Recenzje

Autor tekstu: Papkin
Gatunek: sportowa
Producent: Activision
Dystrybutor: brak :(
Wymagania: 800 MHz, 256 MB RAM, karta grafiki 32 MB, WIN 9x/2000/ME/XP

Wakeboarding Unleashed feat. Shaun Murray

Do tej gry podchodziłem z dość dużym dystansem. Wiem, czego można się spodziewać po tańszych produkcjach nawiązujących do sportów bardziej ekstremalnych. 

 

Z jednej strony gra jest całkiem znośna, względem podobnych produkcji, ale nie wiem czy ogólne rozczarowanie nie górowało nad zadowoleniem z prezentowanego tutaj produktu. Trudno jest mi także ocenić tą grę, z jednej strony nasuwają mi się oceny w miarę pozytywne, ale znowu z drugiej mam przeczucie, że jednak „Shaun Murray” nie zasłużył na to. Ale może zacznijmy od początku.
   
Po dosyć udanej grze Tony Hawk’s Pro Skater rozpoczął się dosyć obfity sezon na gry traktujące o sportach ekstremalnych, poczynając od zwykłej, szarej deski, a kończąc nawet na hulajnodze. W większości, wszystkie tytuły wychodziły pod znaną marką Activision. Między innymi można tu wymienić: Mat Hoffman’s Pro BMX, żałosny Scooter Pro (ten od hulajnogi), czy jeszcze Kelly Slater’s Pro Surfer. Niestety po za logiem twórcy ów programów, niczym nie nawiązywały do kultowego Tonego. Już nasz rodzimy „Małysz” był bardziej ekstremalny ;). Głównie były to denne produkcje, o których szybko zapomniano... I bardzo dobrze. Opisywany Wakeboarding może góruje nad tymi tonami crapu, ale i tak nie zasługuje na aplauz.


 

  
Tym razem porzucamy deskę, rower i inne przedmioty tortur, a za to przywdziewamy na nogi deskę snowboardową i ruszamy ku wzburzonym falom... eee... zbiorników wodnych? ;)
Muszę przyznać ze grało się całkiem przyjemnie, jednak z godziny na godzinę przyjemność ta malała. Po prostu pomimo nowych tras i co raz to lepszych trików, jakoś to wszystko wydawało się być wtórne. Czyżby dejavu? Możliwe, bo nawet tricki w większości były żywcem wzięte z Pro Skater. Rozumiem, że innej możliwości nie ma, ale ludzie tworzący tą grę mogliby to jakoś ładnie i ciekawie przedstawić. Na pewno odmiennie od staruszka skate’a.

Odpalając Wakeboarding Unleashed ukazuje Nam się dosyć ubogie menu z zaledwie trzema trybami zabawy. Po kolei: kariera, w której wykonujemy powierzone Nam zadania, a ich jest całkiem sporo. Szkoda tylko, że wszystkie się powtarzają, przez co bardzo szybko pojawia się uczucie znużenia. Następnymi trybami są: Free Ride oraz Free Drive. Na pierwszym możemy poszaleć na już odkrytych planszach, bez żadnych ograniczeń i limitów czasowych. Z kolei na drugim siadamy za sterami motorówki. Szkoda tylko, że ten ostatni tryb jest nudny jak flaki z olejem i praktycznie nic ciekawszego się w nim nie dzieje. No chyba, że ktoś lubi sobie pływać tym nawodnym wehikułem, ot tak po prostu...
   
Do gry zostało przeniesionych siedem znanych postaci świata wodnych nart oraz jedenaście mniej lub bardziej ciekawych tras. Tak naprawdę postacie prawie niczym się od siebie nie różnią po za wyglądem. Wbrew statystykom, wszelkie różnice nie są odczuwalne w naszej grze. Trasy, chociaż rozmieszczone w różnych miejscach świata, wieją nudą. Po parokrotnym przejechaniu trasy dokładnie można zapamiętać już rozkład wszystkich elementów i przeszkód. Nawet po kilkanaście wyzwań/zadań na każdej z nich, nie zdaje egzaminu i nie trzyma Nas długo przed małym ekranem.
   
Grafika trzyma poziom, chociaż ogólne doświadczenia wizualne wskazują jej wiek na kilka lat wstecz. Gra mogłaby zauroczyć, gdyby wyszła pięć lat temu. A teraz jest znośnie, chodź wielbiciele pięknych obrazów będą narzekać. Czasami uproszczenia w teksturach otoczenia wchodzą na jaw i aż opychają swoją brzydotą. Na szczęście nie zdarza się to często i można na to przymknąć oko. Wszechobecna woda prezentuje się dobrze. Jak na warunki graficzne programu można by rzec nawet, że jest doskonale zrealizowana. Jedyne, co mnie mocno raziło, to jakieś dziwne odbicia w wodzie podczas jazdy motorówką. 

  
   


Dźwięk w grze jest nad wyraz dobrze wykonany. Odgłosy otoczenia nie rażą swoja sztucznością. Ścieżka dźwiękowa, chodź składa się na ogół z mało znanych utworów, jeszcze mniej znanych kapel, została dopasowana bardzo dobrze. Lekkie, rockowe brzmienia pasują w sam raz. Przyjemnie było sobie poszaleć w rytm dobrej muzyki.
   
Wakeboarding Unleashed pierwotnie był przeznaczony na konsole. Dopiero studio Aspyr dokonało konwersji na nasze blaszaki. Niestety to wszystko widać. Poprawiono grafikę, ale i tak jak pisałem dobrze nie jest. Sterowanie na szczęście jest znośne i bez problemów można sobie poradzić z klawiaturą, acz do osiągnięcia pewnego „luksusu” przydaje się pad. Wymagania sprzętowe są dosyć niskie. Ale zdarzały się mocne zacięcia nawet na kilka razy mocniejszym sprzęcie. Pomijam tutaj menu, w którym nie uświadczysz płynności ni razu. Często zdarzały się nagłe wyjścia do Windy Microshitu, co zbytnio przyjemne nie jest. Zwłaszcza, kiedy prawie osiągnąłeś pożądany cel w grze i jeszcze nie zdążyłeś zapisać. Ogólnie, jedynie kilka razy wyszedłem do systemu z własnej woli, robiąc to jak Bóg przykazał. Niestety patchy poprawiających ten stan nie znalazłem.
   
Podsumowując, gra jest przyjemna i znośna, zwłaszcza względem poprzednich produkcji ze sportami ekstremalnymi. Jednak nie wyobrażam sobie abym mógł w nią grać przez dłuższy czas. Ot, taka gra na jeden nudny wieczór. Ten tytuł niestety nie dorobił się jeszcze dystrybutora w Polsce, ale za to był dostępny w pewnym magazynie. Cena nie była wysoka, przez co Wakeboarding stanowi całkiem przyjemną alternatywę dla graczy z ograniczonymi funduszami. Ale uwaga, jeśli nie jesteś wielbicielem gier sportowych, oraz uwielbiasz produkcje naładowane efektami specjalnymi z najwyższej półki, piękną grafikę, a w ścieżce dźwiękowej same najnowsze hity, to lepiej trzymaj się z daleka ;)

  

 Wakeboarding Unleashed

ocena

 grafika 5  muzyka 8  grywalność 6+

6


+ ścieżka dźwiękowa
+ miła alternatywa od THPS
+ cena
+ ładne intro

- grafika
- mało urozmaicona
- powtarzające się wyzwania
- sztucznie wydłużony czas gry