Retro - Film - Formuła


Postanowiłem tak nietypowo, napisać recenzję. Jak się domyśleliście nie będzie to recenzja żadnego z nowych filmów, które są obecnie w kinie, ale postanowiłem odkopać półki pełne przeróżnych rzeczy i wybrałem jeden z lepszych filmów, które z ręką na sercu mogę polecić. W tym miesiącu chciałbym się skupić na doskonałym filmie Formuła. Najprościej było by powiedzieć że jest to połączenie cech filmu Tarrantino, takich jak Pulp Fiction, oraz Przekrętu... ale to by była niepełna definicja tak dobrego tytułu.


Formułę, można włączyć do gatunku czarnej komedii ale czy tylko?? Jest to także doskonały film akcji. Ten film się po prostu ogląda idealnie, lekko, łatwo i przyjemnie, bez żadnych zgrzytów i nudnych monotonnych elementów. W tym filmie wprost urzekła mnie kreacja Samuel-a L. Jackson-a... Murzyn w szkockim kilcie było po prostu kapitalnym pomysłem, nie do skopiowania. A w dodatku obdarowanie bohatera umiejętnościami wymachiwania kijem golfowym oraz talent do chemii, tworzy po prostu mieszankę wybuchową. Ze świecą szukać, drugiego takiego bohatera. Dodatkowym atutem, szczególnie dla mnie było imię szanownego chemika: Elmo McElroy ;)
Nie ma sensu więcej wychwalać jednego bohatera bo było by to bezcelowe, więc pozostańmy jedynie przy tym, że tak zwariowanej i barwnej (i bynajmniej nie chodzi to o kolor skóry) nie da rady znaleźć.


Fabuła filmu jest dosyć, ciekawa i całkiem ciekawie się wszystkie wątki splatają... Jest Jaszczur, boss narkotykowego światka, Elmo – wykwintny chemik, płatna zabójczyni oraz jej eks. Już widać że z tego nic dobrego nie wyjdzie, zwłaszcza na początku. Nie zdradzając fabuły filmu dodam, że kończy się całkiem dobrze, oprócz szanownego bosa Jaszczura, który po prostu się ulotnił ;)


Do wykonania filmu nie można się przyczepić. Czuć tutaj odmienny klimat, co jest bardzo dużym plusem, albowiem ostatnio filmy są robione na jedno kopyto, i w gruncie rzeczy bardzo łatwo porównać jeden film do drugiego. Tutaj jest inaczej... Reżyser pokazał po prostu swój kunszt i pokazał jak powinien wyglądać prawdziwy, dobry film, a nie jakieś tam pitu, pitu byleby bardziej efektowne i głośniejsze... ;)


Niektórzy oceniają ten film jako kiepską podróbkę brytyjskiego kina gangsterskiego, zrobioną przez Chinczyka... Nic bardziej mylnego. Nie mylmy tutaj pojęć. Ten film w żadnym wypadku nie miał nawiązywać do starszych filmów tego gatunku, miał być lekką wariacją na ten temat. Filmem na luzie który może wyśmiewać stare, zdeka sztywne produkcje. Reżyser Ronny Yu stworzył tutaj po prostu unikalny klimat, film który nie jest kopią żadnego innego, oraz film który trudno skopiować. Niektórzy i tutaj powrót do tematu, narzucają filmowi liczne zapożyczenia. Powtarzam to jest wariacja. Ale do takich filmów trzeba podchodzić jako do dzieła pewnego człowieka który miał wizję i ją zrealizował, a nie pod kątem tego co ten film kopiuje. Jeżeli byśmy oceniali tym sposobem wszystkie filmy, to w gruncie rzeczy każda produkcja jest kopia innej. Przepraszam, ale teraz już nie da się wymyślić czegoś co nie zostało jeszcze wykorzystane, ponieważ po prostu pomysły musza się kiedyś skończyć, a to już zrobili dobre kilkanaście lat temu.


Pomimo narzekań co niektórych krytyków film, choć nakręcony niskimi nakładami, jest filmem wyróżniającym się, dla tych co potrafią odróżnić specyficzne, dopracowane kino, w którym widać nietypową koncepcję. Film jest bardzo dobry i spodoba się każdemu, ale jest jeden warunek, albo jesteś z młodego pokolenia, albo człowiekiem nastawionym na „inne” kino, inni mogą sobie dać spokój i oszczędzić późniejszych słów krytyki...
Film polecam!


Tekst: elmo