|
Powoli, bardzo powoli wracała świadomość. W głowie panowała pustka absolutna. Zmusił się do otwarcia oczu, lecz ostre światło na chwilę go oślepiło. Po chwili zaczął rozróżniać kształty i wtedy zorientował się na podstawie przesuwającego nad nim sufitu, że jest przewożony na noszach. W sercu Johna Vattica zagościł strach. Jedna jedyna myśl tłukła się o sklepienie czaszki. – Gdzie u licha ja jestem?!
Tak właśnie zaczyna się historia Johna Vattica, bohatera gry akcji {z ang. Action Game} pt. „Second Sight”. O tym tytule stosunkowo mało wiedziano przed oficjalną premierą. Zrozumiałe, zatem, że w momencie otrzymania do rąk własnych produktu finalnego ekipy Free Radical Design niezwłocznie zanurzyłem się w historię młodego naukowca.
Fabuła gry jest naprawdę niezła. Nie jestem malkontentem, pewnie niektóre wątki historii
Johna Vattica można było inaczej poprowadzić, niemniej całość sprawia naprawdę korzystne wrażenie. Zaczyna się wszystko w klimacie powieści Roberta Ludluma o znamiennym tytule „Tożsamość Bourne`a”. Jest sobie Obywatel, który z trudem powraca
pomiędzy żywych z monstrualną dziurą w świadomości, że o zresetowanej jego pamięci
własnej nie wspomnę. Ze strzępków informacji i wspomnień rodem ze snu maniaka dociera do niego, że odbył niekoniecznie z własnej woli przejażdżkę w pozycji horyzontalnej na noszach szpitalnych po nieznanych korytarzach, po czym zaparkowano go jak niepotrzebny nikomu rower w pustym pokoju, profilaktycznie przytwierdzając go pasami do łóżka. W momencie, gdy prześladowcy opuścili pokój poczuł przypływ energii, która uniosła go w górę zrywając więzy. Tak stał się WOLNY! Od tego momentu zaczynamy poznawać historię Vattica, który w kolejnych wizjach połączonych z przypływem mocy zacznie przypominać sobie, kim naprawdę jest. Krok po kroku zacznie poznawać także własne możliwości, wynikające z jego zdolności paranormalnych. Arsenał w posiadaniu Johna jest naprawdę imponujący. Od wykorzystania telekinezy, poprzez samoleczenie do ataku siłą Psi! Do tego dla porządku wymienić musimy zauroczenie, polegające na parapsychologicznym, ponadzmysłowym działaniu na inne osoby, które całkowicie poddając się jego woli stając się narzędziem w jego ręku. Na koniec zostawiłem asa w rękawie naszego bohatera. Jest to zdolność opuszczania własnego ciała! John może nawet na czas określony „zamieszkać” w ciele przeciwnika, dzięki czemu możliwości działań dywersyjnych w jego wykonaniu wzrastają wielokrotnie. To możliwości związane z psyche Vattica, a przecież dodać do tego jeszcze należy jego umiejętności w posługiwaniu się wszelkim sprzętem, który z reguły służy do uśmiercania bliźnich. W miarę postępów w grze zobaczymy, w jaki sposób John Vattic – młody naukowiec, zgłębiający tajemnice parapsychologii stanie się
po przeszkoleniu wojskowym członkiem ekipy komandosów. W tym ekskluzywnym,że tak powiem towarzystwie dokonają rajdu na głęboko zakonspirowane laboratoria, gdzie rosyjscy naukowcy prowadzą zaawansowane prace nad militarnym wykorzystaniem mocy drzemiących w umysłach ludzi. Co stanie się udziałem Johna i jego towarzyszy dowiedzą się tylko Ci, którzy sięgną i co ważniejsze ukończą „Second Sight”. Tradycyjnie już zamykam wątek fabuły w tym miejscu, aby nie psuć zabawy Graczom!
Słów kilka o stronie technicznej „Second Sight”. Nie jest to gra o „rozpasanych” wymaganiach sprzętowych i jest to jej wielka zaleta. Grafika prezentuje się w górnej strefie stanów średnich, jak mawiał pewien spiker radiowy podając poziom wód w rzekach. Nie oszałamia, ale też nie powoduje jęku rozpaczy. Faktem jest, że Twórcy momentami poszli „na skróty” na maksymalnych obrotach. Uciekając ze szpitala zauważyłem, że wszyscy moi przeciwnicy byli klonami jednej postaci! Przez chwilę zatrzymałem się {było to przed opuszczeniem „gościnnego” szpitala} i penetrując poszczególne korytarze starałem się spotkać jakiegoś „odmieńca” i dało rady! Faktem jest, że gra daleko lepiej prezentuje się na screenshootach, niż na ekranie monitora. Taka jej uroda i tyle, mnie nie powaliła. Za to sterowanie postacią i kamery wymyślił chyba jakiś miłośnik ziół {nie myślę w tym momencie o rumianku}, bo trzeźwy, przytomny i w miarę inteligentny tego by nie wykombinował. To był ten element gry, który spowodował sytuację, w której o mały włos nie wysłałem pudełka drogą powietrzną do baniaka na śmieci przed blokiem nie bacząc na koszty poniesione przy zakupie tego tytułu. Łażenie naszym gostkiem to jeszcze małe miki, chociaż momentami potrafi się zatrybić koszmarnie i zwrotny jest jak wagon na bocznicy kolejowej, ale kamera! KAMERA!!!!!!!! To koszmar, który oby nikomu z Was się nie przyśnił. Ruch kamery powiązano z ruchem myszki po podłożu – efekt powala, dosłownie! Wystarczy jeden nieopatrzny ruch i zamiast obrazu drzwi, do których zmierzacie, lub obserwowanego przeciwnika zobaczycie sufit pomieszczenia, kapcie Johna Vattica, lub, co gorsza ekspresowy efekt „karuzeli”, czyli pomieszczenie okręci się kilkakrotnie wobec własnej osi! Wywala z butów, możecie mi Wierzyć! W bogatej skarbnicy słów wulgarnych, szpetnych i powszechnie uznanych jako zelżywe nie ma takiego, którym można skomentować ten element gry. Ścieżka dźwiękowa za to na daleko wyższym poziomie, niż opisane sterowanie. W paru momentach można usłyszeć naprawdę klimatyczne dźwięki świetnie korespondujące z daną chwilą i klimatem gry. Jest to gra dla naprawdę „wytrzymałych psychicznie” Graczy. W momencie, gdy zaakceptujecie te uciążliwości to droga otwarta do szczęśliwego ukończenia gry, gdyż naprawdę warto!
Tak, więc mamy do czynienia z produkcją nierówną jakościowo. Świetny pomysł fabuły, nietuzinkowe potraktowanie zagadnień związanych z parapsychologią i jej ewentualnym wykorzystaniem militarnym stworzyło materiał pod intrygującą, pełną zagadek historię.
Odwołanie się do elementu „wizji”, które powoli wprowadzają nas w tajemnicę Johna Vattica i przy okazji ukazują jego możliwości jest naprawdę ciekawe. Niestety za tym podstawowym, niejako startowym kapitałem nie poszła dalej inwencja Twórców. O ile do grafiki i dźwięku generalnie nie można się przyczepić, gdyż są to elementy na więcej niż przyzwoitym poziomie, to sterowanie nie zawaham się powtórzyć wcześniej użytego słowa jest nie porażką, nie – to wręcz KLĘSKA! Wszystko, zatem zależy od Was.
Mimo to, nie skreślam tej pozycji. Powiem więcej, Gracz, który „ujarzmi” kamerę ma zagwarantowaną naprawdę dobrą grę o arcyciekawej treści. Co dalej?
Zaciśnijcie zęby i walczcie! Warto!
| Second Sight |
ocena |
| grafika
7+ |
muzyka
7 |
grywalność
8+ |
|
|
+ System kart.
+ świetny pomysł na fabułę
+ pomysłowe wyposażenie bohatera w nieprzeciętne zdolności.
+ niezła grafika i ścieżka dźwiękowa
|
- sterowanie postacią i kamerą
- słabe urozmaicenie postaci /”klonowatość”/ i inne drobne niedomagania
|
|
|
|
|