|
|
|
RECENZJE Trauma Center: Under The Knife
AUTOR Konrad 'grk' Górski
|
Producenci gier - w szczególności Japończycy - uwielbiają wymyślać nietypowe zastosowania dla swoich konsol. Już PS2 było przecież kombajnem do karaoke, tańczenia, urządzania teleturniejów oraz mnóstwa innych, pozornie niezwiązanych z grami, czynności. Zupełnie nowe horyzonty otworzyły się przed kreatywnymi twórcami z Kraju Kwitnącej Wiśni wraz z premierą Nintendo DS. W omawianym przypadku stylus przemienia się w... skalpel.
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem Trauma Center: Under The Knife, myśli moje ułożyły się w trzy jakże wymowne litery: WTF?! Pomysł zostania chirurgiem wydał mi się, może trochę bezpodstawnie, na tyle szalony, że postanowiłem spróbować.
 Trauma Center W grze wcielamy się w dra Dereka Stilesa - młodego i początkowo trochę zielonego, acz zdolnego i ambitnego lekarza medycyny. Prowadzimy bohatera przez szereg różnorodnych operacji, dzięki czemu nabiera on (my zresztą też) doświadczenia i sprawności. Po pewnym czasie Derek zdaje sobie sprawę, iż posiada nadludzką zdolność, niezwykle przydatną w czasie zabiegu - tzw. Healing Touch (znany powszechnie graczom jako... bullet-time). Wkrótce miasto, w którym dzieje się akcja, staje w obliczu zagrożenia nowym rodzajem broni biologicznej, zwanym GUILT. Oczywiście okazuje się, iż nasz doktorek ma idealne predyspozycje do uratowania miasta. Fabuła może nie jest powalająca, choć przyjemnie śledzi się zawodowe sukcesy naszego podopiecznego. Ukazywana jest w dość powszechnej dla konsol Nintendo formie cut-scenek powstałych ze slajdów z wypowiedziami postaci.
 Trauma Center Same operacje zaś wyglądają bardzo realistycznie (jak na możliwości konsolki - choć sami autorzy na początku gry piszą, że wszelkie ukazane techniki "krojenia" nie mają nic wspólnego z rzeczywistością). Skórę pacjenta najpierw należy zdezynfekować, wykonać pierwsze nacięcie - dalej bywa różnie. Oczywiście wszystko dzieje się na ekranie dotykowym - wszystkie czynności wykonujemy samodzielnie. Misje, które przyjdzie nam wykonać, są bardzo zróżnicowane; od rutynowego usunięcia kawałków szkła z rany lub guza z narządu, przez eksterminację pasożytów GUILT, aż po (uwaga, mały spojler) rozbrojenie bomby. Aby tego wszystkiego dokonać, zaopatrzeni zostajemy w szereg narzędzi. Oprócz wspomnianego już skalpela dysponujemy bardzo uniwersalnym żelem dezynfekcyjnym, laserem, szczypcami, ssakiem oraz strzykawką z "magicznym" płynem podtrzymującym w pacjencie życie (które w grze określone zostało jako "vitals" i zmierzone w procentach; gdy licznik spadnie do zera - musimy powtarzać operację od początku). Po wykonaniu zadania trzeba pacjenta oczywiście pozszywać i założyć opatrunek. Na to wszystko mamy dodatkowo nałożony limit czasowy. Jeśli roboty jest tyle, że nie sposób sobie poradzić - wykonując stylusem ruch w kształcie gwiazdy uruchamiamy tryb Healing Touch, w którym czas na chwilę zwalnia.
|
Jak to wygląda w praktyce? Otóż rewelacyjnie! Trójwymiarowe modele narządów nie są może odwzorowane z - notabene - chirurgiczną precyzją, lecz samo wrażenie ratowania czyjegoś życia pozwala niesamowicie wczuć się w skórę doktora Stilesa. Nie raz i nie dwa zmywałem z DS-a litry potu po jakiejś wyjątkowo trudnej operacji. Po każdej z nich zostajemy ocenieni. Tutaj do gry się przyczepię, gdyż ocena ta (A, B, C lub S) wystawiana jest raczej bardziej przypadkowo niż za rzeczywiste dokonania. Czasem po wielu pomyłkach dostawałem A, natomiast w większości wypadków (nawet po wykonaniu pozornie bezbłędnego zabiegu) było to C, czyli Rookie Doctor. Cóż, nigdy nie zamierzałem zdawać na medycynę... Jeśli komuś jednak bardzo zależy na poprawieniu rankingu, może próbować ponownie w trybie Challenge. Z istotniejszych wad (aczkolwiek i tak nie na tyle istotnych, aby drastycznie wpłynąć na ocenę gry) mogę wymienić fakt, iż czasem nie do końca wiadomo o co w danej misji chodzi. Może to po części wina mojej nieznajomości angielskich terminów medycznych, ale do niektórych operacji musiałem podchodzić po kilka razy po to jedynie, aby załapać, co ja tam w ogóle mam zrobić [mCrvn - przy dobrej znajomości angielskiego (medycznego) wszystko jest jasne niczym piwo :D].
Co do kwestii audiowizualnej, nie ma się właściwie do czego przyczepić. Wszystko wygląda przyzwoicie, nie przycina ani się nie wiesza. Muzyka? Podkład w formacie MIDI-podobnym, zróżnicowany w zależności od miejsca akcji i bieżącej sytuacji, generalnie nie wpada w ucho, choć i nie przeszkadza w rozgrywce. Do tego dochodzi kilkadziesiąt (kilkaset?) krótkich sampli naszej uroczej asystentki Angie oraz innych lekarzy, pomagających przy operacji. Są to krótkie zdania typu "We're running out of time", "Vitals dropping" czy po prostu "Dr Stiles!".

Trauma Center Grę oceniam bardzo wysoko. Wbrew pozorom, nie opowiada ona jedynie o przygodach lekarza i jego asystentki. Poruszana w niej tematyka jest znacznie głębsza i dotyczy sfery etyki i problemów społecznych, takich jak samobójstwo, eutanazja czy terroryzm. W TC: UTK powinien zagrać każdy, kto ma zamiar zostać chirurgiem lub też lekarzem/pielęgniarką w ogóle. Bynajmniej nie dlatego, żeby nauczyć się anatomii człowieka z gry. Powody są dwa - po pierwsze, jeśli ktoś z naszych rodaków chce wyjechać do pracy w służbie zdrowia za granicą, ma szansę świetnie podszkolić sobie terminologię medyczną (sam często sięgałem po słownik, aby poznać polskie odpowiedniki nazw narządów). Po drugie - ta gra, zresztą tak jak i znakomita większość pozycji DS-owych, wyrabia pewną dłoń, co zapewne przydać się może w zawodzie chirurga. Sam zdziwiłem się, jakiej precyzji nabrała moja zazwyczaj chwiejna ręka. W dodatku nauczyć się można szybkiego podejmowania decyzji oraz szukania alternatywnych rozwiązań. A już na pewno W Trauma Center powinien zagrać każdy, kto chciałby choć na chwilę uciec do świata, w którym życie i zdrowie pacjenta jest ważniejsze od zarobków leczącego.
|
|
|
|
|
METRYCZKA |
| GATUNEK | symulacja/zręcznościowa |
| PRODUCENT | ATLUS |
| DYSTRYBUTOR PL | Nintendo |
| WWW | oficjalna strona |
| WYMAGANIA | Nintendo DS |
| DATA PREMIERY | 28.04.2006r. (Europa) |
| PEGI RATING: | 12+ |
WERDYKT |
| GRAFIKA | 8 |
| DŹWIEK | 6 |
| GRYWALNOŚĆ | 10 |
+ Pomysł, pomysł, pomysł!
+ Techniki wykonywania zabiegów
+ Różnorodność misji
+ Grafika
+ Grywalność | - Dziwny system oceniania
- Czasem nie do końca wiadomo, na czym polegają cele misji
- Muzyka - niespecjalna (choć nie przeszkadza) |
OCENA PLAYBACKU |
| 8+ |
|
|
|