Okołogrówka

 

  Hooligans

JA: Idziemy na Hooligans?
KUMPEL 1: Kto tam gra?
JA: Elijah Wood
KUMPEL 1: Kto?!
KUMPEL 2: Frodo...
KUMPEL 1: Aha...

O co mi chodzi? Ano o to, że Elijah Wood po bardzo wyraźnym sukcesie Władcy Pierścieni, otrzymywał masę propozycji i zaczął być kojarzony głównie z postacią Frodo Bagginsa. Czyli inaczej, z bosym knypkiem, który przemaszerował pół fikcyjnego świata tylko po to, aby wrzucić obrączkę do wulkanu. No, niech będzie: Trylogia Petera Jacksona jest arcydziełem (z drobnymi potknięciami). Zadowoleni?


Tymczasem Hooligans arcydziełem z pewnością nie będzie, ale na pewno będzie przyzwoitym obrazem. Zresztą sam fakt występującego tu „Froda” powinien wystarczyć jako promocja filmu. Wood wciela się tu w rolę Matta, który wrobiony przez kolegę zostaje wyrzucony z prestiżowego Harvardu, gdzie studiował dziennikarstwo. Udaje się do mieszkającej w Londynie siostry, tam znowuż ma okazję poznać Pete’a. Ten wprowadza go w środowisko fanów piłki nożnej, którzy początkowo okazują się całkiem miłym towarzystwem. Kibicują West Ham United i popijają piwko pomiędzy jednym, a drugim meczem. Ich ulubioną rozrywką jest jednak... pranie się po mordzie z kibicami innych drużyn. To dzięki nim Matt przeżywa swoją pierwszą bójkę, a już wkrótce jest z nimi mocno zżyty. Zdziwiłbym się jednak, gdyby w obrazie nie zjawiła się czarna owca. W tym wypadku jest nią Bover, który od początku jest nieufny Mattowi, zwłaszcza, że ten jest Amerykaninem. Prowadzi to do standardowych, filmowych konfliktów pomiędzy Boverem a Pete’m


Oczywiście środowisko przedstawione w filmie wymuszało pewnego realizmu w dialogach. I dlatego nie zdziwcie się kiedy Elijah Wood zamiast prawić ze łzami w oczach jak bardzo dziękuje Samowi, rzuci zwyczajne: „fuck off”. Zanim poprosicie mamę o pieniądze na bilet zastanówcie się więc czy powinna wiedzieć na jaki film idziecie. Realizm przejawia się również w bójkach. Akcje w Hooligans nie przypominają tych, które znamy z innych filmów. Brakuje tutaj, tzw. sprite’ów (czyli sztucznych dźwięków używanych podczas bijatyk), a na ekranie raz po raz ktoś wypluwa krew i zęby.


Aby film nazwać dobrym albo chociaż wyróżniającym się na tle innych, musi oferować widzowi coś więcej niż zwykłe trzaskanie się po gębach. Green Street Hooligans (org. tytuł) skupia się więc również na problemach rodzinnych Matta i jego siostry Shannon. Pokazuje również jego wewnętrzną przemianę - początkowo niepewny i trochę zagubiony Matt zmienia się, gdy wyczuwa wśród nowych przyjaciół wyraźne oparcie. Zdaje się również igrać z ogniem, gdyż kibice piłki nożnej nienawidzą dziennikarzy.


Najzabawniejszy w tym wszystkim jest fakt, że Elijah Wood jako Amerykanin nie miał zielonego pojęcia o piłce nożnej zanim zagrał w filmie. Lexi Alexander (zadziwia mnie fakt, że ten film napisała i wyreżyserowała kobieta) mówi, że pisząc scenariusz nie myśli o żadnym konkretnym aktorze, jako o idealnym kandydacie na rolę. Wood dostał się do obsady standardowo: przeczytał scenariusz, a następnie spotkał się z Lexi z chęcią wystąpienia w jej filmie. W nagrywaniu filmu niewątpliwie pomogli prawdziwi kibice West Ham, którzy szczerze mieli gdzieś, że na planie jest jakiś „Frodo”. Scena na stadionie została nakręcona podczas prawdziwego meczu piłki nożnej, dzięki czemu oddano kolejny już ukłon w stronę realizmu.


Jak wspominałem na początku sam Elijah Wood powinien być wystarczającą promocją dla filmu. Z bardziej popularnych aktorów ujrzymy również Claire Forlani jako Shannon Dunham, siostra Matta. Reszta nazwisk, to nikomu nieznani Anglicy: Charlie Hunnam jako Pete, Leo Gregory jako wspominany wcześniej Bover, Marc Warren - mąż Shannon, do tego Ross McCall, Joel Beckett, Geoff Bell... Szkoda wymieniać. Z angielskiego światka aktorskiego na razie wyróżniają się tylko wciąż bardzo młodzi bohaterowie serii o Harrym Potterze, ale wątpię, aby podobny los czekał bohaterów Green Street Hooligans. Idealny film do obejrzenia z kumplami.

PO SEANSIE...
KUMPEL 1: K*rwa, zajebisty film!
JA: ...
KUMPEL 2: Księżniczka Na Ziarnku Grochu byłaby dla ciebie lepszym wyborem...*

*Based on a true story

 

Spekkio