Zapowiedzi

 

  Tomb Raider: Legends

Już po raz siódmy na naszych piecach panna Lara Croft będzie szukała miejsca. Ale czy zagrzeje je na długo? To się okaże dopiero po premierze pełnej wersji. Ogólnie rzecz biorąc, od śmierci Lary, każda kolejna gra była coraz gorsza. Nasuwa się więc pytanie: Czy warto na siłę budzić do życia nieboszczyka? Jak na razie Core Design zawalił sprawę na całej linii, czego fani serii Tomb Raider chyba im nie wybaczą do końca swego istnienia.

W tym właśnie momencie chciałbym zwrócić uwagę na dosyć sporą zmianę w serii TR. Albowiem Eidos, firma posiadająca prawa do tego tytułu, postanowiła nie dawać już więcej szans twórcy tego hitu, czyli Core Design. Za to do prac nad Legend, postawiła w stan najwyższej gotowości grupę Crystal Dynamics. Dosyć zasłużone studio, z pod którego w ubiegłym roku wyszedł doskonały shooter Project: Snowblind. Sądzę, że to był rozsądny krok koncernu, ale żeby było ciekawiej do produkcji została zaangażowana jeszcze jedna osoba, Toby Gard. Wielbiciele naszej niewiasty (?) powinni go kojarzyć, ponieważ ten człowiek właśnie powołał nasza panią archeolog do życia, tworząc pierwszą grę tej już niemałej i niekrótkiej sagi. Ale czy to wystarczy by na nowo uczynić tą grę wielką? Przyjrzyjmy się temu tytułowi jeszcze dokładniej.



Wszyscy, chyba najbardziej powinni się cieszyć z powrotu Lary z ciemnych zaułków miasta do jakże uwielbianych grobowców, które towarzyszyły Nam przez dobre kilka lat. Znowu będziemy eksplorować pełne niebezpieczeństw grobowce, stare świątynie i kilkusetletnie (żeby tylko) budowle. Nowi twórcy zrezygnowali także z walki, której w Angel of Darkness nie brakowało, na korzyść łamigłówek. Nie, nie chodzi tutaj o zagadki rodem z gier przygodowych, acz proste zadania stawiające przed Nami problemy, do których rozwiązania użyjemy praw fizyki, która w grze ma być bardzo dobrze zrealizowana. Czyli będzie wiele przeróżnych wajch, ukrytych przycisków, a także te trudniejsze, czyli stworzenie jakiegoś prostego mechanizmu, który ułatwi Nam przejście przez dany etap. Wspomnianych walk oczywiście nie zabraknie, ale nie będą one stanowiły nawet 1/3 całej gry. Nie zabraknie również wielu elementów zręcznościowych, czyli po raz kolejny skakanie po linach, unikanie pułapek i wiele innych karkołomnych ewolucji.

W tym tytule widać dużo odniesień do innych gier. Najbardziej rzuca się w oczy chyba interfejs, sterowanie postacią, a nawet niektóre zagadki, które niemalże żywcem zostały przeniesione z doskonałej gry, jaką jest Prince of Persia. Czy to był opłacalny zabieg, okaże się dopiero po premierze. Miejmy jednak nadzieję, że nowe studio wykorzystało pomysły z innych gier nie po to by uzupełnić własne niedociągnięcia i braki, tylko, dlatego że wszystkie te rzeczy pasują tutaj idealnie i nie było sensu z nich rezygnować.

W oczy rzuca się także nowy image Lary. Nie trudno zauważyć zabiegów, jakie przeszła podczas zmiany „koderów”.  Obiekt westchnień wielu młodocianych fanów, został nieco okrojony ze swoich atrybutów. Poza tym, że została odmłodzona, to jej biust został zmniejszony, a jej bardzo kobiece kształty zostały zastąpione bardziej sportową sylwetką. Jednak mogę uspokoić, na screenach nadal prezentuje się doskonale ;). Autorzy zadbali także o szeroką gamę ruchów dla pani archeolog. I tak będzie ona mogła wykonywać ewolucje niczym z wspomnianego PoP. Zapowiada się więc, że będzie na co popatrzeć.

Sama grafika też ma być zaskakująca. Chociaż w tym wypadku nie ma się, co dziwić, ponieważ każda kolejna gra wychodząca na rynek jest zapowiadana jak w najlepszy sposób i w każdej z nich ma być przełomowa jakość. A co potem z tego wychodzi, chyba każdy wie. Jednak po tym, co możemy zobaczyć na opublikowanych już zdjęciach, nie ma się, co martwić. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie „grafa” w najgorszym przypadku będzie powyżej średniej. W każdym razie gra ma zawierać sporo graficznych ułatwień. Na przykład przedmioty, których trzeba będzie użyć mają lekką poświatę, promienie słoneczne często wskazują drogę lub ukryte przejścia. Tym podobnych elementów ma być naprawdę sporo.



Nowością w serii będzie ekwipunek, a może raczej sposób dostępu do niego. Producenci zrezygnowali z widoku zwykłego plecaka, otwieranego w nowym okienku. Za to cały sprzęt Lary będzie widoczny na jej ciele. Wszystkie zabawki, pistolety i inne gadżety będą w miarę ich zdobywania,/wyrzucania, przybywać lub ubywać. A gdy będziemy chcieli któregoś „przyrządu” użyć, to po prostu w czasie gry, zdejmiemy to z niej. Jestem tylko ciekaw, na jakiej zasadzie ma to wszystko działać i czy naprawdę ten pomysł sprawdzi się. Bo nie ważne jest przecież żeby było ładnie, tylko musi być funkcjonalnie.

Fabuła gry, niczym z przed Angel of Darkness, znowu będzie nawiązywać do pradawnych świątyń, świętych artefaktów oraz wielkich grobowców. Jak dotąd niestety jeszcze nie ujawniono nic ciekawego, oprócz powyższych informacji. Jednak nowe studio ma pewne doświadczenie pod tym względem i miejmy nadzieję, że coś z tego wyjdzie... Nie tak jak w poprzednim tytule, który starał się (to dobre słowo) udawać grę, którą nie był.

Aby Nam się przyjemnie grało, nie zapomniano także o wielu technicznych usprawnieniach.
Nie uświadczymy tutaj długiego ładowania kolejnych map, czy zadań. Tym razem wszystko będzie działo się w tle, podczas naszej gry. Żeby tylko gra nie zaliczała zakrzsztuszeń w tym momencie. Drugim pomysłem było „uinteraktywnienie” filmików wiążących wszystko w spójną całość. Nie będziemy już siedzieć bezczynnie i się patrzeć, co nasza bohaterka wyczynia, tylko dostaniemy możliwość wzięcia udziału w akcji i przeżycia tego na własnej skórze. Tylko, na jakiej zasadzie ma to działać? Jestem pełen nadziei, że ten element będzie naprawdę dopracowany.



Gra zapowiada się nad wyraz ciekawie. Jak dotąd jedno jest pewne. Nowa odsłona nie może być gorsza od poprzedniczki. Tak w ogóle, to nie wyobrażam sobie tytułu bardziej niedopracowanego niż ta nieszczęsna, szósta część serii. Ryzykowanym posunięciem na pewno była zmiana studia, ale jak widać, wyłania się coraz więcej plusów. Nowe pomysły, w większości przypadków na pewno zdadzą egzamin przed graczami. Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i pani Croft powstanie z grobu nędzy i rozpaczy, jaki zgotowała nam ostatnia gra.

Wszystko jest pięknie, tylko mam jedno zastrzeżenie. Albowiem ludzie odpowiedzialni za kod gry pokusili się o wykorzystanie wielu elementów z innych, współczesnych hitów, co nie każdemu może się spodobać.
Niestety na grę jeszcze trochę poczekamy, albowiem premiera jest planowana na II kwartał bieżącego roku. Pewnie po drodze ta premiera zostanie kilka razy przesunięta, jak to często bywa, ale na pocieszenie powiem, że czas naprawdę szybko leci i zanim się obejrzymy na blatach naszych biurek wyląduje pudełko z logiem Tomb Raider. Mam nadzieję, że nie tylko będzie efektownie, ale i też efektywnie. Czego życzę Wam i sobie.

 

elmo