Recenzje

Autor tekstu: Papkin
Gatunek:
action/adventure
Producent: Traveller Tales
Dystrybutor: CD Projekt
Wymagania
:
Pentium 4 2 GHz, 512 MB RAM, karta graficzna 64MB (Geforce 3 lub lepsza), 600 MB HDD, Windows 2000/XP

Opowieści z Narnii

Jasnym jest, że Opowieści z Narnii, film kreowany na drugiego „Władcę Pierścieni”, prócz kubeczków, koszulek i mnóstwa reklamowanego śmiecia musiał doczekać się i gry. 

 

Dzieło Lewisa opowiadające o czwórce dzieci, które na czas zimnej wojny musiały zamieszkać u starego profesora, gdzie odkryły niezwykłe przejście do innego świata zostało ciepło przyjęte przez czytelników, jak i, wiele lat później, kinomanów. U nas w redakcji sam obraz wywołał małą „burzę”. Pojawił się pomysł spisania zbiorowej recenzji i na początku wszystko szło dobrze, ale później… Zaczęły się bluzgi, kłótnie i wyzwiska, opisu czego zresztą wolałbym wam oszczędzić. Za to jedno jest pewne. O ile filmowe Opowieści podzieliły wszystkich, to każdy zapewne o grze wyrobi sobie dość pochlebne zdanie. Mamy do czynienia bowiem z produkcją udaną, może nie bardzo ambitną, ale doskonale pokazującą jak powinno wyglądać przeniesienie filmu na pecety i konsole.


Miesiąc temu opisywałem Hardego Pottera i Czarę Ognia (jakoś nie poleciało zbyt wiele pochlebstw, żeby była jasność), do którego grze o przygodach rodzeństwa Pevensie najbliżej. Porównać trzeba, choć to tak, jakby postawić obok siebie Joannę Senyszyn i J(r)enifer Aniston. Nie potrwa to długo, bo jakoś nie lubię kopać leżącego (czego dowodem jest recenzja Crazy Frog Racer, gdzie litościwie puściłem żabę bardzo szybko). W obu tytułach sterujemy jednym z kilku bohaterów, kamera umiejscowiona jest gdzieś w punkcie, z którego wszystko widać jak na dłoni, zaś ani Hermiona, ani Łucja, ani nikt inny z całej siódemki nie potrafi skoczyć nawet na pół metra wzwyż. Jest jednak kilka różnic. W HP na początku poziomu wybieramy jednego z trójki czarodziejów ,a następnie przydzielamy wszystkim karty, które podnoszą wybrane umiejętności. W Narnii nie dość, że możemy zagrać w kilka osób na jednym komputerze (co, dzięki wygodnemu sterowaniu staje się znakomitą zabawą!), to jeszcze wraz z postępami w grze (i rozrostem bogatego zbioru monet tu i ówdzie porozstawianych po mapie) Łucja, Piotr, Edmund i Zuzanna poznają nowe umiejętności. Mi ten drugi system podoba się o stokroć bardziej.

I tak po kilku etapach (z piętnastki, które zwiedzamy w całej grze) Zuza zamienia piłki tenisowe, którymi początkowo miota, na śnieżki, zaś później- na łuk, Edmund i Piotr poznają nowe kombinacje ciosów, co grę upodabnia choćby do Return of The King, zaś Łucja uczy się dosiadać wilki i inne stwory, przy okazji lecząc drużynę. Nie da się ukryć, że wyraźne różnice między całą czwórką tworzą naprawdę miłe wrażenie. Dzięki kilku patentom cały czas trzeba współpracować. I tak na przykład raz Łucja kieruje się w dół doliny i walczy w zwarciu, a Zuzanna z góry zasypuje wrogów gradem strzał. Gdy sytuacja nieco się uspokoi, rozkoszny maluch przechodzi przez tunel i, wywołując lawinę, toruje siostrze drogę do miejsca, gdzie ta może uśpić olbrzymiego ogra zagradzającego przejście. Takich sytuacji jest dużo więcej i nie raz trzeba korzystać ze zwinności Edmunda, czy siły Piotra. W trybie gry dla wielu graczy, podczas poziomów rozgrywanych na lodowych krach (kiedy pędzimy wraz z prądem po małej rzeczce), dzięki współpracy jesteśmy w stanie zdobyć więcej znajżdżek, gdyż rozbicie samemu dwóch lodowych ścian położonych równolegle jest niemal niemożliwe.

Skoro o zbieraniu mowa- jak przystało na grę twórców Lego Star Wars (tak!), sporo tutaj rzeczy, na których widok kolekcjonerom mocniej biją serca. Przede wszystkim- monety, jest tu cała masa bilonu unoszącego się około pół metra nad ziemią (choć nie zawsze, bo część zbierzemy na przykład jako Łucja poruszająca się na… śnieżnej kuli…). To zań kupujemy kolejne zdolności. Początkowo jest nawet z tym małe szaleństwo- w domu profesora i mieszkaniu Pevensich każdy mebel, szafa, stolik, zbroja, ścianka, nie ścianka i pół ścianka ma wewnątrz tyle szmalu, że stoimy tylko i nieprzytomnie uderzamy w klawisze. Później, Bogu dzięki, sytuacja się trochę uspokaja.



Poza rozbudowanym systemem walki warto wspomnieć o tym, że programiści dołożyli wielu starań, aby nam rozgrywkę uprzyjemnić. Poza kilkoma minigierkami, jak gra na „rogu” Zuzanny (jak najszybsze naciskanie odpowiednich, wyświetlonych na ekranie klawiszy), czy spychanie z drzewa wspinających się po pniu w górę stworów, dość często trzeba też będzie znaleźć kryjówkę, aby umknąć oczom co to bardziej złośliwych bestii (choćby pani McGreddy na początku ;]).

Poziomy są urozmaicone i czasem emocje sięgają zenitu! W jednym fragmencie trzeba jednocześnie chronić bobra „przegryzającego” nam przejście, uważać, aby wilki z drugiego końca mapy nie utorowały sobie drogi poprzez chaszcze i powstrzymywać małe pokraki, które gdzieś jeszcze dalej planują zwalić wielki głaz i tym samym przejść całym plemieniem do naszej „kryjówki”. Naprawdę mocna rzecz!

Muzyka, podobnie jak w filmie, potrafi oczarować! Zwłaszcza motyw główny, czy też kawałek puszczany podczas wyboru poziomu w… szafie. Aż chciałoby się tam zostać na kilka godzin i wsłuchiwać się w piękne brzmienia. Widać zaangażowanie i ciężką pracę, co podsumuję krótkim: jest dobrze.

Za to grafika to inna para kaloszy. Choć nie ma może Potterowskich efektów, stylistyka bardziej mi leży. Niestety, zgrozo, widać piętno gier tworzonych jednocześnie na komputery osobiste i konsole. Postaci mają zbyt mało szczegółów, co, może przy grze nie razi, ale podczas licznych cutscenek na silniku potrafi ciut zniesmaczyć. Policzki Łucji przypominaj parę wielkich pulpetów, do tego ciut kanciastych. Ale, bez sztucznego przedłużania recenzji, do czego mam skłonności- oprawa prezentuje się i tak dobrze.



W ogóle nieco się zdziwiłem, że taką grę upchnięto aż na cztery płyty CD! Bardzo szybko się okazało, że w przeciwieństwie do takiej Czary Ognia, czy King Konga, pełno tutaj scenek znanych z kina i to bardzo dobrych! Czasem zresztą następuje taki przeskok z materiału filmowego w grę, co dość boleśnie ujawni wszystkie niedoróbki enginu. Nie mam nic do zarzucenia polskiemu wydaniu gry- w pełni zlokalizowano tak napisy jak i również podłożono odpowiednie głosy. Jedynie fragmenty filmu pozostały nieruszone.

I to w zasadzie wszystko. Nowy Władca Pierścieni trzyma fason i choć nie może mierzyć się z najlepszymi, to stanowi bardzo udaną produkcję. Martwi jedynie długość gry. Niestety, Opowieści z Narnii są do ukończenia w dwa, trzy popołudnia… Ale i tak warto do niektórych poziomów wrócić- ot, dla relaksu.

Bardzo trudno mi grę ocenić. Z jednej strony przemawia przeze mnie sympatyk prozy Lewisa, z drugiej- fan filmu, zaś z trzeciej… cóż- podpowiem, że długo zagrywałem się w Lego Star Wars. Ostatecznie, po wielkich rozmyślaniach, postanowiłem wystawić wysoką notę- ósemkę z minusem. Jednak mała uwaga dla tych, którzy zamierzają grać sami- odejmijcie od tej oceny pół, góra jedno oczko…

  

 Opowieści z Narnii

ocena

 grafika 7  muzyka 8-  grywalność 8

8-


+ Czwórka grywanych postaci!
+ Rozbudowany system walki.
+ Minigry.
+ Oprawa audiowizualna.

- Coś krótko…
- Zabawa znacznie lepsza w mp.
- Kilka niedoróbek.
- Średniawa grafika.