|
Ensemble...
Firma, dzięki której zaliczyłem kilka nieprzespanych
nocy... I prawdopodobnie nie tylko ja... Dawno, dawno
temu w 1998 roku, dopadłem doskonała grę zatytułowaną
Age of Empires.
Na tamte standardy była wspaniała (jeśli
nie powiedzieć wybitna) pod względem grafiki, posiadała
wspaniale dźwięki, multum opcji i bardzo rozbudowane
drzewo technologiczne. Potrafiła wciągnąć na długie
godziny i praktycznie do wyjścia następnej części nie
znudziła mi się, a to chyba o czymś świadczy...
Najnowsza gra Ensemble przypomniała mi właśnie tamte
czasy...
Najpierw kilka slow wyjaśnienia dla tych, którzy o grze
tej w ogóle nie słyszeli. AoE to strategia czasu
rzeczywistego, nastawiającą rozgrywkę głownie na walkę.
Akcja AoE toczyła się w czasach starożytnych, dwójka
rozgrywała się w średniowieczu, natomiast najnowsza część
rozgrywa się niedługo po odkryciu ameryki przez
Kolumba. Nowością jest to, iż podczas walki, budowy
nowych jednostek, budynków, wypełnianiu questów, itd.,
zdobywamy doświadczenie. Dzięki doświadczeniu możemy
z miasta matki wysyłać zaopatrzenie do kolonii oraz może
zdobywać nowe poziomy, za które możemy kupować nowe
karty, pozwalające wysyłać nam nowe zaopatrzenie, i
tak w kolko. Karty są różnorodne, niektóre
wielorazowego użytku wysyłające np. żywność, a inne
jednorazowego wysyłające nowe jednostki, dające,
bonusy do danych jednostek itp. Tych drugich jest
znacznie więcej, lecz na późniejszych poziomach miasta
matki jest ich taka ilość, iż starczają do końca
rozgrywki i jeszcze trochę zostaje...

Kampania single
player opowiada historię rodu Blackow poczynając od
historii Morgana poszukującego fontanny młodości,
poprzez Johna walczącego z Brytyjczykami poszukującymi
wcześniej wspomnianej fontanny, do Julliet budującej
tory kolejowe w Ameryce. Odkrywanie wszystkich trzech
historii przyswarza dość sporo satysfakcji, jednakże
sama walka w nich jest naprawdę wspaniała. Tu trzeba
zauważyć, iż czasem gra nie uznaje nam zwycięstwa,
tzn. wypełniamy wszystkie zadania jednak gra się nie kończy,
dlatego radze zapisać grę zawsze pod koniec rozgrywki.
Poszczególne misje są dość zróżnicowane, zazwyczaj
musimy zniszczyć kolonie wroga, jednakże często jest
to jeden z głównych celów, a i każda misja zawiera dość
sporo (jak na RTS) zadań pobocznych. Drzewo
technologiczne jest bardzo rozbudowane, ilość jednostek
jest wystarczająca.... Co ciekawe w zależności jak
lubimy walczyć i jaka taktykę stosujemy, wynajdujemy
zupełnie inne ulepszenia i szkolimy inne jednostki. Ilość
budynków nie jest zbyt duża, jednak jest to gra
nastawiona na walkę, a nie budowanie, wiec można to
jakoś wybaczyć. Można zauważyć spora ilość zmian w
stosunku do poprzednich części. Teraz już chłopi
zbierający surowce nie odnoszą surowców do budynków,
tylko od razu trafiają one do naszych zasobów. Jest to
dość duże ułatwienie. Ciekawe jest to, iż teraz,
maszyny alby oddać strzał musza się rozłożyć. Niektóre
z nich mogą powoli się poruszać w takim stanie, jednakże
sprzęt nastawiony głównie do niszczenia budynków należy
najpierw złożyć, aby mógł on się poruszyć... Trwa
to zaledwie kilka sekund, jednakże znacznie zmienia
taktykę bitwy, tym bardziej, iż maszyny są tez dość
skuteczne w stosunku do jednostek.

Grafika... Ciężko ją opisać... Jest cudowna...
Wszystko się, co powinno, porusza się, podłoże wprost
zachwyca... Ostatni raz się tak chyba zachwycałem
grafiką przy B&W2. Jeśli ktoś grał, może sobie
wyobrazić co się tu dzieje... Na osobne zachwyty zasługuje
woda. Brak jest w niej jakiejkolwiek sztuczności,
wszystko się pięknie odbija i naprawdę cieszy oko...
Gra pod tym względem jest naprawdę dopracowana...
Postarano się tez o dodatkowe szczegóły takie jak
latające ptaki (swoja drogą naprawdę przyciągają sobą
uwagę... (nie wiem czemu...), Naprawdę zróżnicowane
podłoże, rag doll (!!!) itp. Jednostki z dala wyglądają
na naprawdę dopracowane, przy większym zbliżeniu SA
trochę kanciaste, jednakże z przybliżenia prawie się
nie korzysta. Jedynie w statkach ostudzilo moje zachwyty
to, iż nie zostawiaja po fal, nic, wyglądają tez i
sprawiaja wrazenie jakby sunęły po lodzie... Budynki są
bardzo szczegółowe, nawet przy zbliżeniach... Nowością
w grach (chyba) jest to, iż rozpadają się one
widowiskowo pod wpływem wystrzałów maszyn oblężniczych...
Tam gdzie trafił pocisk tam był wybuch, a tam gdzie
wybuch dziura i latające wkoło cegły... Czasami przez
kilka minut nic nie robiłem, tylko patrzyłem, jak sześć
moździerzy niszczy miasto... Naprawdę wspaniały widok,
jakiego nie zobaczycie w żadnej innej grze. Różnego
rodzaju efekty tez stoją na wysokim poziomie, eksplozje,
smugi po pociskach, naprawdę pięknie wyglądają... Pięknie
wygląda tez, jak kula armatnia trafiając w oddział żołnierzy
wzbija ich w powietrze, przewraca itp.
Dźwięki stoją na bardzo wysokim poziomie. Są
dopracowane i mile dla ucha. Muzyka jest klimatyczna,
bardzo klimatyczna. Jest tak doskonale dobrana, ze nawet
po dłuższym obcowaniu z gra nie nudzi się i nie mamy
ochoty na jej wyłączenie. Wręcz przeciwnie, miałem
ochotę ja pogłośnić i jak najszybciej zdobyć
soundtrack...

AL przeciwnika i naszych jednostek stoi na naprawdę
wysokim poziomie. Jednostki reagują na ostrzał
przeciwnika. W końcu tez, mam wrażenie, ze grając z
komputerem nie jest to wszechwiedzącą maszyna tylko gra
on podobnie do ludzkiego gracza... Czasami po wysłaniu
jednostek, zajmuje się czym innym i w tym momencie np.
gdy rozbudujemy kolonię wbiegają one w sam jej środek.
Cieszy tez to, iż on tez musi sobie odkryć mapę i gdy
mamy dobra obronę, nie zna położenia naszej kolonii.
Poszczególnie misje kampanii na średnim poziomie trudności
przechodziłem za pierwszym podejściem, wiec nikomu
chyba przejście gry nie będzie sprawiało większych
problemów. Nie grałem na najwyższym poziomie trudności,
ale sądzę iż rozgrywka nie będzie o wiele
trudniejsza.
Podsumowując, gra jest doskonale wykonana. Praktycznie
nie ma większych bugow, a na nieliczne mniejsze
niedopracowania można przymknąć oko.
Jest to obowiązkowa
pozycja dla fanów RTS, jednak im nie musze tego chyba mówić...
Dla reszty będzie to jedna z ważniejszych pozycji w tym
roku. Śmiem chyba nawet twierdzić, iż AoE3 jest dla
RTS tym, czym Far Cry był dla FPS, ale to tylko moje
zdanie i pewnie kilka osób się z tym nie zgodzi.
|