F.E.A.R. by JokerGatunek: strategia Producent: Monolith Dystrybutor: VU Games Wymagania: 1.7 GHz, 512 MB, k.graf 64 MB |
||
|
Recenzja
F.E.A.R, First Encounter Assault Recon, tajna jednostka specjalna na utrzymaniu rządu. Zajmuje się ona sprawami nietypowymi i nie nadającymi się do ogłoszenia w opinii publicznej.
![]() Wkracza ona do akcji z ramienia swoich pracodawców, w momencie gdy oddział zmutowanych superżołnierzy dowodzonych telepatycznie przez niejakiego Paxtona Fettela atakuje organizację przynoszącą miliardy zysku. W grze wcielamy się w początkującego komandosa, który ledwo co przeszedł szkolenie podstawowe. W intrze widzimy starego wygę, o polskich korzeniach zresztą (Jankowski), który sprzeciwia się naszemu pójściu na front. Na szczęście, a może na nieszczęście, dla naszego bohatera, zostajemy wysłani do walki. Na miejscu okazuje się, że wszędzie widać ciała, lub tylko ogromne kałuże krwi, czy też kościotrupy, żołnierzy. Akcja toczy się naprawdę szybko. Co chwila towarzyszą nam tajemnicze halucynacje. Raz widzimy spalającego się na popiół Jankowskiego, innym razem zwykłego nieznajomego żołnierza lub tajemniczą dziewczynkę z czarnymi włosami zasłaniającymi jej twarz ... Już w pierwszej misji mamy jednak okazję zetknąć się także z prawdziwym przeciwnikiem, niestety skryptowanym, jakim jest kanibal. Dowódca rebelii. Warto jeszcze raz wspomnieć o tajemniczych zwidach. Pojawiają się one dosyć rzadko i nie wzbudzają z początku żadnych podejrzeń. Kiedy jednak się do nich zbliżymy nagle rozpływają się w powietrzu. Nawet po kilku godzinach spędzonych z grą zdarzało mi się wystrzelić kilka pocisków w stronę wyimaginowanego żołnierza. Drugim aspektem takiego systemu, po traceniu amunicji, jest budowa klimatu. Niespodziewane natknięcie się, na ułamek sekundy, na czarnowłosą dziewczynkę, o której już wcześniej napomknąłem, może napędzić naprawdę niezłego stracha. Wiele jest takich momentów w grze. Jeśli dodamy do tego pomieszczenia, pełne zaciemnionych kątów, w których może czaić się niebezpieczeństwo, na karku zaczynają się jeżyć prawdziwe, już nie wymyślone, włosy. Gra ogólnie ma niesamowity klimat budzący niepewność i narzucający graczowi bezustanną ostrożność. Nie jest na pewno stworzona dla ludzi o słabych nerwach, sikających po nogach podczas gry w Dooma. Nie brakuje w niej akcji, owszem. W końcu mamy do czynienia z wyspecjalizowanym oddziałem. Oba elementy bardzo dobrze ze sobą współgrają. Jednak i dla tych wrażliwych jest opcja udogadniająca życie, mianowicie zwykłe rozjaśnienie. Znikają wtedy wszystkie zakamarki i kąty, a sama gra traci bardzo dużo na klimacie. Takie rozwiązanie polecałbym dla osób szukających prostej, niezobowiązującej rozwałki, lub odstresowywacza. ![]() Oprawa graficzna stoi na naprawdę wysokim poziomie. Miałem okazję grać na najwyższych detalach, więc wiem co mówię ;]. Wszystkie tekstury są bardzo szczegółowe, a ślady po pociskach wbitych w ścianę wyglądają naprawdę realistycznie. Trafieni żołnierze elegancko kładą się na ziemi, różnie, w różnych sytuacjach. Przeciwnicy przydybani w biegu rzucają się na ziemię próbując ostatnim tchnieniem uciec przed lecącymi weń kulami, a ci trafieni z znienacka prosto w głowę zostają odrzuceni i zatrzymują się na najbliższej przeszkodzie. Muszę przyznać, że nieraz udaje im się ta ucieczka. Dzieje się tak z powodu ich inteligencji. Oponenci kryją się przed naszymi kulami, strzelają zza skrzyń, przeskakują płotki i rzucają się na ziemię, aby jak najszybciej udać się za najbliższą zasłonę. Zadziwia także współpraca pomiędzy nimi. Jedni zachodzą nas od tyłu, inni z przodu osłaniani przez swoich sojuszników. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że mówią sobie nawzajem o tym, co za chwilę zrobią! Nie raz kryjąc się przed wrogim ostrzałem, możemy usłyszeć okrzyk "fire In the hole", lub "cover me" i naprawdę robią to co wcześniej zaanonsowali. Daje nam to możliwość ucieczki lub znalezienia bardziej przytulnego kącika. W celu zlikwidowania wrogów przyjdzie nam z pomocą całkiem znośny arsenalik. Co prawda nie jest to to, co trzymam pod swoim łóżeczkiem, ale zawsze coś =]. W jednym momencie możemy nosić ze sobą trzy sztuki broni. Mamy między innymi do czynienia zarówno z długimi karabinami, pistoletami jak i shotgunami. Do ich grona należeć również będą oczywiście nasze ulubione karabiny snajperskie. Jest to warte wspomnienia choćby dla wymyślonej przeze mnie minigierki. Jeśli dobrze się przyłożymy i trafimy przeciwnika serią idealnie w szyjkę, głowa delikwenta odpada, a my w radosnym biegu możemy uderzać nią gdzie tylko zechcemy Smile. Głowa jest niestety jednym z niewielu elementów, który możemy dowolnie przesuwać. Do tego grona zaliczają się jeszcze butelki, czy mniejsze pudła napotkane w czasie gry. Takich rzeczy jak biurko, czy mała szafka nie możemy ruszyć choćby o cal. Cóż, da się to jeszcze na upartego zrozumieć, ale niezniszczalnych worków, wypełnionych śmieciami, które towarzyszą nam przez dużą część gry, już w żaden sposób nie można usprawiedliwić. Swoją drogą skąd one się w tych miejscach biorą? To jest jeszcze jedna gafa strzelona przez Monolith. Nie uwierzę żeby w profesjonalnej firmie na korytarzu stały dziesiątki worków ze śmieciami Neutral. ![]() Dźwięki w F.E.A.R. są następną rzeczą budującą jej niesamowitą otoczkę. W momentach przełomowych można usłyszeć muzykę budzącą prawdziwą grozę, a kiedy przekradamy się przez ciemne korytarze, jedynym efektem jaki możemy usłyszeć jest niezidentyfikowane skrzypienie przywodzące na myśl śmiertelną taśmę z The Ring. O tym ostatnim wspomniałem nie przez przypadek. Twórcy gry czerpali całymi garściami to co najlepsze właśnie z owego japońskiego horroru, oraz znanego skądinąd Matrixa. Dziewczynka o kruczoczarnej czuprynce jest żywcem ściągnięta z The Ring. Cały klimat zresztą można podciągnąć pod Krąg, lecz jedynym podobieństwem między tymi dwoma jest ich jakość i to, że każdy z nich idzie krok w krok w wyścigu o palmę zwycięstwa w tym względzie. Z Matrixa zostało zaczerpnięte charakterystyczne spowolnienie, które tutaj nazywa się slow motion. Co prawda było ono użyte już nieraz w tego typu produkcjach, lecz źródłem jest oczywiście kultowy film braci Wachowskich. Mam teraz okazję do krótkiego opisania slow motion. Możemy go użyć w niemal każdej chwili i pozwala on na celniejsze trafianie przeciwników, sprawniejsze obmyślanie taktyki, spowodowane większą ilością czasu. Kiedy zabraknie nam tego fantastycznego, jak by nie było, wynalazku, musimy jedynie poczekać kilka chwil, a on się zregeneruje. Przedmiotem, który może zwiększyć długość trwania motion slow, są specjalne boosty. Mogą one powiększyć zasób zarówno refleksu, który jest odpowiedzialny za spowolnienie właśnie, jak i zdrowia. Jest to moim zdaniem duże ułatwienie ze strony twórców gry. Po jakimś czasie, swoje zdrowie możemy zwiększyć o naprawdę duże ilości, nie mówiąc już o slow morion, którego można z czasem używać wręcz bez przerwy. ![]() F.E.A.R. jest w rzeczywistości połączeniem horroru z rasowym FPSem z przewagą tego pierwszego. Korzysta z tego, co najlepsze ze światowych hitów, takich jak Matrix i The Ring. Nie brakuje w niej bugów, takich jak chociażby niezniszczalne worki, czy ograniczanie ilości dróg poprzez najzwyklejsze zastawianie drzwi biurkami, skrzynkami czy szafami. Zachwyca natomiast inteligencja przeciwników, która moim zdaniem jest najmocniejszym elementem strasznego, czy grafika ciesząca oko szczegółowością tekstur i cieni, stojąca na wyższym poziomie niż ta z Dooma czy HL2. Jeżeli masz te sto złotych na zbyciu, chcesz pograć w coś bardziej ambitnego niż zwykły shooter to najlepszym wyjściem jest dla Ciebie właśnie F.E.A.R. ![]() |
||