NOWY SILENT HILL TO… SILENT HILL 1 ?!

To już prawie pewne. Następnym Silent Hillem jaki pojawi się na sklepowych półkach ma być remake kultowej już części pierwszej. Zupełnie nowa grafika, kilka nowych postaci, kilka nowych lokacji, dodatkowe utwory, natomiast ten sam klimat, ten sam scenariusz i ci sami bohaterowie. Co ciekawe, Silent Hill Remake ma być exclusivem dla… PSP. O planach wydania tego nader ciekawego projektu Konami - Climax na inne platformy jest na razie cicho. A szkoda, bo odświeżyć sobie pierwszą część najsławniejszego komputerowego horroru chciałby chyba każdy sympatyk mocnych wrażeń przed ekranem.

Cóż, pozostaje czekać na więcej szczegółów.

STUDENT ALLIANCE ZASKAKUJĄCO DOBRE!

Od kilku dni znalazłem się w posiadaniu najnowszego jRPG, który przywędrował do Europy, czyli Mana Khemia: Student Alliance. Co najdziwniejsze, najprościej porównać mi tą grę do… Harrego Pottera. Ogromna, magiczna szkoła, główny bohater jako nieoswojony z niczym świeżak, magia, demony, rytuały… to, co odróżnia Student Alliance od świata z książek pani Rowling to zdecydowanie klimat. O ile tam kilkunastoletni chłopak wraz ze swoimi przyjaciółmi biegał z patykiem w ręku pośród motylków, w student Alliance  wszystko jest o wiele bardziej ciekawe. Pojedynki ma białą broń, masa typów spod ciemnej gwiazdy, polowania studentów na demony w okolicznych lasach… do tego twórcom Many Khemii udało się zachować przy tym tą interesującą otoczkę bycia uczniem, chodzenia na zajęcia (bardzo oryginalne, swoją drogą) i dostawania na nich ocen. Zaczynając rozgrywkę, nie byłem zbytnio przekonany do tego tytułu, myślałem, że będzie to kolejny jRPG, jakich na PSP jest po prostu zatrzęsienie.

Średnia grafika, mangowi bohaterowie… już po kilku minutach odkryłem jednak, że to pozycja tak oryginalna (tworzenie przedmiotów w tej grze to mistrzostwo świata!)i ciekawa (system dniowy powoduje, że choroba „jeszcze jednej lekcji” zaczyna się udzielać bardzo szybko), że polecam ją każdemu fanowi jRPG. Możecie być pewni, że recenzja Student Alliance znajdzie się w najnowszym numerze naszego zinu. Jestem po prostu oczarowany. Pierwsze wykonane przeze mnie obrazki możecie zobaczyć w rozwinięciu

Czytaj dalej »

TWÓRCY RETRIBUTION BEZSILNI

Bombski: Wiadomość z placu boju - trenując do zbliżających się turniejów Resistance: Retribution, postanowiłem spędzić w trybie Infrastructure nieco więcej czasu niż zwykle. Pozwolę pominąć sobie moje wyniki, dosyć powiedzieć, że gdy w grę wchodzi 20 000 euro, nagle stało się tak jakby.. ciężej :]. Niestety, nie o tym chcę napisać. Retribution, zaraz obok Killzone: Liberation, jest jedną z najpopularniejszych gier sieciowych na konsolkę PSP. Niestety, nie od dzisiaj wiadomo, że handheld SONY ma naprawdę znikome możliwości zabezpieczenia się przed cheaterami. Tak jest i w wypadku tego tytułu. Po kilkunastu minutach przyjemnej i wymagającej rozrywki ktoś zaczął nagle latać, inny osobnik kładł na glebę oponentów zawsze tylko jednym strzałem (warto dodać, że miał broń maszynową). Z jakiegoś dziwnego powodu jeden z graczy wytrzymał moją salwę z granatnika, podczas gdy inni padali jak muchy od jego strzałów. Zniesmaczony zmieniłem serwer. A na innym… niestety, dzieje się to samo. Wyzywanie od oszustów, próby przemówienia do rozsądku innych graczy na nic się nie zdają. Z dnia na dzień serwery Retribution stają się wylęgarnią oszustów. Ciekawe, jak SCE zażegna ten problem podczas turniejów. Zastanawiające jest to o tyle, że jeszcze nigdy nie spotkałem się z przypadkiem, aby czyjeś PSP zostało „zbanowane” i, szczerze mówiąc, wątpię, czy to jest w ogóle możliwe.

Siedlisko cheaterów

Cóż, jeżeli tak ma wyglądać walka o 20 000, dziękuję, postoję.

Rok 2009 rokiem PSP?

Bombski: Minione dwanaście miesięcy nie było dla posiadaczy PSP ani okresem łatwym, ani przyjemnym. SONY, skupiając swoje największe siły i najlepszych ludzi przy  promocji PS3, zostawili handhelda w tyle, w cieniu sławy nowej konsoli. Co ciekawe, chociaż SONY na umocnienie nowego PlayStation na rynku wydało niemałą fortunę, to właśnie PSP było główną siłą napędową dla przychodów tej firmy. Widać to było chociażby po liczbie sprzedanych egzemplarzy konsoli, które zaskoczyły nawet producenta. Wbrew przypuszczeniom większości analityków pod koniec 2008 liczba kupowanych co tydzień PSP pobiła liczbę wręcz znikających z półek Nintendo DSi. Stosunek sprzedaży PSP do PS3 wynosił 5:1. Coś tu było nie tak…

Statystyki z serwisu Kotaku

Czytaj dalej »

Cisza przed burzą…

Hunier: Czujecie to? Bo ja tak. Nawet nie ma o czym pisać, fala hitów jeszcze nie nadeszła, ale cierpliwości – już niedługo. Końcówka roku zapowiada się miodnie, ciekaw jestem czy poziom tytułów pokona poprzedni okres jesień/zima, który dał nam takie cuda jak Call of Duty 4. Już dziś w nocy przeczytać będziecie mogli moje zachwyty nad Star Wars: The Force Unleashed w nowym numerze PB. Jest to gra, która spokojnie zasługuje na miano „hitu”, jednak wyrwała się nieco wcześniej niż konkurencja. Ale wiecie co, boję się, normalnie się boję! W co grać, co wybrać najpierw? Premiery Fable 2 i Fallout 3 będą do siebie bardzo zbliżone, nie wiem która gra dostanie pierwszeństwo…

Warto nadmienić, że czytelnicy PB będą mieli co robić aż do premiery potencjalnych branżowych kolosów – w najnowszym numerze, który już tuż tuż, znajdziecie mnóstwo ciekawych tekstów, w tym recenzje kilku znanych produkcji, który okazały się słabsze, niż je zapowiadano. O tak, zdecydowanie słabsze…

Na co czekam ja osobiście do końca roku? Tak sobie robiłem listę premier i jestem zszokowany, bo nie wiem skąd znajdę na to czas. Cmq zrobił już taką listę, więc moje zestawienie zawiera tylko tytuły przez niego niewymienione. No ale jak już zacząłem to dokończę, prezentuje się to mniej więcej tak (kolejność wg dat premier, co oczywiście może ulec zmianie):

Czytaj dalej »

Hunierowe zrzędzenie #2

Multi mnie nie kręci!

Hunier: Tak, jak widzicie wyżej. Czuję to i nie boję się o tym mówić. Na mojej konsoli grywam tylko w tryby single player, stąd też obecny brak subskrypcji Xbox Live Gold – bo po co mi ona, skoro mnie to nie kręci? Oczywiście, próbowałem, a jakże. Ale ja nigdy nie lubiłem, nawet w „poprzednim, pecetowym życiu” rozgrywki online. Wolę zaszyć się w swoim świecie, przejść DŁUGĄ i PORZĄDNĄ kampanię… Wyjątkiem mogą być dla mnie tryby kooperacji, które mnie przyciągają – może dlatego, że nie mają w sobie tyle niezdrowej rywalizacji, co rozgrywka gracz vs. gracz.

Wydaje mi się, że jestem pod tym względem w zdecydowanej mniejszości. Ale ja zawsze byłem inny w sumie. Z tej też przyczyny nie spodobało mi się Halo 3, które ponoć rozwija swoje skrzydła dopiero w trybie multi. Dla mnie gra, która ma kampanię dla jednego gracza wciśniętą na siłę, to, za przeproszeniem, gówno nie gra. Lepiej już owego trybu nie robić, jeśli ma być marnym dodatkiem.

Cmq: Aby gadać o różnicach między multi a singlem, to trzeba znać doskonale tryby. A parafrazując ciebie Hun, to ty w multi “gówno nie grasz”. Powody może zostawię tobie, sam nie będę tu o niczym przypominał, ale kurde - jak można w ogóle gadać o multi nic o nim nie wiedząc?

Hunier: Cmyku, Kochanie, cytuję sam siebie:

Dla mnie gra, która ma kampanię dla jednego gracza wciśniętą na siłę, to, za przeproszeniem, gówno nie gra.

A wiesz co to znaczy? Nie, nie to, że multi to g**no :) Zauważ, że mówię o grach, w których dodaje się bez sensu tryb single. A to oczywiste, że nie mam uprzedzenia wrodzonego do trybu wieloosobowego, ja mówię o tym, że mnie to bardzo nie bawi, czyli próbowałem. I większość gier, które odpalam, zawsze sprawdzam po sieci. Zwyczajnie sama idea np. deathmatchu mnie nie bawi, bo ja to dziwny jestem. Wolę więcej epickości, fabuły itp. niż akcji. Już jasne? :)

Dostawa na PSS i XBL

Ostach: Jak co tydzień, oprócz fali nowych filmików, tapet i innych pierdółek w internetowych sklepikach na obydwu konsolach pojawiły się także nowe demówki. Co tym razem? Mercenaries 2 i Fracture. To pierwsze jest już na rynku od dobrych kilku dni i według zdecydowanej większości – nie zachwyca. No i nie zachwyca, to widać od pierwszych sekund, ale nie powiem też żeby mi się zupełnie nie spodobało – ot, znakomity odstresowywacz, idealna gierca coby sobie usiąść przy kawie i poplotkować :P Pobiegasz, postrzelasz, powysadzasz. Ogólnie fajnie, ale, jak mówiłem, rewelacji brak.

Fracture to natomiast inna bajka. Gra od samego początku miała wielki potencjał (zaawansowane deformowanie podłoża, silnik fizyki z Force Unleashed…), choć została jakby trochę niedoceniona. Nie jest to tytuł, o którym się mówi, do promocji którego już szykuje się kolekcja zabawek i wysoko budżetowa ekranizacja… A szkoda, bo o wiele bardziej zasłużyło sobie na to, niźli większość tych drogich pseudo hitów.

Pierwsze co cieszy, to oczywiście wspomniana deformacja terenu. Nasz hiroł, koleś na kształt syna Marcusa Fenixa, od samego początku wyposażony jest nie tylko w karabin, ale też w działko mogące robić odpowiednio dołki (okopy), jak i średniej wielkości pagórki (osłony terenowe). Wykopki pełną gębą, jakby to ujął Czesław. Potem dochodzą jeszcze różnej maści granaty i nieco większe gnaty do coraz to bardziej zaawansowanej rozpierduchy. Niektóre są naprawdę pomysłowe, jak np. granat, po rzuceniu którego z ziemi wyrasta 10 metrowa paaaa….SŁUP. Podobnych wariacji jest więcej.

Demko, choć dość mozolne, kończy się na ostrej wymianie ognia z udziałem latających kontenerów i ciężkich głazów – czyli, ogólnie rzecz biorąc wtedy, gdy się na dobrą sprawę zaczęło rozkręcać… I pozostawiło pewien niedosyt, pragnienie jak najszybszego kontaktu z pełną wersją… A to dobrze wróży.

PS. Nie wpisujcie Fracture w grafice google… Psia kość :D

Hunier: Wiesz, jak znajdę chwilkę, to sprawdzę to demo, tzn. Fracture, bo M2 mnie jakoś w ogóle nie pociąga.

Co kupię jesienią?

Cmq: Jesień tego roku pewnie przebije tą z 2007, zapowiada się naprawdę pełno hiciorów - oczywiście nie da się kupić każdego z nich, więc już dziś zacząłem planować moje wydatki. Oto lista gier, które zamierzam kupić. Oczywiście są one uporządkowane, tak więc na pierwszym miejscu znajdziecie grę którą chcę kupić najbardziej, im bliżej końca zaś, tym mniej mi zależy. Sam nie wiem, czy uda mi się kupić każdą z tej dziesiątki do końca roku, ale od czego lipne wakacje, podczas których nic nie wychodzi?

1. FALLOUT 3
Bo cóż innego mógłby wybrać totalny fanboj Falloutów? Ciekaw jestem co pokaże Bethesda, którą mimo wszystko szanuję - Oblivion mi się podobał, ale jak firma zrobi w tym stylu nowego Fallouta, to dobiorę się im do kuprów. Mimo wszystko jestem pozytywnej mysli, mam nadzieję że wyjdzie coś dobrego. Nowe filmy z gameplayem wyglądają całkiem przyzwoicie, więc czemu nie?

2. BURNOUT PARADISE
Ja wiem, że ta gra wyszła już dawno temu. Po prostu dopiero teraz zachciało mi się zagrać w najnowszego Burnouta - może to przez te nowe, gigantyczne dodatki? Sam nie wiem, na pewno gra znajdzie się w moim domu już niedługo, pewnie nawet szybciej niż F3. W końcu jest już dostępna na rynku, do tego za “grosze”.

3. GEARS OF WAR 2
Prócz fanbojowania Falloutom kocham także studio Epic i wszystkie jego dzieci - zwłaszcza Unreale. Pierwsze Gearsy Cliffiego także przypadły mi do gustu, więc liczę na drugą część. Na pewno będzie to hit, kwestia w tym jak bardzo spodoba się mi. Jestem pewien jednego - GoW2 będzie tym, czym COD4 był rok temu.
Czytaj dalej »

SSX nowej generacji?

Ostach: Nareszcie? No, prawie. A szkoda, bo SSX to gra, której naprawdę brakuje mi na obecnych konsolkach (złośliwie nie biorę tu pod uwagę Wii). Że też sobie przypomnę te upojne chwile spędzone przed czarnulką i SSX-em 3… Zresztą mniejsza. W ramach rekompensaty otrzymamy już niedługo (początek 2009) Shaun White Snowboarding - gierkę, która uważa się za w pełni godną sprostania wymagań fanów ślizgania się po śniegu na kawałku deski. Jak jej to wychodzi? Sądząc po gameplay’ach, które właśnie wysypały się do internetu, nie jest źle, ale oszałamiająco dobrze też nie. Mamy przejażdżki zarówno po dzikich, niebezpiecznych szlakach jak i przygotowanych, wyjeżdżonych trasach, a całość mocno pachnie arkejdem, powiedziałbym wręcz, że mocniej od wspomnianego parę razy SSX-a. Przyczepiłbym się jeszcze do paru drobiazgów, ale tam, dam twórcom trochę czasu na poprawienie tego i owego zanim zacznę zło wróżyć. Poniżej filmik z ucieczką przed wyjątkowo topornie wykonaną lawiną (jeden z owych nieszkodliwych”drobiażdżków”…).

Reszta na zawsze niezawodnym Gametrailers KLIK

Wyzwolenie Mocy!

Hunier: Witajcie! Dopiero co narzekałem na brak wciągających gier, a tu taaaaki numer! Otóż Lucas Arts, znane skądinąd, postanowiło zrobić mi psikusa. Zachodnie recenzje Star Wars: The Force Unleashed przedstawiły niezbyt pochlebne opinie o tym tytule, więc z niepokojem wkładałem płytę do napędu, ale to w końcu moje kochane Gwiezdne Wojny, więc zagrać wypada. Jakże głupi i stratny bym był, gdybym zrezygnował z tej gry przez słabe recenzje ludzi, którzy widocznie się nie znają, o!

Od czego zacząć? Nowa akcyjka Lucasa ma świetną fabułę. Wcielając się w Starkillera, sekretnego ucznia Dartha Vadera, polujemy sobie na Jedi. Poza tym pojawiają się wątek miłosny, wątek, bohaterski, wątek zdrady i oczywiście wątek przemiany (nie zdradziłem w ten sposób chyba fabuły, jak tak, to przepraszam najmocniej!). Wiecie co jednak jest najgorsze w tej produkcji? Że ona jest tak krótka!!! 5-6h wystarczy na przejście, toż to jakieś nieporozumienie! Ja rozumiem, jeśli byłby tu multiplayer, ale takowego nie ma, więc czuję się delikatnie mówiąc wydymany. To chyba już norma wśród nowych produkcji, jednak SW: TFU rozkręca się najbardziej na koniec, więc naprawdę szkoda, że w LucasArts rządzą źli, brzydcy ludzie, którzy są widocznie łasi na pieniądze!

Co mogę więcej powiedzieć? Z całego serca polecam, szczególnie fanom Gwiezdnej Sagi, a po więcej szczegółów sięgajcie do nowego numeru Playbacku na początku października,  gdzie znajdziecie recenzję mojego autorstwa!

Niech Moc będzie z Wami… i z tymi, co to się pewnie zaraz pode mną dopiszą…

Ostach: Czyli jednak. Gierka wylądowała już na mojej spasłej liście zakupów na ten rok i to jako pierwsza w kolejce. Bo komu jak komu, ale tobie, kochasiu, akurat ufam w 100%! :** A tak tylko zapytam… Epickie ściąganie krążownika z nieba z wykorzystaniem mocy jest? I naprawdę takie odlotowe?… A dobra, nie mów. Ani się waż.

I rozumiem, że kryzys się skończył i nie będziesz nas więcej szczycił swoim hunierowym zrzędzeniem? ;)

Hunier: Nie martw się, jeszcze sporo zostało tematów do zrzędzenia! A co do krążownika, to owszem, odlotowe :P I nie ufaj mi na ślepo, bo jeszcze możesz się zaskoczyć - ja mam dziwny gust.

Ostach: E, no, sam ostatnio marudziłeś jak to się gry stoczyły, a tu nagle tak Ci się TFU spodobało. Więc jednak coś musi być na rzeczy. Chyba, że zwyczajnie dostrzegasz piękno w brzydocie i na odwrót, a to wyjątkowo obleśne choróbsko, wymagające pewnych egzorcyzmów. Nocna kąpiel w beczce pełnej kiszonych ogórów i w mig byś się w takim kolorowym Halo 3 zadużył, miast psioczyć!

Następna strona »