Ultimate Spider Man
Gatunek: cRPG
Producent: Lionhead Studios
Dystrybutor: Microsoft
Wymagania: Procesor 1.2 GHz, 256 MB RAM, karta grafiki 32MB, 3.5 GB HDD, Windows 2000/XP.
Recenzja
    To już czwarta gra traktująca o dobrze znanym wszystkim bohaterze. Jak do tej pory użytkownicy pctów naprawdę nie mieli po co skakać na pajęczynie, gdyż ta była straszliwie cieniutka… Ultimate Spider Man zmiata jednak konkurencję z powierzchni ziemi i stanowi jeden z najbardziej gorących hitów tej jesieni!

Zgodnie z zapowiedziami w grze pokierujemy dwoma skrajnynie odmiennymi postaciami. Zabieg taki cieszy się ostatnio bardzo dużym wzięciem i zastosowano go choćby w King Kongu, czy w najnowszym Prince of Persia. W tych tytułach daje się zauważyć ciekawą zależność- możemy bowiem animować tak dobrego i szlachetnego herosa, który pomaga biednym dziewicom i dzieciakom, jak i jego nikczemnego przeciwnika. Do pary Jack- Kong i Prince- Dark Prince dołącza Spider I Venom. Tego pierwszego chyba przedstawiać nie trzeba- Peter Parker, to (wg. Odświeżonej wersji jego przygód nazwanej Ultimate) 15 letni młodzieniec, który został ukąszony przez zwyczajnego inaczej pająka. Jak wiemy, to wydarzenie zupełnie odmieniło jego życie. Chłopak zyskał nadprzyrodzone moce, przywdział czerwony kostium i od tamtej pory śmiało hasa po dachach i walczy ze zbrodnią i występkiem. Z kolei jego największym przeciwnikiem jest Venom, Eddie Brok w czarnym kostiumie- pasożycie. Waży on kilka ton i swobodnie skaczący kilkaset metrów w góre i mający siłę kilkudziesięciu mężczyzn. Obaj panowie są naprawdę zupełnie różni!



Już intro wprowadza specyficzny w klimat opowieści. Mówiono o komiksowej grafice i ten efekt, faktycznie, uzyskano. Rozmaite filtry i cel shading zbliżają Ultimate’a do papierowych pasków z przygodami Parkera. Przez chwilę może ci się to wydawać rozwiązaniem chybionym. Gry od dłuższego czasu dążą do urealniania, ale też część niezmiennie stara się od rzeczywistości jakoś odróżniać, a ten tytuł śmiało wpisuje się w tą drugą kategorię. Owszem, na każdej z postaci nie widać wielu szczegółów w rodzaju falujących włosów, czy zmarszczek, ale chyba nie o to chodziło. Jest kolorowo, estetycznie, a połyski na zbrojach, czy kostium Venoma potrafią nieźle zadziwić! Modele postaci są niezłe, choć miastu brakuje już takiego polotu. Płaskie okna i kiepsko zrobione samochody to nie jest to, c tygrysy lubią najbardziej…

Przejdźmy dalej, a konkretnie do samej gry Spiderem. To naprawdę niesamowite, ale dopiero przy czwartym podejściu wszystko zostało zrealizowane jak należy! Począwszy od systemu bujania na pajęczynie, aż po efektowną walkę! Na początku sterowanie przeraża (sama myszka odpowiada wyłącznie za nasze susy na pajęczynie, a do obsługi reszty przydałaby się trzecia ręka i dodatkowa para oczu!) i co to wrażliwszym od razu radzę podpiąć pada, albo zaopatrzyć się w dużą porcję Nerwosolu! Po godzince jednak nie zauważa się różnicy! Ta faza rozgrywki to klasa sama w sobie! Czuć, że kierujemy leciutkim i zręcznym akrobatą, co i rusz w powietrzu wykonujemy efektowne salta, wskakujemy na dachy i biegamy po ścianach. A podczas rozgrywki systematycznie wzbogacany jest nasz system walki- żyć nie umierać! Misje możemy podzielić na dwa typy- konieczne do przejścia fabuły i dodatkowe. Stymże, że aby odblokować kolejne przygody związane z historią (niezłą, bo spisaną piórem profesjonalnego twórcy komiksów), trzeba się zawsze nieco napocić przy tych „nieobowiązkowych”. I tak ratujemy ofiary napadów, robotników, którzy spadają z dachu i ostatnimi siłami przytrzymują się gzymsu, czy ruszamy w szaleńczy pościg za samochodem rabusiów. Z innych atrakcji- możemy również wziąć udział w kilku wyścigach wyścigach rozgromić grupy przestępców, przestępców wielkich rajdach z Human Torchem z Fantastycznej Czwórki nie wspominając! Mimo, że wszystko lekko śmierdzi sztucznym wydłużaniem czasu rozgrywki, to jest bardzo przyjemnie i miło!

Gra pająkiem to betka w porównaniu z animowaniem Venoma! Wielka bestia wykonuje olbrzymie skoki z dachu na dach, zostawiając po każdym efektowne wgniecenie. Po wieżowcach wspina się dzięki ostrym jak brzytwy pazurom, czasem może dostać się w żądane miejsce dzięki elastycznemu kostiumowi! Ucieka, czy ściga się często, ale również walczy i to jak! Efektowne pojedynki urozmaicają rzucane w powietrze samochody, czy pochłanianie wrogów w celu regeneracji kostiumu (ten i tak caly czas pobiera z Broka energię, ale drastycznie spada ona dopiero podczas pojedynków). A do tego przygrywa nam naprawdę mocna muzyka, a klimatu dodaje ciemna i głucha noc w tle. Wrażenia są naprawdę niepowtarzalne!



Większość misji można streścić w schemacie „pościg- walka z bossem”, czasem przeplatane jest to ratowaniem cywili, którzy wskutek działalności przeciwnika znaleźli się w niebezpieczeństwie (jednak ten fragment doświadczamy tylko w misjach Spider Mana, z wiadomych przyczyn). Sama gonitwa jest emocjonująca, bo pojawia się specjalny pasek „oddalenia” od wroga. Jeśli odlecimy za daleko, kawałek zadania trzeba będzie powtórzyć. Nie powiem, frustrujące. Zapis byłby zbawienny, ale go nie ma i jeśli przerwiemy grę, przy następnym podejściu misję zaczniemy od nowa. Gdy już dorwiemy gagatka, trzeba będzie znaleźć jakiś sposób na pokonanie go. Gra powraca do starego zwyczaju znanego z platformerów. Boss nie jest zwykłym potworem w którego trzeba po prostu odpowiednio długo bić, aż padnie. Na każdego z całej wesołej gromadki znaleźć trzeba jakiś fortel. A trzeba wam wiedzieć, że walczyć tak będziemy z wieloma znajomkami- od Wolverina, przez Elektro, aż po Cernedża.

Z czystym sumieniem i ręką na sercu powiem: Gra się nie nudzi. Do samego końca przyjemnie jest polatać po Nowym Jorku i spuścić łomot kilku łajdakom (bądź w wersji z symbiotem- szaleć wśród ludzi Nicka Furry). Kłopot w tym, że nie nudzi się głównie dlatego, że… Niespodziewanie szybko się kończy. 6 Godzin i po herbacie. Wolę już jednak to 6, najeżonych szybką akcją godzin, niźli kilkanaście nudnawych dni spędzonych z innym tytułem.

Wyłania nam się obraz kobiety. Jest naprawdę ładna i ma wszystko na swoim miejscu. Przy bliższym kontakcie okazuje się jednak, że romans z nią kończy się bardzo szybko i jest do tego sztucznie przeciągany. Cóż- romansujcie, bo jest z kim, a druga taka sztuka jeszcze długo się nie pojawi!