Hunier: Witajcie! Dopiero co narzekałem na brak wciągających gier, a tu taaaaki numer! Otóż Lucas Arts, znane skądinąd, postanowiło zrobić mi psikusa. Zachodnie recenzje Star Wars: The Force Unleashed przedstawiły niezbyt pochlebne opinie o tym tytule, więc z niepokojem wkładałem płytę do napędu, ale to w końcu moje kochane Gwiezdne Wojny, więc zagrać wypada. Jakże głupi i stratny bym był, gdybym zrezygnował z tej gry przez słabe recenzje ludzi, którzy widocznie się nie znają, o!

Od czego zacząć? Nowa akcyjka Lucasa ma świetną fabułę. Wcielając się w Starkillera, sekretnego ucznia Dartha Vadera, polujemy sobie na Jedi. Poza tym pojawiają się wątek miłosny, wątek, bohaterski, wątek zdrady i oczywiście wątek przemiany (nie zdradziłem w ten sposób chyba fabuły, jak tak, to przepraszam najmocniej!). Wiecie co jednak jest najgorsze w tej produkcji? Że ona jest tak krótka!!! 5-6h wystarczy na przejście, toż to jakieś nieporozumienie! Ja rozumiem, jeśli byłby tu multiplayer, ale takowego nie ma, więc czuję się delikatnie mówiąc wydymany. To chyba już norma wśród nowych produkcji, jednak SW: TFU rozkręca się najbardziej na koniec, więc naprawdę szkoda, że w LucasArts rządzą źli, brzydcy ludzie, którzy są widocznie łasi na pieniądze!
Co mogę więcej powiedzieć? Z całego serca polecam, szczególnie fanom Gwiezdnej Sagi, a po więcej szczegółów sięgajcie do nowego numeru Playbacku na początku października, gdzie znajdziecie recenzję mojego autorstwa!
Niech Moc będzie z Wami… i z tymi, co to się pewnie zaraz pode mną dopiszą…
Ostach: Czyli jednak. Gierka wylądowała już na mojej spasłej liście zakupów na ten rok i to jako pierwsza w kolejce. Bo komu jak komu, ale tobie, kochasiu, akurat ufam w 100%! :** A tak tylko zapytam… Epickie ściąganie krążownika z nieba z wykorzystaniem mocy jest? I naprawdę takie odlotowe?… A dobra, nie mów. Ani się waż.
I rozumiem, że kryzys się skończył i nie będziesz nas więcej szczycił swoim hunierowym zrzędzeniem?
Hunier: Nie martw się, jeszcze sporo zostało tematów do zrzędzenia! A co do krążownika, to owszem, odlotowe
I nie ufaj mi na ślepo, bo jeszcze możesz się zaskoczyć - ja mam dziwny gust.
Ostach: E, no, sam ostatnio marudziłeś jak to się gry stoczyły, a tu nagle tak Ci się TFU spodobało. Więc jednak coś musi być na rzeczy. Chyba, że zwyczajnie dostrzegasz piękno w brzydocie i na odwrót, a to wyjątkowo obleśne choróbsko, wymagające pewnych egzorcyzmów. Nocna kąpiel w beczce pełnej kiszonych ogórów i w mig byś się w takim kolorowym Halo 3 zadużył, miast psioczyć!