swoją brzydotą. Na szczęście
nie zdarza się to często i można na to przymknąć
oko. Wszechobecna woda prezentuje się dobrze. Jak na
warunki graficzne programu można by rzec nawet, że jest
doskonale zrealizowana. Jedyne, co mnie mocno raziło, to
jakieś dziwne odbicia w wodzie podczas jazdy motorówką.
Dźwięk w grze jest nad wyraz dobrze wykonany. Odgłosy
otoczenia nie rażą swoja sztucznością. Ścieżka dźwiękowa,
chodź składa się na ogół z mało znanych utworów,
jeszcze mniej znanych kapel, została dopasowana bardzo
dobrze. Lekkie, rockowe brzmienia pasują w sam raz.
Przyjemnie było sobie poszaleć w rytm dobrej muzyki.
Wakeboarding Unleashed pierwotnie był przeznaczony na
konsole. Dopiero studio Aspyr dokonało konwersji na
nasze blaszaki. Niestety to wszystko widać. Poprawiono
grafikę, ale i tak jak pisałem dobrze nie jest.
Sterowanie na szczęście jest znośne i bez problemów
można sobie poradzić z klawiaturą, acz do osiągnięcia
pewnego „luksusu” przydaje się pad.
Wymagania sprzętowe są dosyć niskie. Ale zdarzały się
mocne zacięcia nawet na kilka razy mocniejszym sprzęcie.
Pomijam tutaj menu, w którym nie uświadczysz płynności
ni razu. Często zdarzały się nagłe wyjścia do Windy
Microshitu, co zbytnio przyjemne nie jest. Zwłaszcza,
kiedy prawie osiągnąłeś pożądany cel w grze i
jeszcze nie zdążyłeś zapisać. Ogólnie, jedynie
kilka razy wyszedłem do systemu z własnej woli, robiąc
to jak Bóg przykazał. Niestety patchy poprawiających
ten stan nie znalazłem.
Podsumowując, gra jest przyjemna i znośna, zwłaszcza
względem poprzednich produkcji ze sportami
ekstremalnymi. Jednak nie wyobrażam sobie abym mógł w
nią grać przez dłuższy czas. Ot, taka gra na jeden
nudny wieczór. Ten tytuł niestety nie dorobił się
jeszcze dystrybutora w Polsce, ale za to był dostępny w
pewnym magazynie. Cena nie była wysoka, przez co
Wakeboarding stanowi całkiem przyjemną alternatywę dla
graczy z ograniczonymi funduszami. Ale uwaga, jeśli nie
jesteś wielbicielem gier sportowych, oraz uwielbiasz
produkcje naładowane efektami specjalnymi z najwyższej
półki, piękną grafikę, a w ścieżce dźwiękowej
same najnowsze hity, to lepiej trzymaj się z daleka ;)
|