|
|
|
FILM Źródło
AUTOR Krzysztof 'Voltaire' Sykta
|
Death frees every soul. Ręka wyciągnięta ku nieśmiertelności. Usta przeżuwające fragment kory z Drzewa Życia. Odosobnienie. Samotność. Ból. Stojąc nad krawędzią śmierci. Stojąc poza śmiercią. Ponad codzienną rutyną, ponad zgiełkiem rzeczywistości. Odejście najbliższej osoby stanowi obumarcie cząstki własnego Ja, kaleczy, rani, napawa fermentem uczuć od rezygnacji po krańcową wściekłość. Czasami trzeba spojrzeć z góry, z boku, z innej perspektywy, by przestać się rzucać. Wierzgać niczym nowonarodzone dziecko.

Źródło Darren Aronofsky, bez wątpienia jeden z najwybitniejszych twórców naszych czasów, powraca na ekrany kin po sześciu latach nieobecności, kończąc, nie bez pewnych problemów, trylogię, zapoczątkowaną kinowym debiutem w 1998 roku. I tak jak w swych dwóch poprzednich filmach, tak i tym razem stąpać będziemy po cienkiej linii odgraniczającej świat realny od jego osnowy.
Aronofsky zdaje się patrzyć głębiej niż ktokolwiek inny, zadając pytania fundamentalne, pytania tworzone jednym obrazem lub słowem, dotykające istoty rzeczywistości. Wydane rok temu "Źródło", które pod koniec ubiegłego miesiąca zagościło na półkach dvd, jest filmem różnym od swych poprzedników, a jednocześnie im bliskim. Niektórzy mogą poczuć się zawiedzeni zauważalną zmianą tonacji i środków wyrazu, inni zafascynowani. Jednak od początku taki był zamysł twórczy.
Utrzymany w czarno-białej tonacji Pi dotykał sfery umysłu i rozumu, ego, racjonalizmu i scjentyzmu, poszukiwania klucza do rzeczywistości, tkwiącego w niezmiennym ciągu liczb. Wśród chasydów i kabały. Requiem dla Snu zabierało nas na emocjonalną krawędź piekieł, na sam spód ludzkiego upodlenia i uzależnienia - od narkotyków, tabletek, innych osób. Id, instynkt, seks, miłość. Najbardziej pierwotne z odruchów tkwiących w nas samych. Umysł. Serce i… Dusza.

Źródło Źródło (The Fountain), wkraczając w sferę duchowości, stanowi dopełnienie swoistego tryptyku, oferując doznania równie odmienne i równie poruszające, co w dwóch poprzednich filmach. Jest obrazem niesamowicie plastycznym, pełnym poezji i symboli. Akcja rozgrywa się na trzech planach, gdzie poznajemy tego samego człowieka, Thomasa Creo, w trzech odmiennych wcieleniach: w XVI-wiecznej Hiszpanii, gdzie jako jeden z konkwistadorów, próbując ochronić królową Izabelę przed siłami Inkwizycji, wyrusza do Nowego Świata na poszukiwanie mitycznego Drzewa Życia; w czasach współczesnych i wreszcie w odległej przyszłości, gdzie ten sam bohater podróżuje przez kosmos w stronę konstelacji Oriona, zamknięty w jakby przezroczystej bańce.
|
Wątek współczesny obejmuje większą część filmu w płynny sposób łącząc się z innymi. Dr Tom Creo (Hugh Jackman) pracuje jako chirurg w klinice dla zwierząt, kierowanej przez dr Lillian Guzetti (w jej roli znana z Requiem… Ellen Bursztyn, choć przyznam się, że za pierwszym razem jej nie poznałem). W tym czasie u jego żony (Rachel Weisz) zostaje zdiagnozowany śmiercionośny guz… We wszystkich tych opowieściach spotykamy się z człowiekiem dotkniętym obsesją znalezienia lekarstwa na śmierć, człowieka, który ze śmiercią nie może się pogodzić. Tak naprawdę nie wiemy, który wątek jest tym "prawdziwym", który tylko opowieścią, a który jedynie wspomnieniem lub metaforą.

Źródło Aronofsky po raz kolejny przytłacza, tym razem w sferze wizualizacji. Poetyka obrazu, niemalże każdej sceny, spotęgowana przygniatającą muzyką Kronos Quartet pod batutą Clinta Mansella, sprawia, że momentami przestajemy myśleć, jedyne co robimy to odczuwamy, dając się ponieść Wizji. Wkraczamy, niczym w filmach Lyncha, na ścieżkę symboli, gdzie każdy element ma znaczenie. Pierścień przewijający się przez wieki, gubiony i odnajdywany, hostia z bursztynu, obumierające drzewo i świeży owoc, dający nowe życie. Co warte zaznaczenia: w filmie nie skorzystano z techniki komputerowej (CGI), lecz mikrofotografii, osiągając w ten sposób zdumiewające efekty wizualne.

Źródło Źródło jest filmem oszczędnym w słowach, można by rzec, że nawet zbyt oszczędnym. Być może jest to zabieg celowy - wyłączenie sfery racjonalnej, być może efekt obciętego budżetu i zaniżonych gaż dla głównych aktorów ;) W każdym razie film broni się, choć w moim osobistym zdaniu nie jest to dzieło na miarę Requiem… Dialogi momentami wydają się odrobinę naciągane i wymuszone. Chociaż… Z całą pewnością film porusza, targa emocjami i nie pozostawia obojętnym. Pozostawia trwały ślad na odbiorcy i, pomimo 24 godzin jakie upłynęły od seansu, wciąż nie opuszcza moich myśli, zmuszając niczym Mulholland Drive do zagłębiania się w fabułę. Bez dwóch zdań Arcydzieło, choć niedocenione przez naszych dystrybutorów…

Źródło
|
|
|
|
|
METRYCZKA |
| GATUNEK | Dramat |
| ROK PRODUKCJI | 2006 |
| DYSTRYBUTOR | Cinepix |
| REŻYSER: | Darren Aronofsky |
| SCENARIUSZ: | Darren Aronofsky |
| OBSADA: | Hugh Jackman, Rachel Weisz, Ellen Burstyn |
WERDYKT |
| GRAFIKA | - |
| DŹWIEK | - |
| GRYWALNOŚĆ | - |
| |
OCENA PLAYBACKU |
 | - |
|
|
|