Zapowiedzi

 

  Age of Pirates: Carribean Tales

Ramirez de Vargas, Kapitan 24 – działowego galeonu „Cordoba” należącego do Korony Hiszpanii stojąc na mostku przez nowoczesną lunetę teleskopową, która była osobistym darem dla niego od panującego na tronie Filipa II Habsburga z wielką uwagą lustrował morze, aż po linię horyzontu. Ten mały trójkącik, który zauważył nieuzbrojonymi  w soczewki oczami teraz w szkłach lunety niespodziewanie szybko przybrał kształt pięknej i piekielnie niebezpiecznej fregaty. Pod pełnymi żaglami okręt ten kierował się zdecydowanie w stronę „Cordoby”. Teraz, z bliska hiszpański kapitan widział na rejach masztów marynarzy szykujących się do brasowania takielunku. Nagle fregata wykonała zwrot przez lewą burtę stając niemal w miejscu i prezentując w całej okazałości swoje baterie artylerii. Dwadzieścia cztery działa 18-to funtowe prawej burty  czekały na rozkaz, aby zmieść z powierzchni morza intruza, który nieopacznie stanął na jej drodze. Słowo nieopacznie w tym wypadku było jak najbardziej właściwe! Co gorsze, teraz dopiero kapitan hiszpańskiego statku zwrócił uwagę na szczyt grotmasztu. Tam pyszniła się w pełnym słońcu falując na wietrze Czarna Flaga! Znak korsarzy całego świata!

Hej, Wilki Morskie! Kapitanowie, marynarze, kanonierzy, abordażyści i łajzy okrętowe - mustrować się i na morze, gdzie czeka sława, fortuna i najpiękniejsze kobiety Nowego Świata, a pechowców do snu wiecznego siostra Śmierć utuli!
 
Nadchodzi długo oczekiwana marynistyczna gra akcji będąca efektem pracy uzdolnionych programistów studia Akella pt. „Age of Pirates: Carribean Tales”. Gra ta awizowana jest na rynku jako kontynuacja doskonale wszystkim znanych „Piratów z Karaibów”, a niektórzy  definiują ją, jako rozbudowaną, wzbogaconą o większe możliwości wersję „Sea Dogs 2”, która została stworzona z myślą o szeroko rozumianym rynku międzynarodowym. Do Twórców tej gry powrócę na końcu tej publikacji.

„Age of Pirates: Carribean Tales” jest opowieścią o czasach, gdy na morzach i oceanach
królowały żaglowce, najpiękniejsze okręty i statki jakie w stanie był stworzyć człowiek. Nie ma takiej jednostki pływającej współcześnie na świecie, która urodą mogłaby mierzyć się z płynącym pod pełnymi żaglami okrętem, obojętne, czy to była wojenna fregata, czy też ‘herbaciany” kliper! Aby nie być gołosłownym zamieszczam zdjęcie jednego z najsłynniejszych żaglowców świata, wielokrotnego zdobywcy „Błękitnej wstęgi” klipra „Cutty Sark”. Oceńcie sami jego urodę i porównajcie z obecnie pływającymi pudłami, zanieczyszczającymi morza i oceany!

 


Piękny, Cudowny – cóż jeszcze można powiedzieć!

No cóż widać na starość robię się sentymentalny, co nie zmienia faktu, że cały romantyzm morza jest wiecznie żywy. Wracamy do naszego „Wieku Piratów: Karaibskich Opowieści”.

Pokrewieństwo z „Piratami z Karaibów” zobowiązuje i jest faktem, że gra będąca dzisiaj obiektem zainteresowania jest podobnie jak poprzedniczka po prostu Świetna! Gracz wciela się w postać początkującego Kapitana statku, przed którym rozpościera się świetlana przyszłość, o ile on sam sobie tą przyszłość wywalczy. Niejako na dzień dobry otrzymujemy stateczek, którego główną zaletą póki, co jest, że nie idzie na dno od razu. Nasz człowiek może pomnażać posiadane dobra doczesne w rozmaity sposób, a zarobione pieniądze lokować w unowocześnianie posiadanego statku, lub okrętu. Może zajmować się handlem, lub zajmować się przemytem. Towar zdobyty niezbyt legalnie zmieni właściciela zamieniając się w brzęczącą monetę w wyniku operacji przeprowadzanych na „czarnym rynku”. A co jeśli nasz Gracz jest awanturniczej natury i średnio interesuje go mozolne zarabianie pieniędzy? W takim wypadku pozostaje tylko kariera pirata. Mając szczęście i systematycznie rozwijając umiejętności bohatera i załogi zdobywamy sławę i pieniądze siejąc postrach na morzu. Zmiana statku, czy okrętu? Nic prostszego! Stajemy na drodze teoretycznie silniejszego przeciwnika, toczymy walkę i w momencie odpowiednim, abordażem zdobywamy jednostkę, pamiętając, aby nie zdemolować jej zbyt mocno, wiadomo remonty kosztują. Teatrem naszych działań jest basen Morza Karaibskiego i wschodnie wybrzeże Ameryki Środkowej. Poruszać głównie będziemy się pomiędzy szesnastoma skolonizowanymi wyspami przez ówczesne potęgi morskie. Co ciekawe, w grze występuje wątek polityczny, co nie bez wpływu będzie na prowadzoną rozgrywkę. Po otrzymaniu listu kaperskiego łupić będziemy mogli z błogosławieństwem aktualnego sojusznika. Ten motyw wyraźnie występował w innym „pirackim” hicie – „Sid Meier`s Pirates! Nic dziwnego, gdyż najsłynniejszym korsarzem na usługach angielskiej królowej Elżbiety był sir Francis Drake, którym hiszpańskie mamy straszyły swoje dzieci jeszcze 400 lat po jego śmierci. Pędząc żywot banity nie będziemy mieli możliwości znaleźć schronienia w przytulnej pirackiej przystani. Ewentualność taką możemy sobie zdobyć, podbijając wyspę i osadzając na stanowisku gubernatora swojego człowieka. Na marginesie zauważyć można, że czasy jakby inne, ale metody „wiecznie” żywe! Wspomniałem wcześniej o możliwości rozwijania bohatera, oraz wyposażania go w kolejne umiejętności. Nie inaczej jest ze sprzętem pływającym pozostającym w naszej dyspozycji. Stworzono szerokie możliwości modernizowania jednostek i wyposażania w ówczesne zdobycze techniki. Gra zapowiada się przebojowo i grywalność jej dla pojedynczego gracza także jest  obiecująca. Prawdziwym przebojem zawartym w „Age of Pirates: Carribean Tales” może okazać się tryb multiplayer dla użytkowników Internetu! Autorzy zapowiadają jednoczesną dostępność dla 16 osób, ale to nie wszystko. Hitem mogą okazać się cztery tryby tej rozgrywki, że tylko wymienię dwa z brzegu: Bitwa morska, lub Zatopić konwój. Zabawa szykuje się przednia i z dużą nadzieją czekam na premierę tego tytułu. Zapowiada się smakowicie!

Tradycyjnie już, w grach marynistycznych autorstwa Akelli grafika jest na wysokim poziomie, przy rozsądnych wymaganiach sprzętowych. Ścieżce dźwiękowej w całości i każdemu jej elementowi z osobna nie można nic zarzucić. Huk wystrzałów, szczęk białej broni w czasie pojedynków i do tego utrzymana w klimacie muzyka to kawałek dobrze wykonanej pracy przez dźwiękowców. Jedno jest pewne, zmierza w naszą stronę gra, która  może okazać się prawdziwym przebojem, nie tylko w swojej kategorii, bo jak wiadomo „lokomotywy” ciągną nowych graczy, którzy wcześniej raczej unikali gier o takiej tematyce.

Na koniec słów kilka o Twórcach gry, gdyż wydaje mi się, że poniekąd polityka wciska się do Naszego Świata – świata gier komputerowych. Otóż studio Akella jest firmą rosyjską z siedzibą w Rosji i istniejącą od 1993 r. Korzysta ono głównie z rodzimego potencjału intelektualnego. Ma to studio partnerów wśród największych na rynku, że wymienię tylko Bethesda Softworks i wiele innych z „górnej półki”! Zbierając materiały dotarłem do informacji na temat dorobku  Akelli i byłem w szoku. Nasi dystrybutorzy nie wiedzieć, dlaczego nader oszczędnie wydają gry stworzone przez Rosjan, może to jakiś kompleks? Osobiście gram nader zajadle w gry mające w podtekście morze i korsarzy, ale na nadprodukcję na rynku tego segmentu gier jakoś narzekać nie można. U nas! W Polsce! Powiem tylko, że w dorobku Akelli znalazły się takie tytuły oprócz rzecz jasna „Piratów z Karaibów” i opisywanego „Age of Pirates: Carribean Tales” jak: „Age of Pirates: Captain Blond” i „Swashbucklers: Blue & Grey. Ten ostatni tytuł niebawem zagości na sklepowych półkach Europy. Szanowni Dystrybutorzy! Polska także należy do Europy!

Co zatem nas czeka? Słodkie wyczekiwanie na krajową premierę „Age of Pirates: Carribean Tales” i nadzieja, że gra ta będzie na poziomie, co najmniej poprzedniczki o tytule „Piraci z Karaibów? Czy tak się stanie? Ja jestem o to spokojny!

 

PIRX