Recenzje

Autor tekstu: PIRX
Gatunek: cRPG
Producent: Troika
Dystrybutor: LEM
Wymagania:
procesor 1,6 GHz, RAM 512 MB, grafika 64 MB, HDD 3GB

Vampire - The Masquerade: Blooodlines

Valkira z wielkim zadowoleniem przyglądała się swojemu odbiciu w wielkim lustrze.


„Fajna ze mnie laska, figura pierwsza klasa – pomyślała – tylko, kto uszczęśliwił mnie tym imieniem? Pewno był wielbicielem muzyki Wagnera”. Raz jeszcze obrzuciła krytycznym spojrzeniem swoje wspaniałe ciało i uśmiechnęła się w lustrze sama do siebie, prezentując dwa rzędy olśniewających zębów. Miała powody do zadowolenia. Była już nowym pokoleniem rodu Tremere, rodu arystokracji wśród Wampirów. Piękna, świetnie wykształcona i majętna żyła pomiędzy ludźmi, którzy nie byli świadomi jej pochodzenia. Musiała się świetnie kamuflować, gdyż dekonspiracja i ujawnienie prawdy o sobie w najlepszym wypadku,wmękach zakończyłoby jej życie. Lecz dzisiaj nic nie było bardziej ważne od spotkania z Księciem Kainitów Sylwestrem LaCroix. Za wszelką cenę musiała zrobić na nim wrażenie, aby wstąpić na ścieżkę awansu prowadzącego na szczyt w hierarchii Klanu. Tam na nią czekała WŁADZA, coś, czego najbardziej pożądała!



Długo, bardzo długo przyszło czekać fanom gier RPG na pozycję, którą można frywolnie określić jako „rasowe granie na monitora ekranie!”. Od jakiegoś czasu ta kategoria gier, z pokrewnym cRPG jest w wyraźnym odwrocie. Na świecie królują gry MMORPG, które zawładnęły siecią internetową. Przykłady aktualnych liderów: War of Warcraft, czy też Guild Wars mówią same za siebie. W czasie oczekiwania na premierę„Vampire Masquerade: Bloodlines”, co jakiś czas pojawiały się kontrolowane przecieki z okolic producenta gry Troika Games o kulisach tworzenia gry, jej ewentualnej fabuły i innych jakże cennych dla rasowych Graczy informacji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że na rynku mało jest sensownych pozycji z krainy grozy i szeroko rozumianego zombie – wampiryzmu. W końcu gra ukazała się na rynku i od razu okazało się, że jest to Tytuł, który winien być pisany tylko z dużej litery! To stwierdzenie odnosi się głównie do fabuły gry i zastosowanego systemu RPG, który czyni z niej jedną z najciekawszych pozycji wydanych w okresie ostatnich lat.

Czy wśród nas żyją Wampiry? Odpowiedź na nie do prostych nie należy. W/g Autorów gry odpowiedź jest twierdząca i to na niej zbudowano fabułę gry. Otóż w naszym pokręconym z lekka świecie tuż obok nas żyją Wampiry. Prawie nie różnią się od nas, chyba, że uwzględnimy trochę nietypową dietę i sposób odżywiania. Z uwagi na proces ewolucyjny, który także stał się ich udziałem nie muszą już sypiać w dzień, aby aktywność swoją realizować w nocy, lecz tolerują światło dzienne. Lustra też nie są im straszne, podobnie jak wiele innych rzeczy, które jeszcze niedawno dla rasy wampirzej były niedostępne. Czy to oznacza, że teraz są bardziej bezpieczne? Nie. Wszyscy przedstawiciele tej nacji nieustannie biorą udział w Maskaradzie, która polega na maksymalnym zakonspirowaniu i kamuflowania ich świata. Brak ostrożności powoduje natychmiast reakcję ludzi, którzy z właściwą sobie zaciekłością likwidują nieszczęśnika. Tak, więc trwanie jest walką o życie. Świat wampirów jest podzielony jak społeczność ludzi. Mamy tutaj klany rodowe, które zajmują swoje należne miejsce. Każdy z nich charakteryzuje się innymi cechami mentalno – fizycznymi, oraz miejscem w hierarchii. Brujah, Gangrel, Malkavian, Nosferatu, Toreador, Ventrue i Tremere to rody wampirze, które pomiędzy siebie podzieliły własny świat. Rozpoczynając grę powołujemy do życia swojego wampira i już ta czynność daje przedsmak prawdziwej RPG-owej rozrywki. Przydzielając punkty i zdolności,oraz talenty musimy zaplanować dokładnie ścieżkę rozwoju naszego bohatera. To bardzo istotne, gdyż jedna rasa cechuje się wysokim stopniem brutalności, inna znacznym szaleństwem, a jeszcze inna wysoką inteligencję. Powiem tylko, że przechodząc grę przedstawicielką rodu Tremere rozwijałem ją w kierunku hakerstwa {w grze mogłem sobie na to pozwolić, w realu w grę nie wchodzi} i talentów niekoniecznie kojarzonych z grzecznymi dziewczynkami. Proces nauki jest długi i trwa CAŁĄ grę! Akcja gry osadzona została w czterech najbardziej znanych dzielnicach Los Angeles. Tu też weźmiemy udział częściowo w sposób niezamierzony w politycznej rozgrywce wewnątrz hierarchii rodowej, która miała wyłonić nowych liderów ich świata. W trakcie gry wykonamy zadania ściśle związane z fabułą gry, jak i questy  poboczne. Niestety, tych drugich jest jak na mój gust o dużo za mało, a szkoda, bo dodatkowe punkty za ich wykonanie pomogłoby w kształtowaniu naszej postaci. W trakcie gry szczególnie trzeba uważać prowadzone rozmowy, z uwagi na możliwość dekonspiracji, lub, co gorsza na spowodowanie jawnej wrogości innych klanów. Należy  przyznać, że fabuła wampirzej opowieści świetnie została zaplanowana i trzeba mocno pogłówkować, przed podejmowaniem kluczowych dla przebiegu gry decyzji, jak chociażby kwestia przyłączenia się do konkretnego klanu, lub też, co jest tutaj możliwe pozostanie z dala od nich. Ta decyzja całkowicie suwerennie do Gracza należy! Warto też wspomnieć, że w trakcie gry,że oprócz rozwijania zdolności umysłowych, będziemy też kształtować umiejętności walki. Możliwości tu są olbrzymie, od walki białą bronią z japońską kataną na czele, a kończąc na sporej ilości wszelkiej maści i rodzaju sprzętu strzelającego. Tu także czasami pojawi się problem, jakich „zabawek” użyć, aby wyeliminować przeciwnika, gdyż tu nie ma baranków dobrowolnie maszerujących na śmierć. Gwarantuję, nie raz Szanowni Gracze ciśnienie podskoczy Wam gwałtownie, a i słowo nieobyczajne z ust wyrwać się może. Zadania zlecone do wykonania, jak i questy poboczne są znacznie zróżnicowane pod względem trudności. Obok banalnie prostych są także zadania tak „przybite”, że parę razy zastanawiałem się, czy kontynuowanie gry jest celowe, z uwagi na stan własnego systemu nerwowego. Faktem jest, że „Vampire Masquerade: Bloodlines” przeszedłem do dnia dzisiejszego dwa razy, a zamierzam jeszcze trzy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, gra posiada nieliniową fabułę i pięć zakończeń. W tej chwili już wiem, że niektóre wątki można wyjaśnić w 100% tylko w wypadku „trafienia” na właściwą ścieżkę ściśle określoną przez Autorów gry. I to właśnie jest Piękne! Co jeszcze można dodać? Ano, że lokacje są obszerne i naprawdę jest, po czym chodzić, sporo jest postaci, które jeśli nie są nawet pierwszoplanowe, to mogą mieć znaczny wpływ na przebieg fabuły. I na koniec przestroga: kierujcie się zasadą nieufności. Zdrada tu jest dość powszechnym sposobem na załatwianie własnych spraw, tak, więc nie bądźcie zdziwieni, gdy ktoś Was „wystawi”! Pisząc ten materiał starannie unikam konkretów o fabule. Wielokrotnie już to wyjaśniałem i na tym poprzestanę. Tym z Graczy, którzy sięgną po ten tytuł GWARANTUJĘ, – gdy kończyć będziecie grę, żałować będziecie, że to JUŻ KONIEC!



Jak gra została wykonana? Delikatnie, bardzo delikatnie ująłbym to tak: piekielnie nierówno. Soundrack gry jest momentami genialny, ściśle związany z klimatem fabuły. Zróżnicowanie muzyki też jest bardzo szerokie, od hip – hopu, poprzez progresywny rock do tak miłego mojemu sercu rasowego metalu. Pozostałe elementy oprawy dźwiękowej też są na wysokim poziomie. Głosy bohaterów, postaci, odgłosy otoczenia to wszystko jest na najwyższym poziomie.

I to by było na tyle, jak mawiał profesor mniemanologii stosowanej Jan Stanisławski. Oprawa graficzna to jest historia nie z tej ziemi, pytanie tylko, z której? Gra bazuje na engine Half – Life 2. Może to sugerować, że wszystko jest ok. Pięknie wykonane modele postaci, z dużą dbałością opracowane lokacje, gra cieni, wszystko „górna półka”! Rosjanie mawiają „No i chwatit” i to jest adekwatne określenie sposobu efektywnego działania grafiki. Elementy piękne, a jak przychodzi do konkretów to „starczy i koniec, end, finito! Bez zainstalowanych patchy nawet nie próbujcie grać w „Vampire Masquerade: Bloodlines”. Gra funkcjonuje w sposób koszmarny, tak jakby w trakcie prac końcowych wszyscy odpowiedzialni za ten rozdział wykonania poszli na chorobowe! Zawieszenia systemu, „zatrybienie” postaci o jakiś element w lokacji, czasami wystarcza wejście za krzesło w barze i można spokojnie resetować grę, tekstury, które pojawiają się po to, aby zniknąć i na koniec to, co najbardziej żałosne: czas doczytywania obszarów. To jest klęska przy podniesionej kurtynie fachowców z od grafiki Troika Games i dalej po prostu szkoda kontynuować ten temat.

Biorąc pod uwagę ostatni segment tej recenzji można postawić pytanie o celowość zakupu, a potem użytkowania tej gry. Otóż warto i to bardzo, ponieważ, po zainstalowaniu patcha bolączki opisane powyżej w stopniu znacznym się redukują. „Vampire Masquerade: Bloodlines” to naprawdę świetna gra z doskonałą i co podkreślam nieliniową fabuła, doskonałą muzyką i wielością możliwości ukończenia na różne sposoby gry. Dla Fanów gatunku RPG jest to pozycja obowiązkowa i nawet nie będę uzasadniał, dlaczego. W ciągu ostatnich kilku lat wyszło  niewiele gier mogących konkurować z  „ wampirzą maskaradą” i to jest fakt niezaprzeczalny. Gra ta powinna tez przyciągnąć zwolenników „mrocznych” klimatów”.



Niestety z opisywaną pozycją jest jeszcze jeden kłopot. Długo zastanawiałem się, czy w ogóle poruszyć ten temat, ale ostatnia wizyta moja w „Empiku” przełamała moje wątpliwości. Otóż zobaczyłem na półkach pudełka z „Vampire Masquerade:Bloodlines”. Zakurzone,zszarzałe o wyblakłych kolorach Straszyły! Głównie ceną: o ile pamiętam 144 PLN, lub coś blisko koło tego. Dla porządku przypomnę, że w dniu premiery – 26 listopada 2004 r. ta gra kosztowała 169 PLN. Teraz mamy luty 2006 r. tak, więc z prostego działania matematycznego wynika, że gra w ciągu bez mała 1,5 roku staniała „aż” o 25 PLN i dalej starzeje się w bezruchu na półkach. W tym wypadku EMPIK jako Dystrybutor wykazał się mentalnością Burka łańcuchowego co to „sam nie zeżre, ale i drugiemu nie da!”. Zdumiony jestem taką postawą Empiku, tym bardziej, że mam o nim jako Instytucji na naszym rynku medialnym wysokie zdanie. Kto stracił? Na wskutek zaporowej ceny Gracze, którzy zrezygnowali z zakupu legalnej gry, oraz sam EMPIK, bo gra jak wspomniałem leży, zamiast się sprzedawać ku obustronnej radości. Kto zarobił? PIRACI !!!!!!!!! Rżnęli to grę w przemysłowych ilościach, bo udało się obejść zabezpieczenia wykorzystaniem wirtualnego napędu. Pora, by poniektórzy decydenci w branży medialnej, a szczególnie zajmujący się dystrybucją gier przyswoili sobie podstawową prawdę, że komputer PC przestał być wykładnikiem stopnia zamożności właściciela i to nie dla tego, że Polacy stali się nagle bogatym narodem. Znakomita większość komputerów w Polsce kupowana jest „ na raty” i ludzie latami spłacają ten zakup i czynią to po to, aby  ich dzieci miały lepsze możliwości nauki i dostępu do informacji. Gry są na samym końcu do   wykorzystania. Myślenie w kategoriach, że salony Empików w całej Polsce pełne są ludzi chcących zapłacić za grę i to już lekko starszą prawie 150 PLN jest myśleniem irracjonalnym i oderwanym od rzeczywistości. To właśnie jest napychanie kieszeni kasą Piratom wszelkiej maści!
Ten fragment dedykuję Właściwym Osobom do rozważenia, gdyż jest to PROBLEM Który właśnie ONI winni rozwiązać z pożytkiem dla potencjalnych klientów.

Tym optymistycznym akcentem kończę, zachęcając Graczy Wszystkich do wejścia na „wampirzą ścieżkę”, gdyż tylko tu naprawdę możecie zaistnieć jako ten zdeklarowanie „zły typ”, a i parę kropel krwi podobno poprawia krążenie!

  

 Vampire Masquerade: Bloodlines

ocena

 grafika 6+  muzyka 8+  grywalność 9

8


+ nieliniowa fabuła, szeroki wachlarz wyboru bohatera, umiejętności i talentów, pierwszy od dawna cRPG, świetna muzyka i wiele innych zalet

- funkcjonowanie grafiki {bez patcha nie podchodź}, ceeeeeeeeeeeeeena!!!!!