|
Rozwidniło
się na, tyle, że frontony budynków po przeciwnej
stronie ulicy stały się dobrze widoczne. W powietrzu
unosił się ciężki smród spalenizny. Dla
„Snajpera”, jak zwali go nieliczni miejsce to było
jak z koszmarnego snu. Powoli, bardzo ostrożnie usadowił
się przy otworze w ścianie, który w przeszłości był
oknem, dopóki celny strzał celowniczego czołgu nie
odesłał go do wspomnień. Sprawdzając starannie strój
maskujący oparł o brzeg muru swój karabinek, śmiercionośny
G-43 i zdjął osłonę z okularu celownika optycznego słynnej
firmy Carl Zeiss Jena.
Metodycznie, zaczynając od dachu
zaczął przeszukiwać wzrokiem wzmocnionym cudem
niemieckiej optyki fronton budynku po przeciwległej
stronie ulicy. Doskonale wiedział kogo szuka. Radziecki
strzelec trzymał w szachu całe skrzyżowanie. Sojusznik
w wojnie przeciwko nazistowskim Niemcom MUSIAŁ zginać z
jego ręki, gdyż zadanie jakie mu postawiono wymagało
tego. Mozolnie przeglądając poszczególne piętra zauważył
szary, dziwny kształt w rogu okna na 3 piętrze.
Dostrajając celownik był już pewien, że Rosjanin śpi,
a ten przedmiot, który widzi to czapka-uszanka na jego głowie.
Dokładnie wycelował umieszczając siatki celownika na głowie
Rosjanina, z niewielką poprawką na ewentualny,
odruchowy ruch ofiary, po czym powoli przez nos wypuścił
powietrze z płuc i wstrzymując oddech powoli nacisnął
język spustowy karabinka. Huk strzału wypełnił
powietrze, lecz dla Rosjanina nie miało to już
znaczenia, jako że hałas dla martwych jest już sprawą
obojętną.

Znalazłem się w nie kiepskiej, jak powiadają zaprzyjaźnieni
osiedlowi żule sytuacji, jako ten co skreślić słów
kilka powinien na temat gry akcji z trybem FPP i TPP o
dumnej nazwie „Sniper Elite”. Mój dyskomfort budzi
fakt zakwalifikowania tej gry do gatunku action, co moim
zdaniem jest sporym błędem, gdyż jako żywa gra jest
symulatorem. I to programem symulującym ludzkie działania
związane z określoną sytuacją, czasem i fabułą gry.
W ostatnim czasie, szczególnie w drugiej połowie 2005
r. na rynku gier komputerowych prawie jednocześnie
pojawiły się gry z fabułą opisującą wydarzenia
historyczne związane z Drugą Wojną Światową. Warto
wymienić tu „Call of Duty 2”, „Brothers In Arms”
czy też kolejną kontynuację jak zawsze świetnego
„Medal of Honor”. Tym razem jednak temat został
potraktowany zupełnie inaczej. Fabuła rozgrywa się w
ciągu kilku ostatnich dni istnienia, tysiącletniej jak
chciał Hitler, III Rzeszy. Nasz bohater i zarazem główna
postać gry jest Amerykaninem, wyszkolonym przez OSS (która
później przekształciła się w CIA} i przerzuconym na
wschodni odcinek frontu, a konkretnie do Berlina gdzie
trwają zaciekłe
walki. Specjalnością wojskową jego jest strzelec
wyborowy, popularnie mówiąc snajper. W kulisy zadania
delikatnie wprowadza Nas już intro gry. Otóż w
ostatnich dniach walk na ulicach Berlina zauważona została
wzmożona aktywność NKWD (sowieckich służb
specjalnych). Funkcjonariusze tych służb na zdobytych
terenach prowadzą poszukiwania
za materiałami naukowymi niemieckich uczonych dotyczącymi
głównie zaawansowanych prac nad bronią rakietową i
bronią atomową, które miały być Wunderwaffe –
cudowną bronią dogorywającej III Rzeszy Adolfa
Hitlera. Naszym zadaniem jest niedopuszczenie, aby
dokumenty tak pożądane przez Stalina znalazły się w
jego rękach. W tym celu właśnie znajdziesz się Graczu
przebrany w niemiecki mundur na ulicach Berlina w
ostatnich dniach kwietnia 1945 roku. Poszczególne misje,
a jest ich 28 powiązane w logiczną całość poprowadzą
do końcowego sukcesu i wykonania powierzonego zadania. I
właśnie w tym momencie gra nasza przekształca się w
prawdziwy symulator, tym razem strzelca wyborowego. Dla
ludzi nieobdarzonych zbytnią cierpliwością i
raptusowatych (nerwusów inaczej) moja dobra rada: „Sniper
Elite” dajcie w prezencie komukolwiek, odłóżcie na półkę
ale w nią nie grajcie, gdyż nie macie najmniejszych
szans na ukończenie tej gry. W czasie gry odwzorowana
została cała mechanika strzału, należy dodać - celnego
strzału. To NIE JEST prosta strzelanka.

Piszę te słowa
z tym większą satysfakcją, jako że w czasie odbywania
tzw. zasadniczej służby wojskowej wiele lat temu dane
było mi poznać zagadnienia związane z zaawansowanym
strzelaniem. Moim „narzędziem” w tamtym czasie był
karabin SWD – jeden z najlepszych karabinów
snajperskich na świecie. Teraz do rzeczy. Środowisko,
czyli otoczenie, w którym przyjdzie nam działać jest
niemal fotograficzną kopią stanu stolicy Niemiec z
ostatnich dni wojny. Twórcy gry włożyli wiele pracy,
aby uzyskać ten efekt. Topografia miasta jest naprawdę
na wysokim poziomie. Do wykorzystania jest wiele
nieszablonowych lokacji (m.in. przejścia przez piwnice),
oraz ruiny stwarzające możliwości ukrycia. Bo właśnie
ukrycie, swoista niewidzialność będzie naszym głównym
sprzymierzeńcem. Przeciwnicy zostali wyposażeni przez
twórców gry w wysokie AI i ich znakiem firmowym jest
zupełna nie przewidywalność zachowań, bardzo zbliżona
do naturalnych. Zaalarmowani strzałem zrobią naprawdę
wiele, aby dociec skąd ten strzał padł. Teraz słów
kilka o wspomnianej wcześniej mechanice strzału. Na
celny strzał składa się szereg czynników. Po pierwsze
punkt celu, jako że pocisk nie porusza się po prostej
nieskończonej, ale po krzywej zwanej torem balistycznym.
Następnie warunki zewnętrzne: porywisty wiatr może wręcz
uniemożliwić strzał nawet na średnim dystansie, o dużym
nie wspominając. Dodatkowo, obiekt, czyli cel będący w
ruchu stwarza konieczność przyjęcia poprawki do
namierzanego celu, co z kolei determinowane szybkością
z jaką ten cel się porusza. Współczesne celowniki
optyczne wykorzystują zjawisko paralaksy, ale to temat
na odrębną publikację. To nie koniec atrakcji! W
czasie walk na każdym froncie występują przestoje,
czyli cisza zupełna. Można ją wykorzystać na swoją
korzyść, skądinąd ja mam akurat zdanie odwrotne: im
większy zamęt tym lepiej. W ogólnym tumulcie łatwiej
po prostu huk strzału ukryć! W tym miejscu wspomnę
jeszcze, że ciało zabitego wroga w miejscu, w którym
Nas być nie powinno można ukryć, aby powstrzymać na
jakiś czas akcję ze strony przeciwników. Trudne? Być
może, ale kto powiedział, że ma być łatwo? Nikt się
nie zgłasza? I BARDZO DOBRZE!!
„Sniper Elite” jest grą nietuzinkową. Dostarcza
naprawdę wiele wrażeń i wymusza konieczność myślenia
taktycznego. Strzał jest tylko środkiem do osiągnięcia
celu. Przed i po nim trzeba wykonać wiele czynności,
aby osiągnąć ten cel. Skuteczne ukrycie, podejście na
pozycję czy w końcu po strzale odejście z miejsca
NIEPOWODUJĄCE natychmiastowego pościgu to suma czynników,
które musimy z powodzeniem ze sobą skojarzyć. Mogę
z czystym sumieniem polecić grę tym wszystkim, którzy
lubią wyzwania. Możliwość określania stopnia
realizmu jest bardzo cenna, ale tylko gra na jego wysokim
poziomie dostarcza wrażeń! Nie bądźcie specjalnie
zdziwieni, gdy na oko pewny strzał okaże się zupełną
porażką. Takie jest życie i fizyka – niestety. Z
uwagi na fakt, że sam często na początku grania stawałem
się celem dla rosyjskich snajperów momentami ta gra
przypominała mi świetny film „Wróg u bram”, który
w tym miejscu pozwalam sobie gorąco polecić – naprawdę
jest GODNY obejrzenia!

Słów kilka o grze. Grafika niestety nie oszałamia, ale
jest na przyzwoitym poziomie. Ścieżka dźwiękowa
generalnie bez zarzutu, natomiast grywalność jak
najbardziej na TAK, jak to mawia pewien showman z
telewizji. Szczególnie gorąco polecam tym Graczom, którzy
najlepiej czują się w realiach II Wojny Światowej.
I to koniec niestety dobrych wiadomości! Opisany „Sniper
Elite” jest na naszym rynku niedostępny, jako że
dystrybutorzy znowu zaspali. Końcówka roku 2005 naprawdę
nie była dla nich imponująca, a szkoda, bo ta gra ma
wszelkie dane, aby stać się przebojem. Można ją
spotkać w ofercie Allegro i e-Bay, nie jest szaleńczo
droga, ale warto ją kupić. Ma swój niepowtarzalny
klimat i to jest to!
|