|
Studio
Asobo jest dość mało znanym twórcą gier. Gra CT:
Special Forces jest ich debiutem w Polsce. Niestety,
niezbyt udanym.
Przez dość długi czas CT nie mógł znaleźć wydawcy
w naszym kraju. W końcu, w styczniu został wydany przez
wydawnictwo Bauer i dołączony do lutowego numeru
czasopisma Cd-Action. Gra opowiada historie dwóch członków
elitarnych antyterrorystycznych służb specjalnych.
Oczywiście najlepszych. Walczą oni z terrorystami oraz
szkolą nowych rekrutów. Nagle pewnego dnia trzy miejsca
na Ziemi zostają zaatakowane przez terrorystów i
… tak się właśnie zaczyna gra. Nie jest to
jakiś bardzo nowatorski sposób, jednakże nie można
jej od razu skreślać.

Po odpaleniu jej, lekko zaskoczyło mnie menu. Sam pomysł
na nie jest dość ciekawy, jednakże wykonanie –
fatalne. Jest przedstawione na poszczególnych monitorach
siedziby „tych dobrych”, jednak odpycha ono
graficznie. Jest strasznie kanciaste, a same nawet
poruszanie się po nim jest niewygodne. Cały czas
sprawia wrażenie jakby była stworzona na konsole.
Podczas tworzenia profilu nie można korzystać z
klawiatury, brak save’a w dowolnym momencie, a każdy
zapis stanu trzeba potwierdzić tak jakby się miało
kartę pamięci. W menu nie można wybrać ustawień
grafiki. Rozdzielczość wybiera się jeszcze przed samym
uruchomieniem gry. W samej grze grafika nie prezentuje się
lepiej. Może gdyby była mniej kanciasta to tekstury w
niskiej rozdzielczości i wrażenie pustki dałoby się
przeboleć. Jak na prezentowana grafikę ma bardzo duże
wymagania sprzętowe. Wymaga minimum procesora 1,2 GHZ,
512 Ram oraz 32mb karty graficznej. Nie wiem tylko, w którym
momencie wykorzystuje taki komputer.
AI przeciwników stoi na beznadziejnym poziomie. Nie
korzystają oni z zasłon, nie osłaniają się, nie
wykorzystują przewagi liczebnej, nie wspominając o
celności... Biegną cala chmarą na głównego bohatera
strzelając wszędzie, tylko nie w niego. Cieszą występujące,
co jakiś czas, odmiany w rozgrywce. W niektórych
momentach prowadzimy pojazdy, a w innych wyskakujemy z
samolotu z dość dużej wysokości i zmagamy się z
przeciwnikami w powietrzu. Kierujemy dwoma bohaterami, a
nazywają się oni Raptor i Owl. Każdy z nich bardzo się
różni. Gdy kierujemy Owlem rozgrywka nieudolnie próbuje
naśladować Splinter Cella, gdy zaś Raptorem jest
zwykłą bezmyślną sieczką. Dźwiękowi nie można nic
zarzucić. Nie jest wybitny, jednakże na tle całej gry
dość nieźle się prezentuje.
CT: Special Forces nie jest gra zła. Nie jest tez dobra,
za które gotów byłbym zapłacić większe pieniądze.
Fakt, że jest dołączana do jednego z najlepszych
czasopism w Polsce sprawia, ze jest tylko miłym
dodatkiem na deser po poczytaniu wspanialej lektury
|