Książka - Eragon

„Odpocznij od tego Pratchetta, bo już zaczyna ci się rzucać na mózg” – stwierdził mój kumpel kiedy będąc Mistrzem Gry na pewnym serwerze NWN począłem mordować graczy magiczną skrzynią na nogach – Panem Kuferanckim. Uwagę tę wziąłem sobie do serca i zachęcony namowami kolegi sięgnąłem po „Eragona” szesnastoletniego Christophera Paoliniego.

Z początku nastawiony do książki byłem sceptycznie. Gruba na czterysta stron, poważne fantasy, młodocianego autora? Grafomaństwo jakieś pewnie... Opinia ta utrzymywała się w mej jaźni przez pierwsze 60 stron po czym zapadłem się w lekturze. Wniosek jeden: myliłem się.

Akcja książki dzieje się w krainie Algaesii – wielkiego Imperium rządzonego przez upadłego Smoczego Jeźdźca, Galbatronixa. Mapkę przedstawiającą ową krainę znaleźć możecie na samym początku książki i trzeba przyznać, że wzorem mistrza Tolkiena, wygląda bardzo ładnie i realistycznie. Tytułowy Eragon to prosty chłopak ze wsi, który pewnego dnia podczas polowania znajduje duży, niebieski kamień. Kamień ten okazuje się być jajem smoka. Dalej już tylko lepiej – trening chłopaka, liczne wyprawy, ucieczki i zwroty akcji.

Na co warto zwrócić uwagę to, że Paolini obmyślając świat, w którym toczy się akcja powieści wziął sobie za punkt honoru stworzenie wiarygodnej i niesamowitej historii krainy. Mamy więc całą historię powstania Algaesii, starożytne języki i zupełnie nowe alfabety (słowniczek na końcu książki). No dobrze, powiedziałem co fajnego jest w dziele tegoż młodocianego autora, a teraz pora wylać kilka kropel dziegciu. Rażą wielokrotne błędy ortograficzne i interpunkcyjne – tłumacz nie przyłożył się do roboty, a to odbija się na jakości czytanego dzieła. Również opisywane postaci nie są dość przekonujące. Mam na myśli to, że brakuje im niejako ikry, trudno się z nimi utożsamić, odkryć ich charakter. Utrudnia to wczucie się w klimat, bowiem gdy postaci są bez wyrazu brakuje tego „wchłonięcia” się w świat opisywany.

Jak już wspominałem akcja książki jest wartka, pełna zwrotów akcji i walk. Wszystko to zostało opisane dość zgrabnie i z dużą dozą inwencji. Inwencji przejawiającej się choćby w definicji magii tegoż świata, Raz’aców – tajemniczych stworzeń na usługach króla jak i Cieniu. Zdradzać fabuły nie będę, ale rzec mogę jeszcze, iż Eragon zdobywając doświadczenie i z chłopca stając się mężczyzną powoli odkrywa utkaną wokół niego pajęczą sieć intryg, samemu stając się z pionka rozgrywającym.

Książka wydana jest przez Wydawnictwo MAG. Jak spisało się ów wydawnictwo już wspominałem – liczne literówki, błędy. Tyle w kwestii merytorycznej. Co do samego wydania powieści, trzeba przyznać iż wykonano je zadowalająco. Estetyczna okładka, miękki papier, dzięki czemu mimo grubości nie jest ciężka. Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Tak, tak, moi drodzy. Lecieć do sklepów, bibliotek i tym podobnych i czytać, czytać, czytać! Żegna was Kroenen, myślami już przy drugiej części „Eragona” – „Najstarszym”. ;)


Kroenen