|
Na
Potterze da się zarabiać! Dzieło Joanne Rowling
jest bowiem czymś naprawdę niebywałym - książką,
która przyciągnęła wszytkich i dorosłych, i
dzieci, i mole nie wychodzące z biblioteki, pochłaniając
obfity księgozbiór z prędkością wystrzału z
niezłego karabinu, i tych, ktorzy z tomami nie
mają zbyt wiele wspólnego.
Wkrótce
zaczęły powstawać filmy, gry komputerowe, gadżety,
zeszyty, koszulki i wszystko na co możnaby wcisnąć
wizerunek małego czarodzieja i opchnąć za cenę
dwukrotnie większą niż jest rzeczywiście
warte, a wszak fan, istota (bez)rozumna i tak ten
kram musi mieć. Cały szum medialny dostrzegł
Michael Gerber, który po napisaniu parodii Władcy
Pierścieni znanej w Polsce jako Nuda Pierścienia
postanowił napisać swą kolejną groteskową
powieść. Wybór padł na Harrego i to on teraz
jest bezlitośnie obśmiewany, zaś fani z gatunku
"święte krowy" bluzgająna prawo i
lewo, jak to ich ukochany Danie... Potter został
sprofanowany... Fakt, że nie czytali książki
chyba nie stanowi dla niech kłopotu.
Jako, że jest to komedia jak najbardziej
nieautoryzowana (z czym zresztą autor bezczelnie
się obnosi :P) nie znajdziemy tu Hogwartu,
profesora Snape'a, ani Harrego Pottera. Gerber tak
to wszystko pięknie przeinaczył, aby każdy
zdrowy na umyśle Potteromaniak domyślił się o
kogo chodzi, ale zarazem miał ubaw z zabawnej gry
słów. I tak mamy szkołę Hokpok, Serwusa
Snajpera i Barrego Trottera. Już same nazwy
potrafią zarysować na twarzy olbrzymiego banana,
a to przecież początek! Autor zręcznie wychwyca
absurdy serii. Przykład? Mecz Quitkitu, oczywiście
odpowiednio sugestywne opisy piłek, zasad i
wszystkiego co potrzebne. Ale, ale. Gracze
zdobywają pojedyńcze punkty, zaś szukacz stara
się złapać gicz, a kiedy dzierży go już w
spoconej dłoni, jego drużyna zyskuje zyliard
punktów, przez co gra staje się zupełnie
bezsensowna. Nigdy tak o Quiditchu nie myślałem...
Inna sprawa, że niektóre gagi sytuacyjne potrafią
po prostu zmiażdżyć, choćby wyjaśnienie
dlaczego Ferd i Jorge zostali wyrzuceni z Hokpoku
na pół roku przed końcem semstru. Proponuję
przyjrzeć się też bliżej reakcji profesora
Snajpera, gdy Barry postrzelił mu ucznia i słynnemu
"Ile razy ci mówiłem, że nie masz prawa być
postrzelonym na moich lekcjach? Minus piętnaście
punktów dla Ślizgorybiu". Nie jest to aż
tak zabawne jak w książce, bo tam humor tworzony
jest stopniowo. Mike rozwesela czytelnika,
rozwesela, rozwesela, aż... rzuca naprawdę
wspaniały dowcip, po którym ten wpada w
niesamowity rechot. Autor wspaniale bawi się słowami,
wypowiedzi narratora są czasem mocno subiektywne
i nietypowo zabarwione. Brawa należą się pani tłumacz,
która stanęła przed nielichym wyzwaniem przetłumaczenia
tych wszystkich śmiesznych nazw, co udało jej się
na piątkę!
Niespotykanym gdzie indziej, ale ciekawym atutem
"Barrego" są często gęsto rozsiane
drobne smaczki. Choćby to, z jaką pieczałowitościę
Gerber opisuje... zapachy (zazwyczaj smród),
tudzież zaczyna lekko filozoficzne rozważania.
Styl jest w pewnej cząstce podobny do tego, co
serwuje nam Joanna. Oczywiście kobieta nie
sprawia, że płaczesz ze śmiechu i turlasz się
po podłodze błagając los, aby nie ekslodować w
szaleńczym rechocie (jak imć Gerber), ale widać,
że sporo czasu poświęcono na odpowiednią
stylizację, aby to książka była podobna do
oryginału. Historia jest, jakżeby inaczej, trochę
przeinaczona. Barry ma 22 lata i wciąż studiuje
w szkole Hokpok, całymi dniami zabawiając się z
groupies i żyjąc w dostatku (pozornie, bo ta
knaprawdę klepie biedę. Za książki J.K.
Rollins nie dostaje ani centa), jednak jego naukom
(?) może nadejść kres, bowiem przybytek
zostanie zamknięty, chyba, że Barry, Lon i
Herbina powstrzymają realizację filmu o swoich własnych
przygodach! Inaczej gumole całkiem zrójnują
dzieło starego Alpo (starego pedofila... Tylko
tacy ludzie lądują na dyrektorskich
stanowiskach?) Cała trójka- zboczeniec, głupek
z mózgiem psa i przemądrzała nauczycielka ledwo
magicznych w szkole im. Św. Hillarego rusza więc
na wyprawę... Po drodze wpadają na Hollywood,
pewnego podejrzanego wydawnictwa, spotykają kilku
znajomków no i nieźle rozrabiają. Tak naprawdę,
to w pewną zadumę wprawiły mnie opisane "Michasiowe"
losy bohaterów. Gerber pokazał bowiem przyszłość
trójki w niezbyt korzystnych barwach... Cóż-
momentami nawet zrobiło mi się, odrobinę,
smutno, no, ale nie są to przecież jakieś
oficjalne brednie, tylko wymysły, a zresztą,
machnąć trzeba na nie ręką. Nikną one bowiem
wobec prześmiesznych gaf! "I wezwał go wówczas
prawdawnym zaklęciem przywołania - Cho no"
jest już u mnie w domu pewnego rodzaju legendą.
Prócz parodii wielu książkowych postaci tchnięto
życie w kilka indywidualności, któch próżno
szukać w oryginale. Warto szczególnie wspomnieć
o oklutnej, pozbawionej skrupułów i przemądrzałej
pannie T, której nazwisko, podpowiem, kojarzy się
z pewnym szczególnie nienawidzonym przez graczy
prawnikiem ;]).
Po przeczytaniu, a czyta się to szybko i jednym
tchem, bowiem nie jest to dzieło specjalnie
grube, odniosłem za to nie przyjemne wrażenie. O
ile całość jest naprawdę spójna, logiczna, pełna
nawiązań (choćby do Ojca Chrzestnego, czy
Charliego i Fabtyki Czekolady), to koniec
rozczarowuje. Nie wiem, możliwe, że wydawca
narzucił Gerberowi termin, ale mam wrażenie, że
po prostu akcja rozwiązuje się w zbyt ciekawym
momencie i wszystko zostaje głupio wywrócone do
góry nogami. Ma się też świadomość, że nie
jest to do końca happy end. I pozostaje przygnębiające
uczucie, że na świecie nie ma już miejsca dla
magii, zaś czary zastąpiły... banknoty.
Wszystko kręci się wokół szmalu...
Jeśli macie wolne 25 złotych i chcecie się pośmiać
z tego, co wypisała J. K. podczas swojej
wieloletniej pracy, tudzież spojrzeć na
potterowskie uniwersum innym okiem, zapraszam do
księgarni. Jeśli jesteś wyjątkowo wiernym i
ortodoksyjnym fanem książek o nastoletnim
czarodzieju, nie tykaj ni kijem! Nawet sobie nie
wyobrażacie, jak ludzie podchodzący do Harrego z
czcią i uwielbieniem zareagowali na premierę
DOWCIPNEJ PARODII (przypominam, to NIE JEST
plagiat, ANI ŻADNA GŁUPIA
"profanacja"!). Zaraz zresztą, drodzy
czytelnicy, dowiecie się co mnie tak ze zeźliło.
Na koniec bowiem podsuwam wam garść cytatów z
pewnego popularnego forum (pisownia oryginalna).
Oto jak pewna grupka ludzi zareagowała na premierę
pewnej cienkiej, fioletowo żółtej książeczki...
Kozi (notabene osobnik znany mi z innego
forum)
BUHAHAHAHAHAHA
do abbadonka: słuchj jeeli nie czytałas HP to
sie nie odzywaj :P zresztą HP czytają WYŁĄCZNIE
ludzie którzy maja talent do rozumowania, a ty
jak widze takowego nie posiadasz wiec sie nie
wypowiadaj :P NARA
>>> Drogi Kozi (Koziołku Matołku?). Właśnie
udowodniłeś, że jednak HP nie czytają ludzie
mający WYŁĄCZNIE talent do rozumowania.
Skomentuję twoją postawę niemalże twoimi słowami
"BUC hacha, BUC hacha."
007
bez sens
To jest szczyt wszystkiego...znam panią Rowlingo
osobiście i nie pozwole alby ktos krytykował jej
książki...jak tak można to jest poprostu
bezczelność...nie rozumiem dlaczego ktoś taki
chce zrobić na złość mojej koleżance Kate i
wiedzcie ze mu to płazem nie pójdzie ;/
>>> To jest szczyt wszystkiego! Znam Pana
(Przez duże "P") Gerbero (ten błąd
nawiązuje do twojego posta. Czy sugerujesz, że
Joanna jest latynoską, tak przekręcając jej imię?
Joanno Rowlingo... Jak z telenoweli) osobiście i
nie pozwolę, aby ktoś krytykował jego książkę.
007, cieciu, Gerber NIE KRYTYKUJE jej książki,
tylko ję PARODIUJE. Jakbyś czytał, to byś
wiedział, ale pan "Znajomy Kate"
najwyraźniej nie dopuszcza do siebie myśli o
tym, że jego "kumpela" (szczerze wątpię,
że zna kogoś tak "mądrego" jak ty. Jeśli
tak, poradziłbym jej, aby ostrożniej nawiązywała
znajomości) stworzyła fenomen, w którym warto
obśmiać kilka ciekawostek. Ale, ale, dzwonię po
prawnika. Będziesz siedzieć za obrażanie
Michaelo Gerbero!
Sylwia
Jestem niemile zaskoczona!!!
Autor zwyczajnie poszedł na łatwizne.Jedno jest
pewne, nie ma
talentu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>>> Droga Sylwio, kiedy napiszesz coś
lepszego zgłoś się do mnie, dziecino. Widzę,
że masz wielki talent do pisania. Wszak udało ci
się pięknie ustawić rząd wykrzykników.
ja (znaczy, nie ja - Papkin. Koleś miał
nick per "ja")
po co to
debile nie przyczytali książki i robią parodie
kto to wymysilił jest gupi
>>> W ogóle nie przeczytali, nie panie
ja? debile (a raczej debil, ale co za różnica,
nie, przecież i tak wiadomo, że jak by tak zebrać
czterech ćwierć inteligentów, to wyjdzie jeden
normalny człowiek. Tak że kwartet nadał sobie
pseudonim artystyczny "Michaś Gerber" a
ty słusznie wychwyciłeś, że książkę
napisali "debile") Co prawda jego praca
aż błyszczy aluzjami, a autor cały czas mruga
do czytelnika, no, ale ty przecież czytałeś i
to, i to, więc zapewne to wiesz, tylko jesteś
"gupi"...
zefir
PEDAŁ !! JAK ON MOŻE ..
... PARODIOWAĆ CZY JAK TO SIĘ MÓWI TAKĄ FAJNĄ
KSIĄŻKĘ !!! JA JESTEM WIELKIM FANEM POTTERA I
NIE POZWOLĘ SOBIE TAK OBRAŻAĆ HARREGO POTTERA
!!! CO ON SOBIE MYŚ ?!!! PANI ROWLING NAPISAŁA
HARREGO POTTERA NIE POTO ABY JĄ JAKIŚ KOMIK
KRYTYKOWAŁ I ROBIŁ SOBIĘ PARODIE Z TAKIEJ
SUPERRRRR KSIĄŻKI !!! JAK CHCE KOMIKOWAĆ TO
NIECH IDZIE DO CYRKU !!! NIE NAWIDZĘ GO
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>>> Zefir, kocham cię (no, nie dosłownie,
ty chyba lubisz jakieś sado-maso, bo przy słowie
"super" zacząłeś rrrrryczeć, ale
wybacz, jestem zajęty.). Dzięki, za tak piękny
bluzg. Otóż, dziecko drogie, HP świętą krową
nie jest i nie wiem, co do parodii masz. Nie
chcesz, nie czytaj, z założenia dowcipna i
inteligentna powieść przeznaczona jest dla kogoś
z IQ większym od przeciętnego worka ziemniaków,
który nie dowartościowuje się capsem i
wrzeszczy na coś, czego nie zna. Innymi słowy-
na jakiej podstawie opierasz swój zarzut? Aż z
taką czcią podchodzisz do dzieła, że nie
pozwalasz go ruszyć nikomu innemu, sparodiować,
ani wyśmiać (w subtelny i wcale nie chamski sposób)?
Nie nawidzisz kogoś, kogo... Nie znasz. I wytłumacz
mi, jak tam Gerber obraża Pottera? Wszak jest to
książka o niejakim Barrym Trotterze ;] (Uroki
powieści nieautoryzowanych)... No cóż,
powodzenia dziecino, nie mam szans z twoimi
"przekonującymi i słusznymi
argumentami". Zefir mówi, Papkin pokornie
kiwa głową, nie? Zresztą, chcesz prawdziwej
komedii/profanacji? Kino z kolejną częścią wciąż
czeka na twoje kilkanaście złotych... Zresztą,
Pottera znasz pewnie z wielkiego ekranu, bo nie
wierzę, że przeczytałeś książkę. Jeśli
tak, zaniżasz fanom poziom inteligencji i tak, że
jest on już niemal ujemny. Przypuszcalnie, kiedy
zginiesz, społeczność Potteromaniaków będzie
można uznać za ludzi naprawdę normalnych i
inteligentnych. Go to hell, Zefir!
bodzio
huba
Michael Gerber to nikt inny jak pasożyt. Nawet
zaprojektował okładkę tak, aby kojarzyła się
z Harrym, tak głęboko wessał się w "żywiciela"
Za leniwy do uczciwej pracy, za głupi aby samemu
coś sensownego stworzyć ! PASOŻYT !!!
>>> Posłużę się cytatem innego usera
- "Parodia to nie plagiat". Pasożyt?
Gdzie? To tak, jakbyś zaczął bluzgać na
Grzegorza Halamę, że małpuje w jakimś skeczu
detektywa. Wszak to pasożytnictwo, on nawet tak
się ubrał i tak mówił, aby kojarzyło się to
z panami z czarnobiałych filmów Noir. Wessał się
w "żywycieli". Za leniwy do uczciwej
pracy (no bo przecież on TYLKO rozśmiesza
[notabene spróbuj ty napisać zabawną książkę,
bodziu])
Lorencja
Buuu ..
Nie chciałabym być bardzo krytyczna, ale to musi
być straszne ! Pani J.K. Rowling sie tak
napracowała .. a on najprościej sobie z niej kpi
! Mi by było [rzykro jakby ktoś tak o moich dziełach
napisał .. myśle, ze twórcza powinnien sie
zastanowic jak on by na takie cos zareagował ...
za bardzo jestem chyba do pottera przywiązana,
zeby pozytywnie ocenić to dzielo ;)
>>> Tu już robi się ciekawie, kobiałka
podała sensowny argument. Lorencjo, chwała ci.
Jeśli faktycznie nie możesz ścierpieć i jest
ci przykro, że ktoś śmieje się z Pottera, nie
czytaj. A ty, userze, jeśli chcesz się
wypowiedzieć i wyrazić swój niesmak, rób to
tak, jak Lorencja.
***
A to dopiero początek, bowiem widziałem tam
baaaaardzo wiele kwiatów, ale za podanie adresu
zjedzono by mnie chyba na surowo... Także pamiętaj,
musisz mieć poczucie humoru, bo inaczej skończysz
sfrustrowany jak kolejny "bodzio"...
Papkin
|