|
“Powieść
przetłumaczona na 20 języków, wydana w 30
krajach. Ponad 1 000 000 egzemplarzy w samej
Hiszpanii” a mimo to prawie nikt o tej książce
nie słyszał. Dlatego też postanowiłem przybliżyć
Wam co nieco ten tytuł.
Nastały lata powojenne. Ciepłym wiczorem 1945
roku, ojciec wraz z synem przechadza się przez
stare i wyludnione uliczki Barcelony. Pan Sempre
prowadzi swojego syna w zapomniane miejsce, znane
tylko nielicznej grupie osób. Osób, które
przysięgły chronić tego co jest w środku.
Docierają przed olbrzymie wrota z dość przeraźliwą
kołatką na drzwiach, nagle drzwi się uchylają
i młodzian wraz z opiekunem wchodzą na Cmentarz
Zamopnianych Książek.
Zgodnie z tradycją chłopiec spośród setek tysięcy
tytułów jakie zalegają na półkach musi wybrać,
tę jedną książkę, którą ocali od
zapomnienia. Prowadzony sercem natrafia na
“Cień Wiatru” niejakiego Juliana
Caraxa.
Wróciwszy do domu, młody Daniel zaczyna pochłaniać
nowo nabytą książkę. Intrygująca powieść,
opisująca zdarzenia tak realistyczne, że wrecz
prawdziwe powoli zaciska pętle na dziecku...
Mijają długie lata, a Daniel jest już mężczyzną.
Wraz z wiekiem jego zainteresowanie książką i
jej autorem stale rosło, aż postanowił odnaleźć
inne jego działa i poznać jego historię.
Zagłębiając się w tajemniczą i dość ciemną
histrię autora Daniel uświadamia sobie, że sam
staje się jej częścią. Okazuje się, że
niemal wszystkie inne książki caraxa zostały
spalone, a ilość sprzedanych egzemplarzy była równa
500 sztuk maksymalnie. Jakby tego było mało,
jest ktoś kto stara się spalić każdy możliwy
jeszcze istniejący egzemplarz tej prozy. Młody
hiszpan nie podejrzewa, że właśnie wplątał się
w najbardziej niebezpieczną przygodę jego życia,
która zapoczątkuje ból, starch i wiele innych
tragicznych przeżyć.
Carlos Ruiz Zafon popisał się niewiarygodnie
wielikm kunsztem literackim. Ogromna ilość ludzi
uważa Tolkiena za mistrza opisów, i sam też tak
myślałem aż do momentu przeczeytania tej książki.
Sposób w jaki zostały tu opisane wszelkie
sytuacje, a co najważniejsze miesca przechodzi
najśmielsze ozcekiwania, a osoba z strasznie
wybujałą wyobraźnią może mieć problem aby
sprostać wyzwaniu zobaczenia tego co przedstawia
pisarz.
Polskim wydawcą książki jest wydawnictwo Muza.
Tytuł ten można nabyć w dwóch wersjach w
twardej i miękkiej oprawie. Nie polecam zaginania
stron w tej czy innej książce, aczkolwiek tutaj
szczególnie strony są narażone na wypadanie.
“Cień Wiatru” wzbogacony jest
fotografiami starej Barcelony właśnie takiej o
jakiej czytamy. Większość z zdjęc ukazuje
stare brukowane uliczki, bądź wierze kościoła
mimo to stwarza dodatkowy klimat całej książce.
Całość jest bardzo ciekawa, pełna wartkiej
fabuły zmieniającej się jak flaga na wietrze.
Jeżeli szukasz ciut poważniejszego tytułu, a
nie boisz się dużej intrygi i histroii rodem z
filmu kryminalnego to “Cień Wiatru”
jest własnie dla Cibie.
***
“Zacząłem iść korytarzem, oświetlając
sobie drogę drżącym w zimnych podmuchach
powietrza płomykiem świecy. Bea westchnęła ciężko
i nie bez oporu poszła za mną. Stanąłem przed
drzwiami. Dawało się dostrzec marmurowe stopnie
schodzące w mrok. Stanąłem na pierwszych
schodach. Bea, sparaliżowana strache, stała na
progu ze świecą w ręku.
Danielu, błagam, chodźmy już stąd...
Zszedłem powoli na sam dół. Poświata tzrymanej
w górze świecy wydobywała z ciemności zarysy
prostokatnego pomieszczenia o ścianach z gołego
kamienia, pokrytych krucyfiksami. Od panującego
tu chłodu zatykało w piersiach. W głębi
dostrzegłem marmurową płytę, a na nie dwa białe
podobnego kształu, choć różnej wielkości,
przedmioty, sądzą po odblasku migotliwego płomienia,
chyba z lakierowanego drewna...”
Szarik
|